Już nie ma Daniela

Bogumił Drogorób, Paweł Kędzia
Wyjechał do Iraku z trzecią zmianą polskich żołnierzy. Stosunkowo niedawno. Wróci szybciej niż oczekiwano, ale już na wieczną wartę. Na wieczny spoczynek.

     Podporucznik Daniel Różyński, lat 24, kawaler, brodniczanin. Prymus w szkole, najlepszy w sporcie - tak krótko mówią o nim znajomi ze szkolnej ławy, nauczyciele I Liceum Ogólnokształcącego z ul. Lidzbarskiej. Bynajmniej nie dlatego, że tak dziś wypada. - Najlepszy absolwent w historii naszej szkoły - mówi Wojciech Wasielewski, wychowawca Daniela, nauczyciel liceum. - Śmierć Daniela w Iraku to wielki wstrząs dla całego grona nauczycielskiego, naszej szkolnej społeczności - dodaje Wiesław Łupina, p.o. dyrektora I LO. - Wszystkim nam dał się zapamiętać jako wzorowy uczeń, pod każdym względem. Charyzmatyczny młodzieniec, w odczuciu kolegów. Skończył szkołę z najwyższą średnią. Znam się z jego rodzicami, znałem go bliżej. Towarzyski, wesoły, stawiający sobie coraz wyżej poprzeczkę.
     Wszystkie uczelnie stały przed nim otworem. Był stypendystą Prezesa Rady Ministrów. Namawiano go na medycynę. Miał już w ręku indeks Politechniki Gdańskiej, ale to było mało. Marzeniem i pasją Daniela była uczelnia wojskowa. Do wrocławskiej Wyższej Szkole Oficerskiej Wojsk Zmechanizowanych egzamin zdał najlepiej z wszystkich kandydatów. O kilkadziesiąt punktów wyprzedził kolejnych. Potwierdził to w czasie studiów, żołnierskiej służby podchorążego. Niemal rok temu, 15 sierpnia, w Pałacu Prezydenckim, podczas nominacji generalskich prezydentowi Aleksandrowi Kwaśniewskiemu przedstawiono absolwentów, prymusów wyższych szkół wojskowych. Wśród sześciu młodych oficerów był ppor. Daniel Różyński z Brodnicy, prymus Wyższej Szkoły Oficerskiej we Wrocławiu.
     Lubił wyzwania, przygody, sporty ekstremalne. Harcerstwo było niejako pierwszym etapem. - Podczas przyrzeczenia harcerskiego nosił mnie na barana - wspomina Zuzanna Mełnicka, młodsza harcerka. Inni pamiętają jego powiedzenie: Ninja nie może być miętka, ofiary muszą być. Wspinał się, nurkował, skakał ze spadochronem. Wrocławski Maraton przebiegł w czasie 3.50.51.
     Dwa lata temu, w październiku, ośmiu podchorążych z WSO we Wrocławiu i trzech oficerów wzięło udział w międzynarodowych ćwiczeniach "Cambrian Patrol 2002" w Walii uważanych za jedno z najtrudniejszych przedsięwzięć tego typu, organizowanych przez armię brytyjską. Na 19 patroli, do końca wyczerpujących ćwiczeń dotrwało 5. Wśród nich byli wrocławianie z pchor. Danielem Różyńskim. Wzbudzili wtedy szacunek i respekt.
     Był gotowy do podjęcia służby w trudnych warunkach, takich jak w Iraku. Jedyny syn, jedyne dziecko Grażyny i Stanisława Różyńskich, nie opowie już jak było. Oboje proszą, by uszanować ich ból, pozostawić pytania bez odpowiedzi.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie