Krzysztof Mielewczyk, prezes m.in spółek Polskie Pierze i Puch _oraz _Hotele Solaris, interesy w Toruniu zaczął kilka lat temu. Dziś ma dwa hotele (1231 oraz Solaris). Zajął się deweloperką, produkcją wódek, jest też właścicielem killku innych nieruchomości. Jeszcze niedawno miał apetyt na poszerzenie działalności. Co dziś zostało z jego planów?
Nici z aquaparku
Jeszcze niedawno wydawało się, że Krzysztof Mielewczyk będzie ratunkiem dla zakładów spirytusowych. Po upadku Polmosu wydzierżawił zakład, ponownie zatrudnił ludzi, wznowił produkcję wódki. Zapowiadał też, że gdy zostanie właścicielm w zakładzie wybuduje aquapark.
Przeczytaj: Toruński Polmos upada. 50 osób wylądowało na bruku
Kilka dni temu okazało się jednak, że prezes rezygnuje ze swoich zamierzeń.
- Zostałem do tego zmuszony - wyjaśnia Krzysztof Mielewczyk. - Mnie dzierżawa Polmosu nie interesuje. Sąd Upadłościowy nie odpowiedział na moją ofertę kupna zakładu, a ja muszę się rozliczyć ze składu celnego. Z tym nie ma żartów. Są terminy, opłaty. Nie mogę więc dłużej czekać.
Biznesmen oblicza, że w rozruch Polmosu zainwestował kilka milionów. Przyznaje, że zraził się do tej branży, bo dziś sprzedaż wódki spada na łeb, na szyję. Nie mówi też o przeniesieniu produkcji w inne miejsce, choć niedawno wspominał o rozruchu fabryki w Koluszkach.
Mielewczykowi nie wychodzi też z budową hotelu przy ul. Browarnej. W październiku tego roku, po wielu miesiącach negocjacji, prezes chwalił się, że podpisał promesę z Hiltonem. Sam jednak nie ma pieniędzy na budowę obiektu. Okazuje się, że ciężko też pozyskać kredyt na budowę. Na murach Starego Browaru rozklejono ogłoszenia, że właściciel szuka kupca nieruchomości. Za to Mielewczyk zapewnia, że szuka inwestora.
Toruński ratusz, który w umowie sprzedaży Starego Browaru zastrzegł termin realizacji inwestycji, idąc na rękę Mielewczykowi, już raz go przesunął. Teraz, zgodnie z umową, obiekt powinien zostać oddany do użytku w listopadzie 2012 r.
Przeczytaj: Grudziądz. Młyn miał odżyć, ale... inwestor obraził się na urzędników
W magistracie urzędnicy nie chcą przesądzać, czy jeszcze jest szansa na zakończenie inwestycji w terminie. - Zobaczymy, poczekamy - mówi Wiktor Krawiec, szef wydziału gospodarki nieruchomościami.
Kłopoty z płatnościami
Niedawno Polskie Pierze i Puch rozszerzyło działalność o branżę
deweloperską. W Gdańsku buduje osiedle domków jednorodzinnych, w Toruniu
apartamenty na Bydgoskim Przedmieściu. Do dziś jednak Mielewczyk nie
rozliczył się z wykonawcą.
- Cały czas są problemy i to bardzo poważne - przyznaje Maciej
Kopczyński z firmy Eco-Invest. - Chodzi o duże pieniądze. Komornicy od
dawna są na kontach Polskiego Pierza i Puchu. Mimo wszystko uważam, że
spółka ma pieniądze, by dokończyć inne rozpoczęte inwestycje.
Co na to Mielewczyk? - Zostało mi dziesięć procent długu do spłaty.
Oddam wszystko wkrótce - zapewnia.
Przeczytaj: Polmos. Los 50 pracowników toruńskiej firmy wciąż niepewny. Czekają na decyzję sądu
O opinię na temat Mielewczyka próbowaliśmy podpytać innych toruńskich
biznesmenów. - Nie mogę słowa złego powiedzieć o panu Krzysztofie -
wyznaje Jerzy Bańkowski,prezes Nesta Bis.
Jednak w środowisku toruńskich przedsiębiorców słychać też przeciwne
opinie, żaden biznesmen nie chce na razie oficjalnie komentować swoich
relacji z Mielewczykiem.
On sam przekonuje, że jego finanse mają się nieźle. - Sprzedałem właśnie
duży kawał ziemi i rozpoczynam budowę hotelu pod Gdańskiem - twierdzi.
Nie zamierza też - zapewnia - porzucić toruńskich inwestycji. Dziś ma
się spotkać z przedstawicielami funduszu, który miałby mu pomóc
finansowo w budowie Starego Browaru.
