Kiszonka poróżniła rolnika z myśliwymi

Lucyna Talaśka-Klich [email protected]
Michał Gilewicz, radca prawny Kujawsko-Pomorskiej Izby Rolniczej: - Zapisy prawa dotyczące szacowania szkód wyrządzonych przez zwierzynę są nieprecyzyjne. Są też niedzisiejsze. Zmienia się sposób uprawy i przechowywania płodów rolnych, a prawo łowieckie nie.
Rolnicy chcą, by prawo łowieckie i rozporządzenie w sprawie szacowania szkód, zostały jak najszybciej zmienione.
Kiszonka poróżniła rolnika z myśliwymi
infografika Jerzy Chamier-Gliszczyński

(fot. infografika Jerzy Chamier-Gliszczyński)

- Rolnictwo w Polsce jest nowoczesne, a prawo nieprecyzyjne i archaiczne - twierdzą gospodarze.

Szubin Wieś. Gospodarstwo Jana Kwaska graniczy z lasem. To coraz bardziej uciążliwe sąsiedztwo, bo leśna zwierzyna częściej niż kiedyś wyrządza szkody. Tej wiosny dzikom zasmakowała kiszonka z kukurydzy, którą gospodarz zakopcował dla bydła. - Dziki zniszczyły kopiec, a przedstawiciel Ośrodka Hodowli Zwierzyny "Szubin" odmawia szacowania strat i wypłacenia odszkodowania - skarży się Jan Kwasek.

Problem w kopcu
Krzysztof Gosztyła, kierownik Ośrodka Hodowli Zwierzyny "Szubin" zarządzanego przez Polski Związek Łowiecki, mówi: - Nie unikamy szacowania i wypłaty odszkodowania panu Kwaskowi. Rocznie wypłacamy około stu tysięcy złotych za szkody łowieckie w uprawach i płodach rolnych, ale za zniszczenia w pryzmie z kiszonką z kukurydzy zapłacić nie możemy. Postępujemy zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Środowiska z 15 lipca 2002 roku w sprawie szacowania szkód łowieckich, które określa, że pryzma z kiszonką nie jest ani plonem, ani uprawą rolną, ale przetworzonym produktem. Dlatego nie podlega ona szacowaniu.
Gosztyła dodaje, że kopiec znajduje się co prawda niedaleko lasu, ale w obrębie gospodarstwa rolnika i mógłby być lepiej zabezpieczony przed "kradzieżą" przez dziki. - Współpracujemy z rolnikami w ograniczaniu szkód łowieckich, to nasz obowiązek - twierdzi kierownik OHZ. - W tym przypadku też staramy się pomóc rolnikowi - kilkakrotnie w nocy pilnowaliśmy tego kopca z kiszonką, na granicy lasu i gospodarstwa zainstalowaliśmy fladry (sznury z kawałkami kolorowego materiału do odstraszania zwierzyny - przyp. red.), przekazaliśmy też rolnikowi preparat zapachowy odstraszający dziki.

Czy prawo łowieckie, w części dotyczącej szkód łowieckich, należy zmienić? Krzysztof Gosztyła twierdzi, że nawet najlepsze prawo nie wyeliminuje wszystkich problemów dotyczących szkód wyrządzanych przez dziki na polach. - Zwierzyna leśna jest nieodzowną częścią środowiska przyrodniczego - dodaje. - A skoro ona jest, to będą i szkody.

Bliskość szkodzi
Zdaniem Michała Gilewicza, radcy prawnego Kujawsko-Pomorskiej Izby Rolniczej prawo jest nieprecyzyjne. - Jeśli z wypłaty odszkodowania wyłącza się sterty, stogi i kopce położone w bezpośrednim sąsiedztwie lasu, to znaczy, że te, które leżą dalej od lasu powinny być brane pod uwagę - uważa prawnik.

Problem w tym, że kopiec pana Kwaska leży niedaleko lasu. - Prawo nie precyzuje jednak określenia "bezpośrednie sąsiedztwo" - dodaje Gilewicz. - To prowadzi do wielu sporów pomiędzy rolnikami a myśliwymi. Dlatego prawo należy znowelizować. Tym bardziej, że w rolnictwie zmieniają się sposoby produkcji. Hermetycznie zamknięte baloty z kiszonką mogą leżeć na polach. Jeśli uszkodzą je na przykład dziki, kiszonka szybko się zepsuje. Poza tym czas zbioru kukurydzy też się zmienia. Plony można sprzątać coraz później. To też powinno być uwzględnione w prawie.

Izby chcą zmiany
- O zmianę przestarzałych i niepraktycznych przepisów dotyczących szkód łowieckich staramy się od dawna - mówi Wiktor Szmulewicz, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych. - Parlament rozwiązano i nie udało się nam sprawy doprowadzić do końca. Chcemy by obecny Sejm jak najszybciej zajął się zmianą tych przepisów.
Samorząd rolniczy proponuje, żeby przy wycenie brano pod uwagę nie tylko plon główny. Zdaniem Szmulewicza szacujący niejednokrotnie unikają wyceny słomy czy liści buraków, a przecież plon uboczny też ma wpływ na dochody gospodarstw (kiszonki, opał).

- Straty powstałe w kopcach też powinny być brane pod uwagę - dodaje prezes KRIR.

Odciążyć myśliwych
Gospodarze chcą także, by w komisjach szacujących szkody zasiadały osoby, które nie są w żaden sposób powiązane z kołem łowieckim. Ich zdaniem trzeba zmienić również zapisy dotyczące sposobu i terminu zgłaszania szkód.

- Zwierzyna jest własnością skarbu państwa, więc do ubezpieczenia przed szkodami powinno dopłacać państwo - uważa Szmulewicz. - Populacja dzikiej zwierzyny systematycznie się zwiększa i myśliwi mogą nie udźwignąć ciężaru odszkodowań.

- Rozumiemy myśliwych, ale niech oni też postarają się wczuć w nasze położenie - mówią gospodarze. - Nie możemy dokarmiać dzików kosztem naszych gospodarstw.

- Nie zależy mi na odszkodowaniu - twierdzi Jan Kwasek. - Potrzebuję paszy dla krów. Dziki zniszczyły kiszonkę, którą przez dwa miesiące mógłbym karmić bydło. Bardziej zabezpieczyć jej przed "złodziejami" nie mogłem.

Gospodarz twierdzi, że podobne problemy ma wielu rolników. - Czas zmienić prawo - dodaje.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie