Elana Toruń - Vineta Wolin 1:2 (0:0)
Bramki: Maciej Rożnowski (86) - Kacper Żmudź (81), Kacper Kasperowicz (90).
Elana: Pawłowski - A. Kowalski, Ćwikliński, Korpalski (46. Piskorski) - Lenkiewicz, Hartwich (46. Karbowiński), Woroniecki (65. Andrzejewski), Knera, Góra - K. Kowalski (46. Malinowski), Jaskólski (75. Rożnowski).
Na stadionie przy ul. Bema doszło do meczu na szczycie. Czwarty zespół zmierzył się wiceliderem. Torunianie w dwóch pierwszych meczach zaimponowali organizacją gry, szczególnie w defensywie. Pokonali u siebie Błękitnych Stargard 3:0 i zremisowali bezbramkowo z Zawiszą w Bydgoszczy. Ekipa z wyspy Wolin wygrała oba spotkania ligowe, pokonując Noteć Czarnków i Wikęd Luzino.
Spotkanie rozstrzygnęło się w końcówce. Torunianie najpierw stracili gola po akcji Kacprów Kasperowicza i Żmudzia. Ten pierwszy wypuścił drugiego, który pokonał Wojciecha Pawłowskiego. Wyrównał ładnym strzałem Maciej Rożnowski. Niestety, po rzucie rożnym Kasperowicz głową zdobył drugiego gola dla gości na wagę zwycięstwa.
Tym samym zawodnicy Elany nie sprawili prezentu urodzinowego Danielowi Traczykowskiemu, właścicielowi klubu.
No, niestety - powiedział z uśmiechem Traczykowski. - Szkoda, bo wszystko układało się na remis. W pierwszej połowie byliśmy lepszym zespół, stworzyliśmy sobie trzy dobre okazje. Rywale mieli jedną "setkę", ale Wojtek Pawłowski wybronił w sytuacji sam na sam. Końcówka była szalona. Wiele się działo. Szkoda, że nie ze szczęśliwym finałem dla nas. Nie załamujemy się, bo meczów jest jeszcze dużo - dodał już na poważnie.
W następnym meczu rozgrywanym już w środę (23.08) Elana zagra na wyjeździe z Polonią Środa Wielkopolska.
