Przyzwyczailiśmy się do fatalnej nawierzchni fragmentu jezdni od granic miasta, od wylotu ul. Wiejskiej, do drogi prowadzącej z Włocławka do Pikutkowa. Jednak nie wszyscy.
- Czy nie ma tu gospodarza? - pyta poirytowany kierowca dzwoniący do redakcji. - Nie można naprawić kilkusetmetrowego odcinka jezdni? Przecież to wielki wstyd.
Okazuje się, że Czytelnik ma rację. Ta droga rzeczywiście nie ma właściciela. - Ktoś tę drogę dawno temu wybudował, ale prawnie nie zostało to uregulowane - wyjaśnia Marek Wojtkowski, prezydent Włocławka. - To jest dukt leśny, którym zarządzają Lasy Państwowe. Statutowo, nie mogą jednak prowadzić tego rodzaju remontów.
Przeczytaj również: Na osiedlu Południe we Włocławku będzie gdzie odpocząć
Prezydent dodaje, że miasto nie ma żadnych praw do tej drogi i nie może na ten cel wydatkować pieniędzy, gdyż ta droga leży poza jego terenem. Jest to teren gminy Włocławek i jednocześnie teren powiatu włocławskiego ziemskiego.
- Zdaję sobie sprawę, że wizerunkowo i ze względów praktycznych jest to ważny odcinek - podkreśla prezydent. - Nikt tej drogi nie chce, ja bym ją wziął, ale leży poza granicami naszego miasta. Rozwiązaniem byłoby rozszerzenie tych granic. Jest to jednak rozwiązanie długotrwałe. Potrzebna do tego jest decyzja Rady Ministrów.
Aby uregulować stan prawny prezydent rozmawiał z dyrektorem Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w Bydgoszczy. Ustalono wówczas, że w czasie przebudowy DK62 na odcinku od Włocławka do Pi-kutkowa problemy, pod względem prawnym i modernizacyjnym, mają być rozwiązane.
W ramach remontów bieżących, miasto równa i dokonuje prowizorycznych napraw tego odcinka, choć tego nie wolno mu robić. - Czynię to w interesie mieszkańców miasta - podkreśla prezydent.