BKS Bydgoszcz. Historia Macieja i Zbigniewa Sieradzkich [zdjęcia, wideo]

Jakub Stykowski [wideo]Dariusz KnopikZaktualizowano 

Wideo

Zobacz galerię (22 zdjęcia)
Rzadko zdarza się taki duet w jednej drużynie: ojciec-trener i syn-piłkarz. Funkcjonuje on już od kilku lat w Budowlanym Klubie Sportowym Bydgoszcz. Oto historia Zbigniewa i Macieja Sieradzkich.

Zbigniew to wychowanek Polonii Bydgoszcz. Jednak najwięcej czasu spędził w Chemiku. W nim był jednym z wyróżniających się piłkarzy w drugiej połowie lat 90. XX wieku. Chemicy byli wtedy czołowym zespołem III ligi. Wtedy to był faktycznie trzeci poziom rozgrywkowy, a chemicy należeli do najlepszych ekip i zdarzało się im bić o awans.

- Po skończeniu przygody z piłką jako zawodnik postanowiłem zostać trenerem - mówi. - Do przyjścia do BKS namówił mnie mój dobry kolega Darek Parol, który był szefem sekcji piłki nożnej w tym klubie. Zacząłem od zespołu juniorów młodszych i tak jestem już ładnych kilka lat - dodaje.

- Zbyszek Sieradzki udanie pracował z młodzieżą, dlatego potem zdecydowaliśmy się powierzyć mu zespół seniorów, co okazało się bardzo trafną decyzją - mówi Błażej Baumgart, dyrektor BKS.

Z juniorami BKS Sieradzki był bliski awansu do Centralnej Ligi Juniorów. W województwie kujawsko-pomorskim lepsza okazała się tylko Olimpia Grudziądz.

Kiedy został trenerem drużyny seniorów oparł ją właśnie o juniorów, których wcześniej prowadził. W tej grupie był jego syn - Maciej.

- W podstawówce trenowałem judo - wspomina Maciej. - Nie było nacisków taty, że mam trenować piłkę nożną. Równocześnie jednak chodziłem na treningi do Chemika, a potem przeniosłem się do Polonii, by w gimnazjum wylądować w Zawiszy. Jednak grałem mało i odszedłem do BKS. To był dobry ruch - przekonuje.

Sieradzcy - ojciec i syn są współodpowiedzialni za odbudowę - nomen omen - Budowlanego Klubu Sportowego. Na przełomie wieków wydawało się, że ten zasłużony dla Bydgoszczy klub upadnie. Jednak grupa zapaleńców krok po kroku stawia go na nogi. Najlepszym ambasadorem jest Iga Baumgart-Witan, świetna lekkoatletka, medalistka w sztafecie 4 x 400m. Jednak i piłkarze coraz więcej znaczą na sportowej mapie Bydgoszczy. Ostatnio odrodziła się sekcja hokeja na lodzie. Wszystko się rozwija.

Sukcesy piłkarzy związane są z Sieradzkimi. W ciągu trzech sezonów wywalczyli oni dwa awanse. Już w pierwszym roku pracy z seniorami Zbigniew z synem świętował awans. Po kolejnych dwóch zameldowali się w IV lidze.

- To na razie szczyt naszych możliwości - mówi starszy z klanu. - Na razie musimy ugruntować swoją pozycję w czwartej lidze. Potem zobaczymy co dalej - dodaje.

- Mnie marzył się triumf w Pucharze Polski - mówi Maciej. - Mam wielu kolegów, którzy grali we Wdzie Świecie i opowiadali jak to fajnie było zmierzyć się z Koroną Kielce czy Zagłębiem Sosnowiec. Niezapomniane przeżycie. Też chciałem tego posmakować. W tym roku się nie udało, ale spróbujemy w następnym sezonie - zapewnia.

W bieżącej edycji Regionalnego Pucharu Polski BKS doszedł do 1/4 finału. Bydgoszczanie najpierw po dogrywce pokonali Victorię Koronowo 5:4, potem w derby zwyciężyli Zawiszę 3:1, by w 1/8 finału pokonać Wdę 1:0. W ćwierćfinale ulegli po dogrywce Cuiavii Inowrocław 1:2.

- Uważam, że Cuiavia wygrała niezasłużenie - mówi Maciej, który w dwóch ostatnich meczach strzelał gole z rzutów karnych. - Byliśmy zespołem lepszym, graliśmy w piłkę, a oni tylko liczyli na błędy. Grali też z przewagą jednego zawodnika. Sędzia niesłusznie usunął jednego z naszych graczy. Po tym meczu była duża złość, że się nie udało i trudno było pogodzić się z wynikiem - twierdzi młodszy z klanu Sieradzkich.

Ojciec i syn w jednej drużynie, to nie jest częsta sytuacja.

- Na pewno nie jest łatwo - mówią zgodnie. - Co prawda nie spotkaliśmy się ze zdaniem, że Maciek jest faworyzowany, bo jestem jego ojcem. Co więcej, jestem dla niego surowym trenerem. On zresztą o tym wie - przyznaje Zbigniew.

- Przyzwyczaiłem się, ale to dobrze. Zresztą udowadniam na boisku, że zasługuję na miejsce w wyjściowym składzie - odpowiada Maciej.

Mówią, że w domu też piłka jest głównym tematem ich rozmów. - Nie da się od niej odejść, ale zdarzają się też momenty, że nie ma ani zdania o futbolu - dodają. Beata, żona Zbigniewa i mama Macieja, stara się zrozumieć, że sprawy futbolu przynoszą jeszcze do domu, choć niekiedy - jak wspominają - zdarzała się walka o pilota do telewizora. - Mama chciała oglądać jakiś serial, a my z tatą mecz - dodaje Maciej.

- Jednak mamy wspólny cel i postaramy się go razem zrealizować. Może w Pucharze Polski za rok - zapowiadają.

Trzymamy za słowa i będziemy sprawdzać postępy w realizacji.

Materiał oryginalny: BKS Bydgoszcz. Historia Macieja i Zbigniewa Sieradzkich [zdjęcia, wideo] - Gazeta Pomorska

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3