Aleksandrów Kujawski. Co może Powiatowy Rzecznik Konsumentów?

Jadwiga Aleksandrowicz
Roman Brózda, Powiatowy Rzecznik Konsumentów w Aleksandrowie Kujawskim
Roman Brózda, Powiatowy Rzecznik Konsumentów w Aleksandrowie Kujawskim Fot. Jadwiga Aleksandrowicz
Aż 373 sprawy konsumencie trafiły w ubiegłym na biurko Romana Brózdy, Powiatowego Rzecznika Konsumentów w Aleksandrowie Kujawskim. O 69 więcej niż rok wcześniej.

Jaka skuteczność?

- Niestety, prawo mamy takie, że poszkodowany konsument może liczyć na skuteczne nasze wystąpienia do sprzedawcy czy usługodawcy, a to rzadko bywa skuteczne, albo na sąd, co nie zawsze się opłaca - nie ukrywa Roman Brózda.

Mówi to bez satysfakcji, bo własnie mija mu 10 lat pracy na stanowisku konsumenckiego rzecznika i 10 lat uporczywej walki (także innych rzeczników) o zmianę prawa.

- Potrzebne są formy pozasądowego rozstrzygania sporów ze stosunków konsumenckich. Dotyczy to zwłaszcza spraw o niewielkiej wartości przedmiotu sporu. Sądy polubowne nie stanowią - w obecnych ramach prawnych - realnej inicjatywy dla procesu sądowego. Sprzedawcy je ignorują - nie ukrywa.

W jakich sprawach zwracali się mieszkańcy powiatu do Powiatowego Rzecznika Konsumentów?

- Najwięcej spraw, bo aż siedemdziesiąt jeden, dotyczyło usług telekomunikacyjnych, głównie ofert telefonicznych - mówi Roman Brózda. - Co z tego, że rozmowy są w klientem operator nagrywa, skoro w sytuacjach spornych odmawia udostępnienia nagrania? Bywa, że co innego oferuje się przez telefon klientowi, a co innego otrzymuje on w rzeczywistości, nierzadko usługę, której w ogóle nie zamawiał.

Spór sporowi nierówny

Dużą grupę przedmiotów sporów między konsumentem a sprzedawcami stanowi sprzedaż obuwia i odzieży - 60 skarg.

- Czasami próbuje się klientowi wmówić, że but, który rozlatuje się po tygodniu był...niewłaściwie użykowany. Sam klient niewiele wobec takiej argumentacji potrafi zdziałać, nam nierzadko udaje się załatwić spór po myśli konsumenta - mówi Roman Brózda.

O ile duże markety już nie próbują zbywać klienta, który nabył ewidentny bubel, to najgorzej jest w małych sklepikach, a zwłaszcza z artykułami produkcji dalekowschodniej.

- Klienci nie bardzo rozumieją, że jeśli coś jest bardzo tanie, to z jakością takiego wyrobu na pewno nie jest najlepiej. Skarg na towary kupione w sklepie z importowanymi towarami z dalekiej Azji mieliśmy wiele - nie ukrywa rzecznik.

Miał też skargę, której nie udało się rozwiązać, bo dotyczyła zachowań personelu. Klientka (mieszkająca w Niemczech i przebuwająca w Aleksandrowie Kujawskim) została zmuszona - jak twierdzi - do poddania się rewizji osobistej na oczach innych klientów. Powodem były sygnały dźwiękowe na bramce dla wychodzących ze sklepu. Klientka niczego nie kupiła i nie zabrała ze sklepu z towarami imporyowanymy z Dalekiego Wschodu.

Okazało się, że bramka zareagowała na metkę przy swetrze kupionym w Niemczech. Była to dla klientki sytuacja stresujaca. Tym bardziej, że jak twierdzi, publicznie potraktowano ją jak złodziejkę i nikt jej za to nie przeprosił. Wyjazd do Niemiec uniemożliwił jej wytoczenie procesu sklepowi.

Nie wszystkie sprawy nadają się do wystąpień rzecznika, o czym świadczy statystyka. W ubr rzecznik skierował 18 wystąpien do przedsiębiorców i sprzedawców, 12 zakończyło się pozytywnie dla konsumenta. Sprawy dotyczyły dostaw energii, telekomunikacji, gastronomi, przewozów, zakupu odzieży i obuwia.

Czytaj e-wydanie »

Dopłaty do cen energii

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie