- Na Stamford Bridge wcale nie jesteśmy faworytem, szczególnie w kontekście nieudanej pierwszej połowy sezonu - mówił trener Chelsea, Guus Hiddink. O miejsce w ćwierćfinale walczy także Benfica z Zenitem.
Londyńczycy nie są w najlepszym położeniu przed środowym rewanżem z Paris Saint-Germain. Nie dość, że to właśnie drużyna z Paryża wygrała pierwszy mecz 2:1, to jeszcze w składzie „The Blues” zabraknie Kurta Zoumy i Johna Terry'ego. Cień szansy jednak kibicom daje strzelony gol na wyjeździe.
Chelsea uwielbia grać z kontry. Jeśli szybko udałoby się jej zdobyć gola, wówczas w Londynie znów może zaparkować słynny autobus. Chociaż w zeszłym roku murowanie bramki dla Chelsea zakończyło się fatalnie. Zespół prowadzony przez Jose Mourinho odpadł mimo dwóch remisów. Szczególnie ten pierwszy wywieziony z Paryża 1:1 wydawał się być niezwykle optymistyczny. U siebie wystarczyło obronić ten rezultat. Ostatecznie defensywny wariant Mourinho nie powiódł się i na Stamford Bridge skończyło się 2:2, a swój dawny klub wyeliminował David Luiz.
Press Focus/x-news
- Nasze szanse na awans są duże. Jestem gotowy na bitwę i całą wojnę. W całym spotkaniu musimy być niezwykle ostrożni, bo Chelsea wie, jak mało kto, jak sięgnąć po dobry wynik - mówił brazylijski obrońca PSG.
Fani „The Blues” wolą jednak wspominać mecze sprzed dwóch lat. Wówczas to Chelsea wygrała u siebie 2:0 i dzięki bramkom strzelonym na wyjeździe, a dokładnie jednej (1:3 w Paryżu) wyeliminowała podopiecznych Laurenta Blanca. W powtórzenie tego sukcesu wierzy zawodnik, który brał udział w obu bataliach z PSG.
Transmisja meczu NC+.