Kamila Przybyła: - Pecha biorę na klatę i do przodu! [zdjęcia]

Tomasz Froehlke
Tomasz Froehlke
Kamila Przybyła
Kamila Przybyła Filip Kowalkowski
Rozmowa z Kamilą Przybyłą, tyczkarką Zawiszy Bydgoszcz, czwartą zawodniczką mistrzostw Europy do lat 23 w Bydgoszczy

Tak na chłodno: jest radość z wyniku czy jednak niedosyt, że skończyło się bez medalu?

Oczywiście radość z wyniku jest, ponieważ dość długo czekałam na rekord życiowy. Ale lekki niedosyt też, niestety, jest. Byłam o włos od trzeciego miejsca. Generalnie jestem podbudowana, nowa życiówka motywuje mnie do jeszcze większej pracy i walki o lepsze wyniki, bo przecież to jeszcze nie koniec sezonu.

Zastanawiam się, dlaczego pani opuściła wysokość 4,45 i od razu próbowała skoczyć 4,50? Gdyby pani pokonała tę wysokość to byłby brąz. Chyba 5 cm niżej łatwiej skoczyć?

Tak na prawdę nie było gwarancji, że bym skoczyła tę wysokość. Szansa była taka sama jak i na 4,50. No i wypadek przy pierwszej próbie na 4,50 uniemożliwił mi na podjęcie dalszej walki na tej wysokości.

Co właściwie się stało?

Wzięłam na tę próbę twardsza tyczkę, na której jeszcze nie skakałam. Byłam pewna siebie i zmotywowana, wiec ten fakt mi nie przeszkadzał. Nie czułam żadnej obawy, bo byłem pewna, że te 4,50 jest w moim zasięgu. Wiatr za bardzo nie pomógł mi na rozbiegu, czego konsekwencja było niedostateczne przepchnięcie tyczki, złapałam wysokość dużo przed poprzeczką, tyczka się wygięła pod wpływem ciężaru i zaspreżynowała prosto w moja twarz. Ból był niesamowity. Spuchnięta warga, obolały nos i jeszcze zęby...dobrze ze chociaż ich sobie nie wybiłam (śmiech). Okładałam to lodem i próbowałam przezwyciężyć ten ból ale, niestety, nie dałam rady. Wybiło mnie to bardzo z dobrego rytmu. Dlatego kolejne próby tylko przebiegłam.

Płacz po konkursie był właśnie wyrazem bezsilności na pecha?

Dokładnie. W momencie, kiedy myślałam, że ten pech odszedł ode mnie, bo w końcu sie przełamałam i zrobiłam życiówkę nastąpiło takie wdarzenie. Ale widocznie tak miało być, biorę to „na klatę” i nie rozpamiętuję tego. Przede mną kolejne cele.

Dwa tygodnie wcześniej były rozgrywane mistrzostwa Polski, ale pani nie wystartowała. Ze względu na obawy przed jakąś kon-tuzją?

Odpuściłam ten start ze względu na to, że czułam ból w stopie już na drużynowych mistrzostwach Europy we Francji. Wolałam wyleczyć tę stopę, bo jednak start na mistrzostwach Europy był dla mnie dużo ważniejszy.

Może pani zdradzić, co tam mówi pani do siebie przed każdą próbą?

To jest taka moja słodka tajemnica i co dokładnie mówię zdradzę ale po zakończonej karierze (śmiech). Do tego jeszcze daleko (śmiech). Ogólnie rzecz biorąc motywuje się do skoku.

To są ciągle te same słowa, taki rytuał?

Dokładnie.

Trenuje pani pod okiem ojca Krzysztofa. Kłócicie się często?

Nie rozumiem dlaczego tak często się o to wszyscy pytają (śmiech). Oczywiście są czasami jakieś sprzeczki, ale ja z tatą mamy bardzo dobre relacje, wiemy jak ze sobą rozmawiać i współpracować, wiec tworzymy taki zgrany team

Znajomi, rodzina na trybunach. To panią moblizuje czy paraliżuje?

Szczerze mowiąc nigdy jeszcze nie miałam takiego stresu, który by mnie paraliżował. Ostatnimi czasu praktycznie w ogóle stresu nie ma, a jak sie pojawia to jest to na zasadzie adrenaliny która pomaga mi w rywalizacji. Doping z trybun zawsze mi pomaga, uwielbiam jak kibice klaszczą mi podczas skoku, wtedy można powiedzieć ze ten doping niesie mnie po rozbiegu. To było wspaniałe uczucie, ponieważ podczas tego finału moja rodzina zrobiła wspaniały transparent, o którym nic nie wiedziałam. To wspaniała niespodzianka, a po konkursie, gdy już zobaczyłam moja rodzinę aż łezka sie w oku zakręciła. Wiem, że oni są ze mną zawsze, na dobre i na złe. Również fani i kibice nie zawiedli, frekwencja była wspaniała i czułam, że cały stadion jest razem ze mną. Po konkursie dostałam masę wspaniałych wiadomości, za które bardzo dziękuje! To jest właśnie w sporcie przepiękne. Nawet po powrocie do domu w klatce schodowej wisiał napis „Do wesela sie zagoi, byliśmy z tobą Kamila. Dziękujemy” - taki napis zrobili sąsiedzi. Coś wspaniałego, więc jak tu sie stresować? Nie ma takiej opcji!

To kiedy będzie 4,50, albo i wyżej?

Bardzo chciała bym powiedzieć że w najbliższa sobotę na mistrzostwach Polski seniorów, ale wiadomo jaki jest sport. Postaram sie tam walczyć i mam nadzieje ze uda sie uzyskać minimum na mistrzostwa świata w Londynie (4,55 - red.). Ale wiadomo jak sie nie uda, to świat się na tym nie kończy. Jestem młodą zawodniczką i wysokie skakanie mam jeszcze przed sobą. Po mistrzostwach planuję jeszcze parę startów i będę walczyła o nową życiówkę to na pewno, i zostaje jeszcze uniwersjada w Tajpei.

center>

<

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

O
OLO

dzięki ! walczak z Ciebie życzę co najmniej 4,99 w tym roku -POWODZENIA I DUŻO ZDROWIA!!!!!!

Dodaj ogłoszenie