Bydgoskie inwestycje, których właściciele chcieliby już, by ten rok się skończył

Sławomir Bobbe
Sławomir Bobbe
Klęska projektu Nordic Astrum pociągnęła na dno Nordic Development. Dariusz Bloch
W naszym mieście nie brakuje projektów, które miały w tym roku się zakończyć - wiele wskazuje na to, że nie nastąpi to nigdy. Inne muszą czekać na koniec pandemii, by warto było z nimi startować.

Zobacz wideo: Tanieją mieszkania. Rekordowa liczba ofert sprzedaży.

Nordic Astrum do zdaniem wielu największa klęska inwestycyjna ostatnich lat. I to klęska, która miała potężne konsekwencje - była jednocześnie początkiem poważnych kłopotów, w które wpadł jeden z – wydawałoby się – mocniejszych deweloperów operujących w naszym mieście Nordic Cevelopment. Dziś niewiele wskazuje na to by Nordic podniósł się po wszystkich ciosach. Niedawno komornik licytował garaże pod Nordic Haven, parę tygodni później wystawiono na sprzedaż również pozostałe mieszkania w kompleksie przy Grottgera 4. ta inwestycja również nie miała szczęścia - mimo odważnego projektu, chętnych na zakup lokali w budynku nie było wielu.

Małe, ale szpeci Wyspę Młyńską

Im bardziej pięknieją Młyny Rothera, tym bardziej koszmarny wydaje się twór budowlany naprzeciw mariny na Wyspie Młyńskiej. Przechodzący tędy już pięć lat patrzą na inwestycje, która miała być najpierw kawiarnią, później budynkiem z usługami, a jeszcze później małym biurowcem. Fakt jest taki, że na budowie nie dzieje się nic, a obiekt po prostu niszczeje.

Hotel w pralni nie wypalił

Kilkaset metrów dalej znajduje się była pralnia Polchemu, która miała się dzięki milionom złotych przeistoczyć się w topowy hotel Hampton by Hilton. Dziś wiadomo, że żadnego hotelu w tym miejscu nie będzie, a właściciel chętnie pozbyłby się nieruchomości – kupców na razie nie ma.

To Cię może też zainteresować

Ruina po "Jutrzence" jest nadal ruiną

Ponad rok temu znana bydgoska firma GM Architekci kupiła zniszczone i z każdym rokiem niszczejące coraz bardziej obiekty po byłej fabryce Jutrzenki na ulicy Warmińskiego. Decyzja została przez bydgoszczan przyjęta z uznaniem, okolica bowiem dzięki inwestycji mieszkaniowej na dobrym poziomie, miała istotnie zyskać na estetyce. Niestety, od ponad roku na tym terenie nie dzieje się nic, obiekty niszczeją nadal, a nowy właściciel ograniczył się jedynie do zabezpieczenia ogrodzenia, dzięki czemu do wnętrza obiektów nie wnikają osoby bezdomne.

Hotele są, ale gości nie przyjmują

Gdy mowa o hotelach nie sposób nie wspomnieć o dwóch – jednym przy zbiegu ulic Podwale i Grodzkiej, drugim przy ul. Gdańskiej 116. Pierwszy, Hotel Sowa, już powstał i mógłby spokojnie działać, gdyby nie fatalna koniunktura i ciągłe lockdowny w branży hotelarskiej. Drugi, przy Gdańskiej 116 należy do właścicieli Biznes Parku – nie zdecydowali się go nawet w obecnej sytuacji otwierać. O tych obiektach można powiedzieć przynajmniej, że powstały.

Miały być cztery gwiazdki, nie ma żadnej

Na razie niewiele wiadomo, by powstał ostatecznie butikowy, w założeniach czterogwiazdkowy hotel (miał nazywać się „Belotto”) w zabytkowej kamienicy przy zbiegu ulic Mickiewicza i Gdańskiej. Prace wstrzymano wiele miesięcy temu, bo po rozpoczęciu prac zaczęła pękać pobliska kamienica. Ten scenariusz przerabiał już Nordic – to pękające kamienice przy Babiej Wsi były początkiem kłopotów inwestora.

Święta w telewizji, co oglądać?

Wideo

Materiał oryginalny: Bydgoskie inwestycje, których właściciele chcieliby już, by ten rok się skończył - Express Bydgoski

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie