Dramatyczne sceny w Bydgoszczy. Strażacy i ratownicy nie mogli dotrzeć do poszkodowanego z powodu zaparkowanych aut [zdjęcia]

Maciej Czerniak
Maciej Czerniak
Strażacy nie mogli dotrzeć na miejsce z powodu aut, które częściowo stały na jezdni
Strażacy nie mogli dotrzeć na miejsce z powodu aut, które częściowo stały na jezdni Dariusz Bloch
O włos od tragedii na bydgoskim osiedlu Kapuściska. Ulica Walecznych została zastawiona autami tak, że służby nie mogły dotrzeć do potrzebującego. Drogowcy mogą tylko apelować do mieszkańców o rozsądek.

Zobacz wideo: Ceny mieszkań w regionie poszły mocno w górę

W niedzielę wieczorem (4 lipca) wezwano pogotowie i straż pożarną do bloku przy ulicy Walecznych w Bydgoszczy. Chodziło o jednego z mieszkańców potrzebującego natychmiastowej pomocy. Strażacy nie mogli jednak dojechać na miejsce, bo wąska osiedlowa uliczka była częściowo zastawiona autami.

To Cię może też zainteresować

By dostać się do mieszkania, w którym przebywał mężczyzna, konieczne było użycie specjalistycznego sprzętu. Strażacy musieli biegać z przyrządami wydobytymi z wozu bojowego zaparkowanego przy skrzyżowaniu z ulicą Kaczyńskiego (dawniej Planu 6-letniego). Z pomocą udało się zdążyć, ale niewiele brakowało do tragedii.

- Mieszkam przy Walecznych. Problem faktycznie jest, ale to nie wina mieszkańców - mówi pan Stefan Mrozowski. - Wcześniej samochody były parkowane wprost na parkingu, pojazdy uprzywilejowane mogły bez problemu dojechać do naszych bloków, ale podniesiono alarm, bo piesi byli zmuszeni chodzić po ulicy. Teraz przyjęło się, że stawiamy auta częściowo na jedni, a częściowo na chodniku, tak by zachować przepisowe 1,5 m odstępu w celu umożliwienia przejścia. Efekt taki, jak w ostatnią niedzielę.

Ciasno na uliczkach osiedlowych na bydgoskich Kapuściskach

Po dramatycznej akcji straży pożarnej w sieci pojawiło się mnóstwo komentarzy mieszkańców. Wskazują, że problem nie występuje tylko w tym jednym miejscu. "Tak samo wygląda dojazd na ul Gałczyńskiego. Samochody stoją prawie jeden na drugim i mimo interwencji zarówno Straż Miejska jak i Policja uważają, że można tak parkować" - na fanpage'u Bydgoszcz998 pisze jedna z mieszkanek.

W sprawie samochodów parkowanych przy Walecznych wcześniej wzywano straż miejską, ale interwencje municypalnych kończyły się zawsze podobnie - nie karano mandatami, ponieważ... z formalnego punktu widzenia auta były parkowane zgodnie z przepisami. Nie ma tam zakazu parkowania, ani zatrzymywania.

- Pozostaje tylko apelować do zdrowego rozsądku mieszkańców - mówi Tomasz Okoński, rzecznik prasowy Zarządu Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej w Bydgoszczy. - Gdybyśmy postawili tam barierki, to problem nie zniknąłby, bo przecież mieszkańcy i tak gdzieś musieliby parkować swoje auta. Samochody nie znikną. Takie problemy występują różnych miejscach w mieście. Aut jest dużo i jeszcze ich przybywa.

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

To wina jednego emeryta z 8, który walczył z systemem żeby zachować 1,5 metra na chodniku, może kiedyś do niego służby nie dojada

G
Gość

Za to na Bartodziejach stawiają szlabany gdzie tylko się da uniemożliwiając rotację aut na parkingach. Wymuszają kupowanie pilota po 100zł szt. nawet przez posiadaczy garaży. Efekt : wolne miejsca na parkingach, a obstawione uliczki i chodniki. Może wykorzystać zarośnięte lub wysuszone niby trawniki ?

C
Czk Brda

Apelowanie do zdrowego rozsądku w kwestii parkowania to podobnie jak z apelami i bezpieczną i rozsądną jazdę. Dostosują się ci , którzy i tak z reguły przestrzegają zasad ruchu drogowego. Do nich apelować nie trzeba. Reszta będzie kombinować , szukać wytłumaczenia swego cwaniackiego zachowania lub staną się agresywni.

G
Gość
5 lipca, 19:13, Gość:

Panie Okonski, jesli cos nie jest zabronione, to jest dozwolone, niech Pan nie zwala na zdrowy rozsadek mieszkancow, tylko odpowiedzialni za infrastrukture drogowa, znajdzcie rozwiazanie, od tego jestescie.

To wina Tuska i masonów tak powiedziała Holecka w TVPis

G
Gość

Panie Okonski, jesli cos nie jest zabronione, to jest dozwolone, niech Pan nie zwala na zdrowy rozsadek mieszkancow, tylko odpowiedzialni za infrastrukture drogowa, znajdzcie rozwiazanie, od tego jestescie.

R
Rafał P

To samo dotyczy ogrodzenia pod blokami, ludzie odgradzają się, ale nie pomyślą jak nie daj Boże będzie potrzebna interwencja strażaków w postaci drabiny lub podnośnika.

Dodaj ogłoszenie