Chełmno. Osiedle Działki Miejskie

Monika Smól, Andrzej Bajer
... to jedna z najpiękniejszych dzielnic Chełmna. Wokół dużo zieleni, las, pagórki. Znane również, jako osiedle przy żelaznym moście.

Nazwa pochodzi od rozebranego mostu kolejowego.

Jak się żyje na osiedlu Działek Miejskich w Chełmnie? Co podoba się jego mieszkańcom, a co chcieliby zmienić? Odpowiedzi na te pytania szukali Monika Smól i Andrzej Bajer.
Edmund Osika
Na Osiedlu mieszka od ośmiu lat. Przedsiębiorca, rajca Rady Powiatu. Żona - emerytka, zajmuje się prowadzeniem domu i opiekuje się wnuczką Julią, kiedy jej rodzice pracują.

- Wcześniej mieszkaliśmy w bloku na os. Skłodowskiej, gdzie po pracy nasze uszy drażniły dźwięki skrzypiących huśtawek i warkot parkujących pod oknami samochodów. Na os. Działki Miejskie, już pod Chełmnem, mieszkamy od ośmiu lat. Mieszka się tu fantastycznie! Nie dochodzą do nas żadne odgłosy przejeżdżających tirów. Czasami mam wrażenie, z uwagi na piękne położenie naszego domu, że mieszkamy jak w sanatorium. Wokół otacza nas przyroda, las. Jest gdzie wyjść na spacer i zrelaksować się po pracy. Dzięki życzliwości i dobrze działającej wspólnocie sąsiedzkiej żyje się tu bezpiecznie. Martwi mnie jedynie, że nad tym terenem od kilkunastu lat wisi plątanina prowizorycznie zawieszonych, szpecących kabli energetycznych i telefonicznych. Z dojazdem do centrum nie ma problemu, bo większość mieszkańców ma własny środek lokomocji. Osoby go nie posiadające mogą korzystać z komunikacji miniautobusowej. Po likwidacji PSS-owskiego pawilonu spożywczego odczuwa się brak sklepiku.

Paulina Wojtalik

Alicja Przystup

Alicja Przystup
13-letnia córka Zofii Przystup. Uczennica klasy VI Szkoły Podstawowej Nr 4 w Chełmnie. Zdolna uczennica, laureatka wielu konkursów.

- Mieszkam na tym osiedlu od urodzenia i nie wyobrażam sobie, by żyć gdzieś indziej. Wiem, jak to jest w bloku, gdzie mieszkają moi dziadkowie i szkolni koledzy. Na moim osiedlu jest jak w Hollywood! Nie ma nawet chodników, a nawet lepiej - bo po sąsiedzku jest las i woda. Wszędzie są górki i doliny, więc nie można jeździć rowerem. I to jest mankament. Mimo nawału zajęć jakie mam, bo chodzę na pływalnię, do szkoły muzycznej, na naukę języka hiszpańskiego i doskonalenie angielskiego, to dojazd na zajęcia szkolne nigdy nie stanowił dla mnie problemu. Jak byłam mała - dowozili mnie na zmianę rodzice, później sama biegałam trzy kilometry do szkoły. Ponadto, od kilku lat jeździ tu minibus. Nie narzekam na brak rozrywek i spotkań z koleżankami szkolnymi: ja je odwiedzam albo one z chęcią przychodzą do mnie.
Adam Szuszczykiewicz
27-letni kawaler, pracuje w rodzinnej firmie od dwunastu lat i współpracuje z Toruńskimi Zakładami Materiałów Opatrunkowych "Bella"

- Dzięki ciężkiej pracy moich rodziców, którzy wybudowali ten dom, mieszkam na tym osiedlu od najmłodszych lat. Zdążyłem się z nim żyć i nie zamieniłbym tego miejsca na żadne inne na świecie. Jedynie w zimę, jak zasypało drogi, bywało ciężko z dojściem do szkoły. Wkoło jest zieleń, świeże powietrze, cisza. Mamy gdzie wyjść na spacer, pobawić się z psami, a jak przyjdzie ochota na dyskotekę czy do teatru - to pół godziny i można dojechać do Torunia lub Bydgoszczy. Atrakcji sportowych też mamy trochę, ponieważ w pobliżu usytuowany jest jeden z najpiękniejszych torów motocrossowych w Europie. Z robieniem zakupów nie ma problemów. Można dojechać do marketu rowerem. Chciałbym tylko poprosić burmistrza o ujęcie w najbliższych planach budowy tutaj kanalizacji i instalacji gazowej. Szczególnie latem brak kanalizacji daje o sobie znać, gdy parują okoliczne szamba. Marzy mi się też, aby miasto dołączyło się do ścieżki rowerowej w Grubnie i można by na dwóch kółkach dojechać do Stolna. Mieszka się tu bezpiecznie, ale prawie nie widać patroli policyjnych. Ja nawet nie znam swojego dzielnicowego!

Stanisław Olkusz

Stanisław Olkusz
Ma żonę Danutę. Od kilku lat jest na wojskowej emeryturze. Ma dwie wnuczki i dwóch wnuków.

- Mimo że mieszkamy w bloku z tzw. wielkiej płyty, to od kilkunastu lat jesteśmy właścicielami działki rekreacyjnej na tym osiedlu. Na pięknie zagospodarowanej działce spędzamy każdą chwilę, upajamy się ciszą i przyrodą, nawet jak jest brzydka pogoda. Specjalizuję się w sadzonkach unikalnych iglaków. Dla nas działka to kilka lat dłuższego i zdrowszego życia. Nie mamy tyle sił i zdrowia co dawniej, by tu pracować, ale zawsze możemy liczyć na pomoc synów - zwłaszcza Grzegorza, który mieszka w Chełmnie. Pomaga nam bardzo najstarsza wnusia Patrycja. Działka daje też wiele radości trójce moich młodszych wnuków, którzy czują się tu jak na wakacjach, zwłaszcza latem, gdy dojrzewają owoce i można popluskać się w basenie. Po niezbędne zakupy nie trzeba biegać do miasta, bo całkiem niedaleko jest dobrze zaopatrzony sklepik.

Paulina Wojtalik

Paulina Wojtalik
Uczennica kl. III b Szkoły Podstawowej nr 3 w Chełmnie. Od trzech lat mieszka w domu jednorodzinnym na tym osiedlu

- Od urodzenia mieszkałam z rodzicami w bloku na os. Chociszewskiego w Chełmnie. Tam na podwórku miałam więcej koleżanek, jednak nie było się z nimi w co bawić. Wszędzie pełno aut. Zwłaszcza zimą naprawdę były nudy. Teraz wprawdzie mieszkam na uboczu miasta i do szkoły mam z cztery kilometry, ale nie zamieniłabym się na miejsce zamieszkania z nikim. Rano do szkoły jeżdżę minibusem, a wracam pieszo. Po drodze robię drobne zakupy, bo mama opiekuje się młodszym rodzeństwem. Na osiedlu jest pięknie i cicho, a najcudowniej rano, gdy się otworzy okno i słychać jak ćwierkają ptaszki i stukają w lesie dzięcioły. Mam wrażenie, że jestem cały czas na wakacjach. Zimą też jest cudownie, bo wkoło są górki i można bezpiecznie pojeździć sankami. Brakuje mi tylko w pobliżu sklepu z lodami.

Zofia Przystup
Nauczycielka przedmiotów humanistycznych w Szkole Podstawowej nr 4 w Chełmnie. Wychowuje troje dzieci.

- Wychowałam się w blokach wielkopłytowych, gdzie codziennie z okna widziałam Wisłę. Jednak zamiast słuchać ćwierkania ptaków i szumu drzew, słyszałam skrzypiące huśtawki i hałas przejeżdżających pojazdów. Od 18 lat mieszkam na tym osiedlu i byłam świadkiem, jak rozbierano kolejowy żelazny most łączący Brzozowo z Chełmnem. Początki, jak zwykle bywa, były trudne. Borykałam się z dojazdami do pracy, wyprawianiem dzieci do szkoły. Zawsze mogłam liczyć na pomoc rodziców. Teraz jest łatwiej, bo dzieci podrosły. Za nic na świecie nie zamieniłabym tego miejsca na inne, tu czuje się jak w sanatorium. Mając własne auto nie ma problemu z dojazdem do pracy i z robieniem zakupów. Od kilku lat jeżdżą minibusy, a idąc na skróty to i piechotą nie jest daleko. Żyje się tu bezpiecznie i dzięki dobrym stosunkom z sąsiadami można bez obaw wyjechać na kilka dni. Jedyny problem, jaki nam doskwiera, to ten, że to jedyne osiedle w Chełmnie, które nie ma kanalizacji. To dokucza nam zwłaszcza w upalne dni. Natomiast brak gazu powoduje, że ogrzewamy mieszkania opałem wydzielającym dużo dymu. Niektórzy spalają śmieci, co powoduje wydzielanie gryzącego dymu.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie