Jedynie pani Zosia jest zadowolona. Od czterech lat czekała na mieszkanie i się doczekała. W piątek odbierze klucze podczas uroczystego otwarcia bloku socjalnego w Walcerzewicach. Nie przejmuje się plotkami. A mówią, że mieszkanie dostała po znajomości (jej teść jest sołtysem). - To nieprawda. Teść w ogóle nic w tej sprawie nie robił. Z urzędu dzwonili jedynie do niego z pytaniem, czy rzeczywiście mam w domu szczury. Potwierdził, bo sam je widział.
By przebić inne wnioski o mieszkanie, burmistrzowi pokazała zdjęcia gryzoni, z którymi walczy. I zwyciężyła.
Skrytka na strychu
- Jak można za zdjęcie szczurów dostać mieszkanie? - pyta pani Agnieszka, która na lokal do gminy czeka już 8 lat. Nie ma meldunku. Mieszka kątem u znajomego.
Pani Jola 8 lat temu też miała myszy. Zgłosiła to w gminie. - Dostałam trutkę na szczury. Wtedy mieszkań nie dawali - przypomina. Żyje na strychu z trójką dzieci. Gniecie się na 16 mkw. Toaletę ma na podwórku. - To nie jest mieszkanie, tylko skrytka. Byłam już na trzecim miejscu oczekujących. Na liście szczęśliwców się nie znalazłam. To niesprawiedliwe - wyznaje ze smutkiem.
Z mężem jak króliki
Pani Mariola też ma swoje powody, by wreszcie wyprowadzić się od matki.
- Jesteśmy z mężem 10 lat po ślubie, a nie możemy ze sobą spać. Matka nam nie pozwala. Ciągle przeszkadzają jej stuki, puki. Nawet policję wzywała. Powiem panu szczerze, że kochamy się po kryjomu, jak króliki - opowiada. Co wtorek jest w Ratuszu. Prosi burmistrza o mieszkanie. Bezskutecznie.
Komu żyje się lepiej?
Tymczasem burmistrz Adam Roszak zapewnia, że nie jest łatwo wybrać 20 rodzin spośród 100 oczekujących na nowe mieszkanie. Zapewnia, że nikt nie naciskał na komisję dokonującą wyboru, także teść pani Zosi. - Wszystko odbywało się uczciwie - zapewnia.
Gdy stwierdziliśmy, że warunki mieszkaniowe pani Joli są dużo gorsze niż pani Zosi, a tylko ta druga dostała lokal, odpowiedział: - Rzeczą względną jest czy ktoś ma lepszą, a ktoś trudniejszą sytuację życiową. Do warunków mieszkaniowych dochodzą również względy rodzinne, losowe, zdrowotne. Trudne ocenić, komu żyje się gorzej - przekonuje. Zapewnia jednak, że wkrótce warunki mieszkaniowe pani Joli się poprawią. Nie wykluczone, że dostanie mieszkanie przy ulicy Wałowej.
Imiona bohaterek artykułu zostały zmienione.
Czytaj e-wydanie »