https://pomorska.pl
reklama
MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Diabelski Młyn w Koronowie. Czart kręci młyńskim kołem i zaprasza do restauracji [zdjęcia]

Lucyna Talaśka-Klich
Lucyna Talaśka-Klich
W miejscu, w którym kiedyś - jak głosi legenda - młynarz Piotr wypiekał najlepszy chleb, dziś można skosztować potraw kuchni kujawsko-borowiackiej, ale nie tylko. W Diabelskim Młynie kucharze wyczarowują kolejne potrawy, a stojący przy wjeździe diabeł zaprasza gości.

Miejsce, które długo szpeciło wjazd do Koronowa (w pow. bydgoskim), wreszcie stało się wizytówką tego malowniczo położonego miasteczka. Przy zjeździe z drogi krajowej nr 25 czart kręci młyńskim kołem i zaprasza do Diabelskiego Młyna. Drewniany czart nie budzi lęku, lecz zainteresowanie tym, co podniosło się z ruin i kusi wielbicieli wyśmienitego jadła w wysmakowanym otoczeniu.

Czart kręci kołem, a kucharze przechodzą na wyższy level

To była inwestycja wyczekiwana szczególnie przez okolicznych mieszkańców. Bo jeszcze w latach 60. minionego wieku koronowski młyn mełł zboże, potem popadł w ruinę.

Kilka lat temu kupił go Adam Pantkowski, który powrócił na Ziemię Koronowską i postanowił uratować zabytek. I nie poprzestał na tym, ponieważ w sąsiedztwie młyna powstała restauracja Diabelski Młyn.

Polecamy także: Sery Ślesińskie ze Spiżarni Hrabiny Potulickiej są doprawiane pasją i nutką historii. Hrabiowski smak! [zdjęcia]

Skąd taka nazwa? Otóż - jak głosi legenda - wieki temu do Koronowa przybył młynarz Piotr. Osiadł w wodnym młynie i szybko zyskał sławę wypiekając najlepszy chleb. Wieści o utalentowanym młynarzu dotarły nawet do jasinickiej księżniczki, która postanowiła osobiście przekonać się, czy informacje te nie są przesadzone. Podjechała ze zbożem pod młyn, spojrzała w oczy Piotra i tak obudziła się miłość, która została wystawiona na próbę.

Młyn bez wody pracować nie mógł, więc gdy jej zabrakło młynarz zaczął kopać, ale zamiast do źródła, dokopał się do diabelskiej karczmy. By na młyńskie koło powróciła woda, Piotr podpisał cyrograf własną krwią. Młyn ruszył, ale po zachodzie słońca Piotr przybierał postać czarta. I tylko dzięki wielkiej miłości księżniczki, która podczas balu przebierańców wyznała Piotrowi miłość, zły czar prysł.

W tak magicznym miejscu restauracja Diabelski Młyn otworzyła swoje podwoje 28 lutego tego roku i stała się apetyczną bramą Koronowa.

Zespół tworzą: Wojciech Skoczek (szef kuchni), Barbara Stanek, Małgorzata Manienko, Dorota Łyżkiewicz i Natan Wiertlewski (kuchnia), Dominik Majewski (szef sali), Anna Sławińska i Joanna Wamka (sala), Małgorzata Wierzbicka i Joanna Tomaszewska (pomoc kuchenna) oraz Agata Kapron (bar i obsługa sali).

- To połączenie młodości i doświadczenia - mówi z uśmiechem Wojciech Skoczek, który znany jest niejednemu wielbicielowi dobrego jadła, bo przez pięć lat prowadził swoje bistro „A nóż widelec” w Bydgoszczy, dbał też o podniebienia gości pensjonatu Rybakówka (nad Zalewem Koronowskim), co wspomina z sentymentem. - A od dwóch lat pomagam tworzyć to miejsce - mówi pan Wojciech wskazując na Diabelski Młyn.

O zespole mówi z ogromną sympatią i szacunkiem: - Na przykład Basia i Gosia to „moje ukochane mamuśki”, które są rewelacyjne jeśli chodzi o kuchnię, mają przebogate doświadczenie, tony zapału i nie boją się nowości.

Polecamy także: Strusina z Polski zdobyła europejski rynek. Mięso ze strusia tanie nie jest

I tak powstało miejsce, w którym można skosztować potraw kuchni kujawsko-borowiackiej, ale nie tylko. - Zaczynaliśmy od mniej skomplikowanych potraw, by mieć czas na dotarcie się - mówi szef kuchni. - Jednak od samego początku staraliśmy się nawet standardowe rzeczy takie jak tatar podać w fajnej odsłonie, np. w dymie z ziół, do tego liofilizowane żółtko, zrazy z pęczotto grzybowym i karmelizowanymi buraczkami... Teraz staramy się przejść na „wyższy level”.

Od początku Diabelski Młyn nie może narzekać na brak gości. Wielu rozsmakowało się w ich kuchni, więc wracają. Ale zdarzają się też głosy krytyczne - dotyczą one np. czasu oczekiwania na potrawy lub „zbyt krótkiego” menu.

- Staramy się nie popełniać błędów, ale nie jesteśmy nieomylni - mówi pan Wojciech. Dodaje jednak, że niektórzy goście nie rozumieją, iż na potrawy, które powstają od podstaw, muszą trochę poczekać. Tak jest w dobrych restauracjach, bo nie podaje się w nich dań gotowych, podgrzewanych w mikrofalówce. - Ale to daje pewność, że są one przygotowywane na miejscu, ze świeżych surowców - dodaje. - Gastronomia w Polsce bardzo się rozwija, ale niektórzy nie mają jeszcze pewnych nawyków oraz zrozumienia, że na danie najwyższej jakości trzeba trochę poczekać.

Wyjaśnia, że menu nie może być długie. Wszak kilku kucharzy nie zdążyłoby nakarmić wielu osób w krótkim czasie. Czasami w weekendy, w godz. 14-17 (wtedy jest najwięcej gości) przez restaurację przewija się od 350 do 450 osób! Bywa, że latem na głównej sali i dwóch tarasach jest nawet 170 gości! - Wtedy czas oczekiwania się wydłuża chociaż w kuchni pracujemy na najwyższych obrotach - przyznaje Wojciech Skoczek.

W tygodniu gości jest mniej, ale lepiej zarezerwować miejsce w restauracji, by uniknąć rozczarowań. Ostatecznie można kupić dania na wynos, ale trzeba je odebrać na miejscu.

Rosną mury domu młynarza

To nie koniec inwestycji w Diabelskim Młynie. - Odbudowujemy tzw. dom młynarza - mówi pan Wojciech. - Będzie miejsce na stworzenie kuchni eksperymentalnej i najprawdopodobniej pobawimy się w szkołę gotowania dla mniejszych grupek.

Diabelski Młyn współpracuje ze szkołami (uczniowie mogą zwiedzać młyn) organizuje np. imprezy wspólnie z koronowskim GOK-iem. - Braliśmy udział w Nocy Muzeów, a ostatnio przygotowaliśmy bezpłatną imprezę z okazji święta Helloween - dodaje szef kuchni. - Od początku staramy się, by nie tylko prowadzić biznes, ale żeby dawać coś okolicznym mieszkańcom.

Polecamy także: Chleb od rzemieślników, na zakwasie, staje się rzadkością

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Biznes

Komentarze 12

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

K
Koperek

Gdzie są pozostałe komentarze?

Dlaczego zostały usunięte?

A
Archi

Jedzenie dobre,miejsce piękne, dania drogie,ale cena widziny przed zamówieniem.

Nie chce tam już jeść, bo to polityczne zero odbiera apetyt , przydupas pani burmistrzowej.

Główny komentator polityczny Koronowa.

G
Gość

Nie polecam

G
Gość

Miejsce jako obiekt bardzo fajne! Właścicielowi należy się pochwała za taką inwestycję. Kuchnia natomiast bardzo słaba! Może wymiana kucharza pomogłaby w uzyskaniu lepszych wyników.

G
Gość

Byłam 1 raz i wystarczy. Jadłam pstrąga, który był nasączony tłuszczem (długo po posiłku czułam w ustach posmak tłuszczu). Miejsce ładne, obsługa miła i nic więcej. Kotlet schabowy położony jest na ciepłych ziemniakach przez co panierka nie jest już taka jak powinna.

G
Gość
4 grudnia, 0:07, Gość:

Ludzie, czy was już naprawdę pogrzało? Jeśli nie chcecie tam zjeść to po co tam chodzicie, jedźcie sobie do Bydgoszczy i zamawiajcie sobie w galeriach te ochłapy z bemarów, podgrzewane żarcie. Jak ktoś chce zrobić coś naprawdę fajnego, to zaraz jest oceniany jak najgorzej. A sami potem narzekacie że w Koronowie nie ma gdzie pójść coś zjeść, ani wypić kawy. Zastanówcie się co piszecie, naprawdę

Wystarczy nie oszukiwać.

G
Gość

Bardzo dobre jedzenie. Polecam ?

G
Gość

Ludzie, czy was już naprawdę pogrzało? Jeśli nie chcecie tam zjeść to po co tam chodzicie, jedźcie sobie do Bydgoszczy i zamawiajcie sobie w galeriach te ochłapy z bemarów, podgrzewane żarcie. Jak ktoś chce zrobić coś naprawdę fajnego, to zaraz jest oceniany jak najgorzej. A sami potem narzekacie że w Koronowie nie ma gdzie pójść coś zjeść, ani wypić kawy. Zastanówcie się co piszecie, naprawdę

G
Gość

Tam na prawdę diabeł kręci ogonem tylko powinien w drugą stronę bo na ludzkiej krzywdzie nikt się nie dorobi a właściciel dobrze wie o co chodzi zaletą właściciela jest oszukiwanie ludzi hub

G
Gość

Byłam już kilka razy i za każdym razem się zawiodłam. Miejsce piękne, urokliwe :-) obsługa średnia, rozumiem jak jest dużo ludzi ale jak oprócz mnie na sali jest jedna para a Ja muszę czekać i czekać to się odechciewa. Jedzenie średnie :-( za każdym razem zamawiam coś innego i za każdym razem obiecuje sobie,że więcej tam nie wrócę :-/ :-/ tylko to miejsce przyciąga wiec chyba będę przychodzić tylko na kawę :-( Co do szefa kuchni - czytając jego wypowiedzi, słuchając jego wypowiedzi, nie za bardzo się chce aby ktoś taki Nam gotował :-/ Właściciel miejsca, fajny mężczyzna, mądry ale źle dobrał sobie kucharza :-(

G
Gość

Bardzo ładne miejsce. Jedzenie na poziomie trochę wyżej jak stołówka. Słabe.

M
Mieszkaniec

Chociaż coś czego nie trzeba się wstydzić w tym mieście.

Polecane oferty
* Najniższa cena z ostatnich 30 dniMateriały promocyjne partnera
Wróć na pomorska.pl Gazeta Pomorska