MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Budowa mostu w Toruniu. Zwolennicy i przeciwnicy biją się o przeprawę

Rozmawiał Wojciech Giedrys, [email protected]
Bartosz Dawidowicz  ("Toruń bez hałasu") i Adam Stando ("Teraz Most")
Bartosz Dawidowicz ("Toruń bez hałasu") i Adam Stando ("Teraz Most") nadesłane/Małgorzata Litwin
Do tej pory przeciwnicy i zwolennicy budowy nowego mostu i trasy wschodniej unikali publicznych dyskusji. Na naszych łamach po raz pierwszy zdecydowali się na wymianę argumentów. Do debaty "na żywo" raczej nie dojdzie.

Rozmowa z Bartoszem Dawidowiczem, wiceprezesem stowarzyszenia "Toruń bez hałasu"

- Twierdzi pan, że most wraz z tzw. trasą wschodnią będą szkodliwe dla układu komunikacyjnego miasta. Dlaczego?
- Ponieważ uniemożliwiają powstanie trasy nowomostowej, głównej osi komunikacyjnej miasta, i mostu śródmiejskiego dla całego Torunia. Wymyślona na kolanie proteza na Wschodniej pozbawia mieszkańców najważniejszej drogi w mieści, której brak jest źródłem wszystkich korków w ostatnich 20 latach. Właśnie tę najważniejszą miejską arterię prezydent Zaleski wyciął z planów. Efekty widzimy na drogach.

Czytaj również: Mimo wielu przeszkód budowa mostu w Toruniu idzie zgodnie z planem

- Czy realizacja trasy nowomostowej i mostu na wysokości ul. Waryńskiego byłyby korzystniejsze? Czy ten wariant mógłby być tańszy niż trasa wschodnia? O ile?
- Trasa wschodnia jest zbędna. Nie łączy Torunia z osiedlami na lewym brzegu ani z autostradą, nie spełnia żadnych komunikacyjnych funkcji dla transportu zbiorowego. Most na Wschodniej jest dwa razy dłuższy, drogi dojazdowe są o jedną trzecią dłuższe, do tego bardzo kosztowne tunele i estakady. Wschodnia jest przynajmniej dwa razy droższa niż nowomostowa: kosztuje 700 mln zł podczas gdy most śródmiejski na Waryńskiego tylko 350-400 mln zł. Przy dotacji unijnej 327 mln zł budując most w centrum, oszczędzilibyśmy - w budżecie miasta - co najmniej 300 mln zł. Jesteśmy najbardziej zadłużonym miastem w Polsce, prawie połowa toruńskiego zadłużenia wynika ze zmiany lokalizacji mostu. I to na gorszą.

- Dąży pan do unieważnienia decyzji środowiskowej. Jakie uchybienia zawiera ten dokument?
- Jedynym uzasadnionym powodem środowiskowym zmiany lokalizacji mostu był rezerwat Kępa Bazarowa, który powstał w przebiegu trasy nowomostowej 20 lat po tym, gdy pojawiła się ona na planach miejskich. I największe uchybienia w dokumentacji środowiskowej znajdują się właśnie w części raportu dotyczącej Kępy. "Zapomniano" dodać, że 60-80 proc. lasu łęgowego, który tam się znajdował wymarła w latach 60. i 70. Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska widzi możliwość całkowitego zaniku łęgu, przedmiotu ochrony w rezerwacie, min na skutek tamy. Prezydent Zaleski zmieniając lokalizację mostu, mówił, że Unia Europejska nie da pieniędzy na most śródmiejski, że "to będzie druga Rospuda". To jedyny prezydent w Polsce, który broni dosłownie kilkunastu drzew na kępie kosztem 300 mln zł, wbrew organizacjom ekologicznym takim jak nasza. Teraz z magistratu wysyłane są pisma do dyrektora ochrony środowiska by jednak uzgodnić możliwość budowy trasy nowomostowej przez rezerwat. Dzieje się to wszystko po rozpoczęciu budowy mostu na Wschodniej, jakby wcześniej rezerwat był pretekstem by most budować gdzie indziej, drożej. Zaleski docenił kolosalną wagę trasy nowomostowej, gdy zaczął budowę na Wschodniej, choć przez ostatnie 10 lat urzędowania dyskredytował tę najważniejszą dla Torunia arterię komunikacyjną. Przygotowywano ją przez kilkadziesiąt lat, zanim ktokolwiek słyszał o Zaleskim, a on jedną nieprzemyślaną decyzją ją wykreślił.

- Unieważnienie decyzji środowiskowej może skutkować m.in. wstrzymaniem budowy i utratą unijnej dotacji. To byłaby katastrofa dla miejskich finansów. Jaki jest cel pańskich działań? Co chce pan osiągnąć?
- Uzgodnienia dla trasy wschodniej wydane zostały z rażącym naruszeniem prawa, a ich wykonanie spowoduje czyn o charakterze niegospodarności, tj. przestępstwo z art. 296 kodeksu karnego. Wybrany wariant jest przynajmniej dwa razy droższy i co najmniej dwa razy gorszy, straty Torunia na tej inwestycji sięgają kilkuset milionów. To koszt przynajmniej trzech stadionów żużlowych. Ta inwestycja obraża rozsądek obywateli. Nie zarabiam tyle, by mnie było stać mnie na tolerowanie takiej rozrzutności. Toruń nie straci dofinansowania. Wszystkie zarzuty pod adresem trasy wschodniej były przekazane Komisji Europejskiej, zanim zatwierdziła dofinansowanie dla projektu. Jeśli był błąd, to zapłaci za niego Komisja Europejska, ma pewno nie my, mieszkańcy Torunia. Jeśli sąd uzna nasze racje, wówczas Unia Europejska pokryje 100 proc. kosztów inwestycji.

- Czy chce pan swoimi działaniami skompromitować obecne władze Torunia?
- Ta inwestycja kompromituje władze Torunia lepiej niż ja. Zmiana lokalizacji na gorszą i droższą opóźniła realizację o 10 lat. A co będzie się działo po zamknięciu starego mostu? Niestety, kompromitują się też inne instytucje państwa, głównie prokuratura.

- Stowarzyszenia, które bronią mostu, wzięły sobie pana za cel ataków. Nagonka przybiera na sile. Z czego to wynika?
- Z ich braku zdolności do dyskusji na argumenty. Zwracałem się z prośbą o spotkanie do prezesa "Teraz Most", chciałem przedstawić motywy naszych działań. Profesor Łaszewski nie odpowiedział. "Teraz Most" pisze dziś dużo dramatycznych apeli do różnych instytucji, jednak w sprawie podnoszonych przez nas zarzutów milczy. Woli atakować mnie personalnie kłamliwym insynuacjami.

Rozmowa z Adamem Stando, członek zarządu stowarzyszenia "Teraz Most"

- Dlaczego zdecydowali się państwo stanąć w obronie toruńskiej przeprawy?
- Stowarzyszenie "Teraz Most" powstało z inicjatywy mieszkańców Torunia po pojawieniu się informacji ze strony inwestora, Miejskiego Zarządu Dróg o występujących przeszkodach za strony stowarzyszenia "Toruń bez hałasu" i innych osób fizycznych niechętnych powstaniu tej inwestycji. Uważamy, że reprezentujemy znakomitą większość naszego miasta, czyli tych, którzy widzieli i widzą potrzebę powstania mostu. Wszyscy wiemy, że zamierzenie to było w planach miasta i regionu od kilkunastu lat. Przeszkodą były jedynie pieniądze lub brak determinacji włodarzy miasta do przygotowania projektu. Infrastruktura wokół nas znacznie odbiega od krajów, do których często się porównujemy. Myślę, że to wielka wygrana dla Torunia w aspekcie osobistym każdego z nas, także w aspekcie społecznym w kategorii poprawy statusu, jak również w gospodarczym, jako szansa otworzenia się na Europę. Żyjemy w duchu wiary, że stać nas na więcej i umiemy to robić, potrafimy znaleźć dla siebie miejsce, odpowiadać za podjęte decyzje. W moim mniemaniu, jest w tej inwestycji wielki pozytywny ładunek, który musimy wykorzystać. Należy mieć także na uwadze, że inwestycja powstaje z udziałem pieniędzy Unii Europejskiej i powinniśmy potwierdzić, że jej chcemy. Wychodzi ona naprzeciw naszym potrzebom, rozwija w przestrzeni krajowej i międzynarodowej infrastrukturę transportu drogowego.

Czytaj także: Zobacz zdjęcia z budowy mostu w Toruniu!

- Jakie uchybienia znalazły się w decyzji środowiskowej? Czym może skutkować jej unieważnienie?
- Uważam, że problemu nie ma, są tylko nieodpowiednie wymogi formalne - urzędowe na linii urząd, reprezentowany przez wojewodę kujawsko-pomorskiego i urząd ochrony środowiska. Pierwszym problemem jest wejście wojewody kujawsko-pomorskiego w kompetencje Rady Miasta Torunia, w razie konieczności utworzenia obszarów ograniczonego użytkowania zachować odległość od osi drogi 150 mb. za wyjątkiem budownictwa mieszkaniowego. Drugą wadą jest to, że wojewoda kujawsko-pomorski przed wydaniem decyzji środowiskowej nie uzyskał odrębnego uzgodnienia Państwowej Powiatowej Inspekcji Sanitarnej wymaganego w formie postanowienia, a oparł się jedynie na dwóch oświadczeniach sanepidu podtrzymujących decyzję. Jeszcze raz podkreślam, że to uchybienie formalne i powinno być załatwione na poziomie urzędu państwowego. Na poparcie tej tezy zacytuję stwierdzenie Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska zawarte w wyjaśnieniu skierowanym do Departamentu Unii Europejskiej: "Na obecnym etapie nie ma podstaw, by wstrzymać dofinansowanie dla inwestycji w Toruniu. Błędy mają charakter formalny, a ich zaistnienie nie wiąże się z powstaniem szkód w środowisku naturalnym. Ponadto ich wystąpienie stanowi okoliczność naturalną w kontekście zgodności z projektem i prawem europejskim". Nie dopuszczam myśli, że budowa inwestycji zaawansowana w 70 proc. będzie wstrzymana. Wszyscy powinniśmy wykazać rozsądek i odpowiedzialność. To nie czas na takie pomysły.

- Bartosz Dawidowicz ze stowarzyszenia "Toruń bez hałasu" zarzuca, że zamiast dyskusji na argumenty, wolą państwo atakować go personalnie. Dawidowicz zwracał się z prośbą o spotkanie. Profesor Łaszewski jednak na nią nie odpowiedział. Czy są państwo gotowi na taką debatę?
- Według mojej wiedzy, nie było żadnej propozycji spotkania za strony p. Dawidowicza, jednak dalecy jesteśmy odnosić się personalnie do osób reprezentujących stowarzyszenie "Toruń bez hałasu". Jesteśmy zainteresowani rozmową w oparciu o zaistniałe fakty, a nawet wyrażamy chęć włączenia się do usuwania zgłaszanych przeszkód. Sądzę, że sprawa jest na tyle poważna i w kręgu zainteresowania bardzo dużej grupy mieszkańców i osób przyjeżdżających do Torunia, że tylko transparentne debaty mogą doprowadzić do zgodności postrzegania rzeczywistości. Regionalny projekt mostowy na etapie koncepcji, jak również projektu wykonawcy, konsultowany był w środowiskach społecznych, jak również instytucjach i urzędach uprawnionych do wydania decyzji i postanowień. Dokonano także ekspertyz przez środowiska naukowe i techniczne.

- Według "Toruń bez hałasu" projekt mostowy jest szkodliwy dla układu komunikacyjnego Torunia.
Tezy stawiane przez p. Dawidowicza obnażają emocjonalny osobisty stosunek do tworzonej rzeczywistości. P. Dawidowicz snuje własną wizję lekceważącą opinię wszystkich uczestników procesu inwestycyjnego. Zajmuje swoim poglądem na wszystkie instytucje i urzędy w Polsce i Unii Europejskiej. W konsekwencji wyrządza szkodę nam wszystkim. Amatorska ocena nie przystaje do wysiłku wszystkich zaangażowanych w pozytywny proces inwestycyjny.

- Jakie inicjatywy podjęło już stowarzyszenie miesiącach? Co państwo planują w najbliższych miesiącach?
- Nasze stowarzyszenie swoją działalność nakierowało na uzyskanie jak największego poparcia mieszkańców dla przeprawy mostowej. Uzyskaliśmy zgodę na wystąpienia jako podmiot prawny w postępowaniu przed sądami powszechnymi. Odbyliśmy także spotkanie z Dyrektorem Generalnym Ochrony Środowiska w celu zapoznania się z jego stanowiskiem i drogą dalszego postępowania. Wspieramy prowadzenie procesu inwestycyjnego. Zamierzamy wyjść na zewnątrz z naszymi publikacjami poprzez: prasę lokalna, telewizję regionalną, publiczną debatę w mediach lokalnych.

Czytaj e-wydanie »

Motoryzacja do pełna! Ogłoszenia z Twojego regionu, testy, porady, informacje

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na pomorska.pl Gazeta Pomorska