Donosili na swoich. IPN ujawnia nazwiska współpracowników bydgoskiej bezpieki, którzy rozpracowywali działaczy "Solidarności"

Hanka Sowińska hanna.sowinska@pomorska.pl 52 326 31 33Zaktualizowano 
Z okazji 30. rocznicy powstania "S" na bydgoskim Starym Rynku można oglądać wystawę przygotowaną przez Delegaturę IPN. Ekspozycja zatytułowana "Dekada przełomu" przypomina dzieje związku i ludzi zaangażowanych w tworzenie "S", a po 13 grudnia 1981 r. w walkę w strukturach podziemnych. Na wystawie zobaczymy też szefów bydgoskiej bezpieki, która aktywnie zwalczała ludzi "S". Repr. Jarosław Pruss
Tajnymi współpracownikami SB był m.in. doradca prawny Międzyzakładowego Komitetu Założycielskiego NSZZ "Solidarność", lektor związkowy w tymże MKZ, przywódca strajku w Wojewódzkim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym, fotograf. Tak wynika z najnowszych publikacji IPN.

Prawie pół tysiąca agentów

Delegacja regionu bydgoskiego przed halą "Olivia". Trwa I Krajowy Zjazd NSZZ "Solidarność" - wrzesień 1981 r. Wśród widocznych na zdjęciu osób jest Jan Walczak, tajny współpracownik SB Repr. Jarosław Pruss (zdjęcie ze zbiorów IPN)

Delegacja regionu bydgoskiego przed halą "Olivia". Trwa I Krajowy Zjazd NSZZ "Solidarność" - wrzesień 1981 r. Wśród widocznych na zdjęciu osób jest Jan Walczak, tajny współpracownik SB
(fot. Repr. Jarosław Pruss (zdjęcie ze zbiorów IPN))

Promocja wydawnictw IPN w Ratuszu

Dziś, o godz. 16.30, w bydgoskim Ratuszu odbędzie się promocja publikacji IPN poświęconych NSZZ "Solidarność" w regionach: bydgoskim, toruńskim i kujawsko-dobrzyńskim. Jedną z prezentowanych książek będzie monografia autorstwa dr Krzysztofa Osińskiego, pracownika naukowego Delegatury IPN pt. "Zarys dziejów NSZZ "Solidarność" Regionu Bydgoskiego (1980-1990)" oraz album (tegoż autora) zatytułowany "Zwycięska dekada". Region Bydgoski NSZZ "Solidarność" w ikonografii (1980-1990)".

- Ja tajnym współpracownikiem SB? - w słuchawce słychać śmiech. Tak zareagował na pytanie "Pomorskiej" o kontakty z esbecją Bogdan Zborowski. - Przyłapałem go na fałszowaniu dokumentu - wspomina senator Jan Rulewski, 30 lat lider "S" w Bydgoszczy.

Zakładali NSZZ "S" w regionie bydgoskim, niektórzy byli etatowymi pracownikami MKZ. Mieli opinię związkowych radykałów. Z siedmiu najważniejszych tajnych współpracowników bydgoskiej bezpieki pięciu było agentami na długo przed sierpniem 1980 r.

Według dr. Krzysztofa Osińskiego, historyka, pracownika naukowego bydgoskiej Delegatury IPN, autora artykułu w najnowszym "Biuletynie IPN" oraz monografii "S" regionu bydgoskiego, w okresie tzw. karnawału "Solidarności" Służba Bezpieczeństwa korzystała z usług prawie pół tysiąca agentów, w esbeckiej nomenklaturze nazywanych osobowymi źródłami informacji (tajni współpracownicy, rezydenci, kontakty operacyjne, konsultanci). Nazwiska siedmiu najważniejszych (dla tajnej policji politycznej) znaleźliśmy w wrześniowo-październikowym "Biuletynie IPN", w całości poświęconym historii "Solidarności".

Dr Krzysztof Osiński: - Dzięki osobowym źródłom informacji (OZI), działającym w strukturach "S", esbecja była na bieżąco informowana o tym, co robią działacze, o konfliktach wewnątrz związku. Zdobyte informacje były wykorzystywane do działań dezintegracyjnych. Przykładem plan odwołania Jana Rulewskiego z funkcji przewodniczącego "S" w regionie. Miało do tego dojść podczas zaplanowanej na przełom 1981 i 1982 roku czwartej tury I Walnego Zebrania Delegatów NSZZ "S" regionu bydgoskiego. Rulewski, dzięki przeróżnym działaniom TW, miał być odwołany przez samych związkowców. W ten sposób SB pozbyłaby się niewygodnego człowieka.

Historyk podkreśla jednak, że każdy przypadek współpracy z SB trzeba traktować odrębnie. - Szczególnie po wprowadzeniu stanu wojennego trzeba do kontaktów z esbecją podchodzić bardzo ostrożnie. Tu czynnikiem decydującym mógł być strach i szantaż. Inna sytuacja, gdy ktoś współpracował od dawna. W takich przypadkach decydowała dwulicowość agentów .

Wygadany, nadawał się na lektora

Z zachowanych akt wynika, że Bogdan Zborowski już w latach 60. był wykorzystywany przez szczecińską SB do rozpracowywania alumnów odbywających służbę wojskową. Z bydgoską bezpieką podjął współpracę w 1974 r. Najpierw jako KO (kontakt operacyjny) miał pseudonim "Roman", "Kazik", a od czerwca 1981 r. był TW o kryptonimie "Jola". Za współpracę miał dostawać pieniądze i upominki. W październiku 1983 r. został wyrejestrowany z kartoteki SB. Zachowała się teczka personalna TW "Jola".

Skontaktowaliśmy się z Bogdanem Zborowskim.
- Według akt SB był pan tajnym współpracownikiem o pseudonimie "Jola".
- (śmiech). Nie, nie byłem TW - mówi Zborowski.

Twierdzi, że był przez SB przesłuchiwany w związku z wydarzeniami marcowymi. - Na szczęście nic mi nie zrobiono. Ale miałem problemy w pracy.
Gdzie był zatrudniony? - W zakładzie budowlanym.
Jak trafił do MKZ? - Krzysztof Gotowski poprosił mnie, abym był lektorem Międzyzakładowego Komitetu Założycielskiego "S". Miałem spotykać się w zakładach pracy z ludźmi, doradzać, jak zakładać związkowe struktury. Przed stanem wojennym rozwiązałem z MKZ umowę o pracę.

Zborowskiego dobrze pamięta senator Rulewski. - Mieliśmy w MKZ dział lektorski. Potrzebowaliśmy ludzi. A Zborowski był "gładki" w mowie, chętny do pracy. Nadawał się na lektora. Do czasu, aż wpadł.

Rulewski opowiada, jak pewnego dnia w sekretariacie MKZ przyłapał Zborowskiego na przystawianiu pieczątki na piśmie, w którym - jak się okazało - MKZ udzielał rekomendacji Stanisławowi Wałęsie (prywatnie brat Lecha Wałęsy, już nie żyje - przyp. red.) do pracy na stanowisku spawacza w NRD.

- Niezręcznie jest mi to mówić, bo pan Stanisław nie żyje. Faktem jednak pozostaje, że nie miał uprawnień spawacza, więc takiej pracy nie mógł wykonywać. Intryga Zborowskiego miała głębsze dno - władza komunistyczna chciała pokazać, że ludzie "Solidarności" mają nowy związek w nosie i jadą zagranicę zarabiać.Po drugie, gdyby doszło do wypadku, w wyniku złego zespawania jakichś elementów, to w świat poszłaby wiadomość, że to robota "S", bo udzieliła swojemu człowiekowi rekomendacji. Zagroziłem prokuratorem i Zborowski mi wtedy wszystko "wyśpiewał". I on, i Wałęsa zostali usunięci z Zarządu Regionu. Wtedy też doszło do nas, co Zborowski robił będąc w seminarium.

Podejrzewałem go o współpracę

Ryszard Chęsiak, 30 lat temu doradca prawny w MKZ, według IPN tajny współpracowniku SB o pseudonimie "Klimaszewski".

- Podejrzewałem, że gra nieczysto. W pierwszych miesiącach po zakończeniu strajków odkryłem, że organizuje przewrót w MKZ - mówi Rulewski.

Twierdzi, że Chęsiak był związany z pierwszą grupą, która zakładała Międzyzakładowy Komitet Strajkowy w Bydgoszczy. - Tam był Nawrocki, Frajter - wspomina.

Nowemu związkowi brakowało lokali. - Wtedy ktoś zaproponował, aby wynająć pokój w Hotelu "Pod Orłem" - opowiada b. lider bydgoskiej "S".

Pewnego dnia Rulewski odebrał telefon: - Ktoś podpitym głosem mówił: "Krzysiu, czekamy na ciebie". Zmieniłem głos i powiedziałem że zaraz idę. Instynktownie wyczułem, że budowana jest frakcja, która będzie próbowała wyrwać najlepszych ludzi. Poszedłem do hotelu. Przywitał mnie kelner z baterią najlepszych wódek na tacy i zaprowadził do "Salonu Rubinsteina, gdzie urzędowało kilku spiskowców. Był wśród nich Chęsiak, pozostałych nie pamiętam.
Zdaniem Rulewskiego Chęsiak był bardzo aktywny, wykazywał się dużą inicjatywą.

Dr Osiński podaje, że Chęsiak został pozyskany do współpracy w 1976 r. przez Wydział do Walki z Przestępstwami Gospodarczymi KW MO. Służba Bezpieczeństwa przejęła go w październiku 1980 r. Miał pseudonim "Student", "Klimaszewski", "Działacz". Za współpracę pobierał wynagrodzenie. Został wyrejestrowany dopiero w listopadzie 1989 r.

"Anna Witkowska" zdekonspirowana

Tajnym współpracownikiem SB o kryptonimie "Anna Witkowska" miał być także Jan Walczak, przywódca strajku w inowrocławskim oddziale WPK, członek władz MKZ, bliski współpracownik Rulewskiego.

- Z uwagi na znaczenie WPK - bo to zakład strategiczny - Walczak był dopuszczony do związkowych tajemnic. Odgrywał funkcję łącznika między WPK a MKZ. Nie miał jednak wysokich notowań - twierdzi senator.

O Zborowskim, Walczaku, Chęsiaku mówi: - Werbalnie mnie popierali, ale pchali się do władzy.

Jan Walczak został zdekonspirowany. - Działacze "S" wiedzieli, że prowadzi podwójną grę. Nie chcieli się z nim zadawać - mówi dr Osiński.

Walczak został internowany 13 grudnia 1981 r., ale zanim trafił do miejsca odosobnienia otrzymał od SB zadania. Więzienie w Potulicach opuścił już 24 grudnia 1981 r. W kwietniu 1982 r. wyemigrował z rodziną do Francji, po czym powrócił do kraju we wrześniu 1983 r.

Dr Osiński przypomina też wywiad, jakiego Walczak udzielił TVP po powrocie z Francji. - Taśma znajduje się w telewizyjnym archiwum. Będę chciał się z tym materiałem zapoznać. Wiem natomiast, że Walczak spotkał się z działaczami " S" w Inowrocławiu. Nagrywał to zebranie, ale został nakryty i zdekonspirowany.

Jan Walczak jest na liście 77 osób, które w 1981 r. zostały uhonorowane medalem "Założyciel Związku" (listę znaleźliśmy w broszurze Stefana Pastuszewskiego "Pierwsze lata NSZZ "Solidarność" w regionie bydgoskim", Instytut Wydawniczy "Świadectwo", Bydgoszcz 2005).

Inni wymienieni przez dr Osińskiego agencji to Andrzej Krajewski, TW "Halina Stankiewicz", "Wiesława", "Kmicic", który rozpracowywał opozycję przedsierpniową, przede wszystkim z "Eltrze", gdzie pracował. Po powstaniu "S" czynnie współpracował z nowym związkiem, pisał m.in. w związkowej prasie. Wyrejestrowany w styczniu 1990.

Na liście ważnych TW jest także Andrzej Bloch, TW '"Lewandowski", zwerbowany do współpracy w 1975 r. Wykazywał wielką aktywność w okresie tworzenia się władz związku. Potem wszedł w skład MKZ. W 1983 r. wyjechał do RFN na zaproszenie brata. Pozostał zagranicą.

Kolejny agent to Stanisław Mikulski, TW "Michał". Przez SB był wykorzystywany do rozpoznawania i neutralizowania działalności grup opozycyjnych działających w Bydgoszczy.

Wśród siedmiu najważniejszych tajnych współpracowników wymienia się także Stanisława Kuczyńskiego, TW "Krystyna", "738", "Zenon" i "Wiesław". Kuczyński to opisywany przez "Pomorską" przed kilkoma laty długoletni agent bezpieki - podjął współpracę w 1956 r. Z jego inspiracji SB przejęła cały nakład pisma "Orzeł Biały".
- W ten sposób pismo zostało wyeliminowane z rynku - przypomina dr Osiński.

"Solidarność" w tamtym okresie pozostawała też po czujnym okiem kontrwywiadu wojskowego. Jak pisze dr Osiński, w latach 1980-1981 oddział Wojskowej Służby Wewnętrznej w Bydgoszczy wykorzystywał 42 tajnych współpracowników, wywodzących się ze środowisk cywilnych - członków i działaczy "S". Dzięki wiadomościom pozyskanym od osobowych źródeł informacji funkcjonariuszom WSW udało się nie dopuścić do powstania ogniw "Solidarności" m.in. w Lotniczych Zakładach Remontowych nr 2 w Bydgoszczy.
Udostępnij

Czytaj e-wydanie »

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3