Nad ranem dyżurny brodnickiej policji otrzymał informacje od mieszkańca ulicy Karbowskiej w Brodnicy, że przed jego posesją samochód uderzył w drzewo a kierowca odjechał.
- Policjanci na miejscu zdarzenia zastali tylko zgłaszającego - informuje Agnieszka Łukaszewska z brodnickiej policji. - Mężczyzna opisał policjantom pojazd, a ci rozpoczęli poszukiwania. Po kilkudziesięciu minutach bezskutecznych poszukiwań, policjanci zauważyli zmierzających w ich kierunku mężczyznę i kobietę. Mężczyzna wymachiwał rękami, jakby chciał zatrzymać radiowóz.
Okazało się, że chciał się przyznać do prowadzenia samochodu, który uderzył w drzewo.
Od 28-letniego Sebastiana W. policjanci dowiedzieli się, że wraz z towarzyszącą mu kobietą bawił się na imprezie zakrapianej alkoholem. Gdy przyszedł czas powrotu do domu, para zatelefonowała po trzeźwego kierowcę.
Na ulicy Karbowskiej kierowca zaparkował, aby kobieta mogła wysiąść. Z chwilowej nieobecności kierowcy skorzystał pijany Sebastian W. Wsiadł za kierownicę i ruszył. Po przejechaniu kilkunastu metrów uderzył całym impetem w przydrożne drzewo. Po chwili cała trójka wsiadła do auta i odjechała.
- Brodniczanina ruszyło jednak sumienie i wrócił na miejsce zdarzenia - dodaje policjantka. - W chwili zatrzymania policyjny alkotest wykazał ponad 2,2 promile alkoholu. Od mężczyzny pobrano krew do badań, aby ustalić w jakim stanie był, kiedy doszło do zdarzenia.
Pijany Sebastian W. trafił za kratki. Za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości, grozi mu kara nawet dwóch lat pozbawienia wolności oraz dziesięcioletni zakaz prowadzenia pojazdów. Nie uniknie także odpowiedzialności za spowodowanie kolizji drogowej.
Czytaj e-wydanie »