- Dzieci to nie worki z kartoflami, które można rzucać, gdzie się chce - mówi Ewa Bromberkowska, której syn jest uczniem Gimnazjum nr 6. - W piątek dowiedzieliśmy się o planach przeniesienia "Staszica" do budynku Gimnazjum przy ulicy Leśnej. Podobno dlatego, że remont naszego gimnazjum miałby kosztować dużo więcej, niż "czternastki". A remont, i to generalny, jest konieczny - dodaje kobieta. Z takim rozwiązaniem część rodziców uczniów "Staszica" nie chce się zgodzić.
- Dlaczego dzieciom funduje się dodatkowy stres? - irytuje się Aleksandra Ciarka. - Nikt ich nie pyta, czego one chcą, urzędnicy podejmują decyzję za wszystkich. A w domu mamy przez to nerwy, dzieci są podminowane, co bardziej wrażliwe popłakują. Moja córka ma średnią ocen bliską piątki, więc to nieprawda, że w szkole jest niski poziom! - twierdzi kobieta. Jej zdaniem nie można kolejnego rocznika w "Staszicu" stawiać w sytuacji być albo nie być. - To jakaś paranoja! My, rodzice, podobnie jak nasi poprzednicy, będziemy walczyć! - zapowiada.
Rodzice już w piątek, tuż po zebraniu w szkole, podczas którego zostali poinformowani o planach Urzędu Miasta, udali się do ratusza. Kolejne spotkanie odbyło się wczoraj. Atmosfera była bardzo gorąca.
Jakie argumenty ma magistrat, chcąc wprowadzić w życie - od przyszłego roku szkolnego - projekt przeniesienia "Staszica" na ulicę Leśną?
Więcej na ten temat w dzisiejszym papierowym wydaniu Gazety Pomorskiej.
Czytaj e-wydanie »