Bydgoski wioślarz zdobył olimpijskie medale i walczył pod Monte Cassino

Małgorzata Wąsacz [email protected]
Jerzy Braun (drugi od lewej) z Januszem Ślązakiem, Edwardem Kobylińskim, Stanisławem Urbanem i Jerzym Skolimowskim  z "brązowej" czwórki ze sternikiem  z Los Angeles z 1932 roku
Jerzy Braun (drugi od lewej) z Januszem Ślązakiem, Edwardem Kobylińskim, Stanisławem Urbanem i Jerzym Skolimowskim z "brązowej" czwórki ze sternikiem z Los Angeles z 1932 roku zbiory Antoniego Rosołowicza
W 1932 roku bydgoski wioślarz Jerzy Braun został podwójnym medalistą olimpijskim. 12 lat później po ciężkich walkach zdobył włoskie wzgórze.

O bitwach pod Monte Cassino, bo tak naprawdę były aż cztery, pisaliśmy w ostatnim "Albumie bydgoskim".

Przeczytaj: 70 lat temu polscy żołnierze zdobyli ruiny klasztoru na Monte Cassino

Skontaktował się z nami pan Antoni Rosołowicz, wieloletni prezes Bydgoskiego Towarzystwa Wioślarskiego. - Chciałbym opowiedzieć o Jerzym Braunie, bydgoskim wioślarzu, który w szeregach 3 Dywizji Strzelców Karpackich brał udział w tych walkach. Dowiedziałem się o tym w 1957 roku, gdy spotkaliśmy się podczas regat w Henley pod Londynem. Okazało się, że wraz z Jurkiem pod Monte Cassino walczył także Jerzy Skolimowski z WTW Warszawa. Ci zawodnicy na letnich Igrzyskach Olimpijskich w Los Angeles w 1932 roku zdobyli srebrny medal w dwójce ze sternikiem oraz brązowy w czwórce ze sternikiem. To był naprawdę wielki sukces - mówi pan Antoni Rosołowicz.
Widok chwytał za serce

Jak to się stało, że Jerzy Braun walczył na włoskiej ziemi?

Jak czytamy w Wikipedii, brał już udział, w stopniu podporucznika rezerwy, w kampanii wrześniowej. Uniknął niewoli, przedostał się na Bliski Wschód i trafił do Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Najpierw należał do Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich. Tutaj był dowódcą łączności. Od maja 1942 roku wcielono go do 3 Dywizji Strzelców Karpackich. Walczył w obronie Tobruku oraz w bitwie o Monte Cassino, gdzie został dwukrotnie ranny.

Antoni Rosołowicz wspomina: - Gdy zapytałem Jurka, jak przebiegała walka o Monte Cassino, odpowiedział mi, że była bardzo krwawa. Usłyszałem między innymi o wojskowym, który rzucił się, by własnym ciałem zatkać wylot CKM-u, który ich ostrzeliwał. Powiem szczerze: myślałem, że Jurek po kilku latach wyolbrzymia obraz walk. Przekonałem się, że mówił prawdę, gdy w 1960 roku osobiście byłem na Monte Cassino. Przystanąłem na polskim cmentarzu, gdzie pochowano poległych. Choć od zwycięskiej bitwy minęło już czternaście lat, wciąż były gruzy klasztoru i kikuty drzew. Ten obraz naprawdę chwytał za serce. To była moja jedyna wizyta na Monte Cassino.

Medal za medalem

Wrażenie robi także wioślarska kariera Jerzego Brauna. Przed wojną trzynaście razy zdobywał mistrzostwo Polski a czterokrotnie wicemistrzostwo. Wioślarstwo zaczął uprawiać w 1927, początkowo w Gimnazjalnym Towarzystwie Wioślarskim "Wisła". W latach 1928-1931 oraz 1934-1935 startował w barwach Bydgoskiego Towarzystwa Wioślarskiego, a w latach 1932-1933 i 1936-1939 reprezentował barwy Warszawskiego Towarzystwa Wioślarskiego.

Dzień Olimpijczyka

Po zakończeniu wojny Jerzy Braun zamieszkał w angielskim Crawley. Tutaj założył rodzinę. Do Polski już nigdy nie przyjechał. Ubolewał, że ze względu na wojenną przeszłość w kraju nie ma dla niego miejsca. Nie godził się na to, jak wyglądała polska rzeczywistość. Zmarł 8 marca 1968 roku. Został pochowany na cmentarzu w Crawley.

- Znalazłem w internecie bardzo ciekawy artykuł Renaty Jareckiej pod tytułem "Dzień Polskiego Olimpijczyka". Pochodzi on z 2012 roku Opowiada właśnie o Jurku. Czytamy w nim, że po śmierci wioślarza jego żona Lila zamówiła na nagrobek inskrypcję następującej treści "Zawsze kochany, nigdy niezapomniany Jureczek". Dziś ledwo da się ją odczytać z płyty nagrobnej - opowiada pan Antoni.

Jak czytamy w artykule, jeszcze parę lat temu nagrobek przyciągał wzrok przechodniów. Od razu rzucały się w oczy charakterystyczne olimpijskie koła. Można było też odczytać napis, że pochowany tu Jerzy Walerian Braun był zdobywcą srebrnego i brązowego medalu na igrzyskach w 1932 roku. 80 lat później, w roku igrzysk w Londynie, społeczność polska w Crawley postanowiła powiedzieć światu, że w tym mieście mieszkał olimpijczyk, żołnierz, człowiek, którego nazwisko zasługuje na przypomnienie. Stąd też zorganizowany 10 czerwca 2012 roku "Dzień Polskiego Olimpijczyka". Jego kluczowymi punktami były: msza i nabożeństwo na cmentarzu w intencji śp. Jerzego Brauna oraz przedstawienie "Polish Olympic Show: Row the Boat, które wystawili uczniowie.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie