
Miało być efektowniej, nowocześniej, skuteczniej - takimi przesłankami kierował się prezes PZPN Zbigniew Boniek zwalniając Jerzego Brzęczka i zatrudniając w jego miejsce Paulo Sousę. Być może jeszcze będzie, niemniej po pierwszych dwóch meczach w eliminacjach mistrzostw świata 2022 (3:3 z Węgrami w Budapeszcie i 3:0 z Andorą w Warszawie) trzeba szczerze przyznać, że pod kierunkiem nowego selekcjonera reprezentacja Polski nie gra ani trochę lepiej, a chwilami nawet gorzej. Co skłania do wniosku, że problemem tek kadry nie był bynajmniej jej były szef. Na co jeszcze można było zwrócić uwagę...
Zobacz kolejne zdjęcia. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE

Nie da się wygrać z chodzonego
Nawet z takim rywalem jak Andora. Wyglądało to jednak tak, jakby przynajmniej połowa naszej kadry myślami była już przy meczu z Anglią na Wembley. Gdyby nie Lewandowski...

Atak pozycyjny nadal nam nie wychodzi
Paulo Sousę czeka jeszcze mnóstwo pracy, jeśli chce nauczyć nasz zespół tego elementu gry. Bo takie "klepanko" jak w niedzielę nie wystarcza nawet na Andorę...
"Pomysł na atak pozycyjny, jak w 4. lidze szkockiej" - podsumował na Twitterze były reprezentant Polski Wojciech Kowalczyk.

Człowiek orkiestra
W meczu z Andorą oglądaliśmy Roberta Lewandowskiego w wielu rolach - rozgrywającego, wahadłowego... Całe szczęście, że również w roli egzekutora...