Kiedy wreszcie przejedziemy autostradą A1 na całej jej długości?

Ryszard Warta
Ryszard Warta
Między Tuszynem a Częstochową wciąż trwają prace
Między Tuszynem a Częstochową wciąż trwają prace Fot. Dariusz Śmigielski
Startujemy na bramkach pod napisem Amber One w podgdańskim Rusocinie i, przemierzając całą Polskę z północy na południe, po 6 godzinach jesteśmy na granicy z Czechami w Gorzyczkach, gdzie polska A1 zmienia się w czeską D1 i biegnie dalej na południowy zachód, w stronę Ostrawy i Brna. 584 kilometry w 6 godzin? Tak, i to bezpiecznie: z dwiema przerwami na kawę i nie przekraczając przepisowych 140 km/h. Na razie to jednak pieśń przyszłości. Sprawdzamy, jak bardzo dalekiej.

Teoretycznie, oddana w całości do użytku autostrada A1 to przyszłość nie aż tak bardzo daleka. Od samego początku A1 budowana była w mniej lub bardziej oddalonych od siebie kawałkach i to przez kilka dekad. Jeszcze w 1992 roku, w dużej mierze dzięki zapobiegliwości ówczesnego wojewody toruńskiego Bernarda Kwiatkowskiego, rozpoczęła się budowa toruńskiego mostu autostradowego, choć o autostradzie jeszcze przez lata całe - przynajmniej w północnej części kraju - głównie się mówiło i jej budowę obiecywało. Dopiero cztery lat później powstała spółka Gdańsk Transport Company, która ostatecznie północny fragment A1 zbudowała.

A1 do Torunia i Włocławka

Pewnie niektórzy kierowcy jeszcze pamiętają, jaką frajdą było przejechanie otwartym w roku 2007 pierwszym, dwudziestokilometrowym odcinkiem z Rusocina do Swarożyna. Kolejne odcinki "Amber One" powstawały bez opóźnień, dzięki czemu w 2011 roku A1 dotarła do Torunia, a w 2013 do Włocławka. Jednocześnie powstawały odcinki od drugiego, południowego jej końca, przy czym tam była to inwestycja państwowa, realizowana przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad. Efekt jest taki, że mniej więcej 1/3 to autostrada "prywatna" i płatna, a 2/3 państwowa i przynajmniej na razie bezpłatna.

Polecamy

Problemem zawsze był środek i tak jest do dziś. W tej chwili A1 to autostrada z dziurą, i to sporą, bo na kilkadziesiąt kilometrów. Od północy obecna A1 kończy się w Tuszynie za Łodzią, znanym ze swego gigantycznego targowiska tekstyliami, od południa na końcówce autostradowej obwodnicy Częstochowy, gdzie ruch już trwa, choć część robót wciąż jest jeszcze wykonywana. Na dokończenie 80 kilometrów z kawałkiem, które łączą te dwa punkty - ciągle czekamy.

Wielki plac budowy

I trochę jeszcze poczekamy. Paradoksalnie, bo wydawać by się mogło, że akurat tu powinno pójść szybciej. Z jednej prostej przyczyny: generalnie, od Wybrzeża aż po Łódź, A1 wytyczona została w dziewiczym terenie, co wymagało przeprowadzenia masy robót - od odpowiedniego ukształtowania terenu pod autostradowy korytarz, aż po uregulowanie spraw własnościowych. Tymczasem w tym kłopotliwym środku autostrada biegnie śladem istniejącej tu już "gierkówki", czyli dość prymitywnej, pełnej kolizyjnych skrzyżowań czteropasmowej szosy, która przez czterdzieści lat udawała trasę szybkiego ruchu, a dziś jest jednym wielkim placem budowy.
Ostatni kawałek A1 też oddany będzie po kawałku. Z danych udostępnianych przez GDDKiA ułożyć można następujący harmonogram:

  • najszybciej, według kontraktu do końca października tego roku, powinny zakończyć się prace na 7-kilometrowym odcinku Radomsko - granica województw łódzkiego i śląskiego. Czy się uda? W tej chwili zaawansowanie robót to 92 proc.
  • W listopadzie tego roku powinien zostać ukończony odcinek Kamieńsk - Radomsko, 16,7 km, zaawansowanie prac 87,36 proc.
  • Na kolejne części autostradowej dziury mamy poczekać do przyszłego roku: do maja 2022 roku powstać ma odcinek Tuszyn-Piotrków Trybunalski: 15,8 km, zaawansowanie 85,97 proc
  • Miesiąc później, w czerwcu 2022 roku, finiszować powinny roboty na odcinku od granicy województw do węzła Rząsawa w Częstochowie: 16,9 km, zaawansowanie 79,82 proc. Jak widać terminy, ale i stopień zaawansowania prac - są różne.
  • Najpóźniej - 18 września 2022 zakończyć się mają prace na odcinku ​Piotrków Trybunalski - Kamieńsk: 24,2 km, zaawansowanie 53,62 proc.

Czy zatem w przyszłym roku ta sześciogodzinna przejażdżka przez Polskę będzie możliwa? Zobaczymy.

Mistrz Błachowicz liczy na nokaut!

Wideo

Materiał oryginalny: Kiedy wreszcie przejedziemy autostradą A1 na całej jej długości? - Nowości Dziennik Toruński

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

r
rit
Jestem rozczarowany nadredaktor Warta nic nie napisał w artykule o Prezesie TVP Jacku Kurskim. REDAKTORZE to jest oczywiste, że za brak przejezdności odpowiedzialny jest Prezes Kurski
J
Jacek Górny
Z tego wynika, że większość droga zostanie oddana do użytku zgodnie z planami, a na niektórych odcinkach nawet szybciej. Brawo wykonawcy. Brawo GDDKiA.
Dodaj ogłoszenie