MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Kłótnia radnych z prezydentem Torunia. Nie będzie dachu w Motoarenie

Wojciech Giedrys
fot. archiwum
Pod ogromną presją rajców prezydent Torunia wycofał się z planów budowy zadaszenia nad torem żużlowym na Motoarenie. Przeciw była PO, jego dotychczasowy koalicjant. - To początek kampanii PO i końca tej koalicji - twierdzi opozycja.

Przypomnijmy: zadaszenie nad nowym stadionem żużlowym w Toruniu powstało tylko nad trybunami. Propozycja, aby wybudować dodatkowy dach nad torem żużlowym, który umożliwiałby organizowanie meczów także przy opadach deszczu, pojawiła się jako jedna z pozycji w nowelizacji tegorocznego budżetu. Projekt uchwały trafił na czwartkową sesję Rady Miasta. Władze Torunia zaproponowały, aby zarezerwować na to zadanie 8 mln zł - połowę wydać w tym, a drugą w przyszłym roku. Jego budowa miałaby ruszyć jesienią br. i zakończyć się przed przyszłorocznym sezonem żużlowym. Ten projekt miał być pierwszym punktem obrad czwartkowej sesji.

Prezydent Torunia Michał Zaleski na początku posiedzenia złożył jednak wniosek, aby nowela budżetu była rozpatrywana jako przedostatni punkt. Napięcie wewnątrz koalicji Zaleski - PO rosło niemal z godziny na godzinę. Rajcy PO apelowali do prezydenta o wycofanie z sesji m.in. projektu uchwały o planie zagospodarowania dla działki po Tormięsie czy finansowaniu drugiego etapu uzbrojenia terenu pod Jednostce Armii Radzieckiej.

Deszcz nigdy nie pada pionowo

Kilka godzin przed debatą nad nowelizacją budżetu było wiadomo, że dyskusja będzie gorąca. Wtedy też gotowe już były poprawki klubu radnych PO oraz PiS-Porozumienie Toruńskie wykreślające ten punkt z projektu. Jedną z nich miał zgłosić Józef Jaworski, wiceprzewodniczący Rady z PiS-PT. - Nie powinno się wydawać pieniędzy na dach, bo w Europie nie ma ma zadaszonego toru żużlowego na żadnym stadionie - przekonywał Jaworski. - Moglibyśmy sobie na to pozwolić, gdybyśmy mieli nadmiar środków. Deszcz nigdy nie pada pionowo. Zawsze jest podcinany przez wiatr. Nie wiem, czy mecze mogą być organizowane, gdy część toru będzie mokra, a część sucha. Niemądre i nieracjonalne jest wydawanie miejskich środków bez żadnego wsparcia zewnętrznego.
Dyskusja nad propozycją prezydenta zaczęła się po godz. 19. Wówczas okazało się, że podobną poprawkę zamierza zgłosić również PO. Klub zaproponował, aby środki, które zostaną zaoszczędzone obniżyły deficyt budżetowy na br. - W tej chwili naprawdę nie stać Torunia na takie luksusy - przemawiała Krystyna Dowgiałło, szefowa klubu PO.
- Na początku roku zrezygnowaliśmy z budowy zadaszenia, bo okazało się, że może to kosztować 10, a potem nawet 15 mln zł, ale teraz sumy osiągane w przetargach są dużo niższe - przekonywał Roman Skibiński z Czg. - Zadaszenie będzie nie tylko naszym atutem przy organizacji Grand Prix i gwarancją dla transmisji telewizyjnych z naszego obiektu. Poprzez sport możemy przecież promować nasze miasto na całym świecie.
- Proszę o przekazywanie rzetelnych informacji - apelował Marian Frąckiewicz z LiD. - W Europie są stadiony z zadaszonymi torami. Widziałem je na własne oczy. To nie jest zbędna inwestycja. Przedsięwzięcia prowadzone w okresie kryzysu to korzyść dla inwestora i wykonawcy. Mamy niepowtarzalną szansę, by taniej dokończyć ten stadion.

Śmiech na sali

Z minuty na minutę rosła temperatura. - Oszczędzamy ok. 200 tys. zł na oświetleniu ulic, a lekką ręką chcemy wydać 8 mln na dach - wskazywał Bartłomiej Jóźwiak z PO.
- Idą wybory samorządowe. Znów będzie wskakiwanie w ubraniu do oddawanego do użytku basenu. Wielu, którzy siedzą na tej sali, na pewno będzie chciało zyskać na takich rzeczach profity polityczne - grzmiał Zbigniew Rasielewski, szef klubu PiS-PT. - 8 mln zł w skali budżetu to nie jest dużo, ale są dużo ważniejsze sprawy w mieście.
- Zadaszenie da dodatkowe profity nie tylko dla miasta. Będzie je przecież budować kilkaset osób - bronił propozycji Aleksander Rojewski, szef klubu Czg. Cześć radnych przysłuchiwała się tym słowom z uśmiechem na ustach. - Jeśli nie zrobimy tego dachu teraz, to nie zrobimy go nigdy - stwierdził Ryszard Olszewski, jego kolega z klubu. Podobnego zdania był Frąckiewicz. - Bezpowrotnie utracimy tę szansę - mówił radny.
- Ta inwestycja jest potrzebna - przekonywał Zaleski. - Daje 100 proc. gwarancję, że będą się odbywać zawody. Stracimy szansę. Bo do tej inwestycji już nie powrócimy. Będziemy mieć ogromny ciężar w postaci budowy mostu. Decydując się na budowę stadionu, bałem się, że nie wyjdzie. Ale zdobyłem się na odwagę.

Instrukcje od posła?

Ok. godz. 21 radni Czg wystąpili z wnioskiem o 10-minutową przerwę. W kuluarach zaczęło się gorączkowe kalkulowanie. Czy przejdzie poprawka wykreślająca z uchwały budowę zadaszenia? Czy będzie dyscyplina? Prezydent miał pewne poparcie sześciu rajców klubu Czg, a także trzy głosy LiD. Nie wiadomo było, jak zachowa się PO i PiS-PT. W kuluarach można było usłyszeć, że część rajców z tych klubów może zagłosować za prezydentem. Z rajcami PiS z klubów się na korytarzu poseł tej partii Zbigniew Girzyński. PO prowadziła rozmowy za zamkniętymi drzwiami. W trakcie przerwy PO i PiS-PT zdecydowały, że zagłosują za poprawką. W obu klubach zarządzono dyscyplinę.
Po przerwie, gdy ruszyło drugie czytanie projektu, o wystąpienie poprosił prezydent. Złożył autopoprawkę do uchwały. - Budowy zadaszenia nie będzie - zapowiedział.
Zaleski zaproponował, aby 4 mln zł planowane na budowę zadaszenia w br., wydać na płatności dla wykonawcy stadionu. W tym roku miało mu zapłacić 30,3 mln zł, a w przyszłym - 23,7 mln zł. Dzięki temu magistrat przeznaczy w 2010 r. o 4 mln zł mniej na spłacenie tej inwestycji, a zaoszczędzoną kwotę przeznaczy na inwestycje np. budowę mostu. Po godz. 21.30 szef Rady zarządził głosowanie. Za było 21 rajców, a jeden się wstrzymał. - Z przykrością i dużym żalem przyjmuję ten wynik - przemawiał po głosowaniu Frąckiewicz. - Bezpowrotnie tracimy szansę na tę inwestycję.

Koniec koalicji PO-Zaleski?

- Z bardzo dużym zadowoleniem przyjęłam decyzję prezydenta o wycofaniu się z tego pomysłu - komentowała po głosowaniu Dowgiałło. - To dramatyczne mówienie, że już nigdy nie zrobimy dachu, bo nie będzie nas na to stać, to nieprawda. Jeśli udrożnimy Toruń, zrobimy przyjaźniejszy inwestorom i turystom, to będziemy coraz bogatszym miastem i za moment ten wydatek będzie dla nas drobiazgiem. W tej chwili byłby to ogromny wysiłek. W tej chwili nie stać nas na kolejne wydatki na żużel. Jesteśmy w trudnym momencie. Mamy bardzo duże inwestycje do zrealizowania np. most.
Czy to koniec koalicji PO z prezydentem Zaleskim? Radni PO podkreślają, że nie chcą jej zrywać i będą dalej współpracować w ramach porozumienia programowego.
Wojciech Giedrys

Nad salą zaczyna się unosić duch wyborów
Rozmowa z Krzysztofem Makowskim, szefem klubu LiD w Radzie Miasta, który był przeciw budowie zadaszenia
- Już dawno na sesji nie było tak gorąco.
- Oczywiście, zawsze jest lepiej, gdy uzgodnienia zapadają w wyniku kompromisu, a nie ostrej i bezpardonowej walki. Szkoda tylko, że prezydent Zaleski nie zgłosił autopoprawki na początku dyskusji. Miał ją gotową. Niepotrzebnie przedstawialiśmy argumenty, które nikogo nie przekonały. Każdy pozostał przy swoim. Siła głosów w sensie matematycznym przekonała prezydenta już przed sesją. Porządek obrad został zmieniony, by rozpatrzyć projekt na końcu i prezydent miał czas na przygotowanie poprawki. Wiedział, jak to będzie przebiegało. To polityczna porażka prezydenta.
- Tak będzie wyglądać przyszłoroczna kampania?
- Nad naszą salą zaczyna się unosić duch wyborów. Gdyby debata odbyła się przed zebraniem PO, na którym zdecydowano, że wysuną własnego kandydata na prezydenta Torunia, czego zresztą każdy się spodziewał, pewnie przebiegłoby to inaczej. Podczas tej sesji widać było przedbiegi i rywalizację między obecnymi na sali kandydatami PO na prezydenta Torunia (Krystyna Dowgiałło i Waldemar Przybyszewski - przyp.red.). Tak naprawdę myślę, że prezydent uczynił krok wzmacniający ich pozycję.
- Podczas sesji PO zaczęła otwarcie krytykować prezydenta.
- Dotychczas na sesjach głosy krytykujące prezydenta były odosobnione. Tym razem było ich dużo więcej i były to głosy padające ze strony PO. Rozpoczął się wyścig i oni w tym wyścigu coraz aktywniej uczestniczą. Jest to dla mnie trochę żenujące, dlatego że od samego początku wspierali prezydenta w jego wszystkich działaniach związanych m.in. ze stadionem i rozbuchaniem tej inwestycji do niebotycznych rozmiarów. A dzisiaj mówią: - To nie my. Proszę popatrzeć, kto głosował wcześniej za absolutorium, za budżetami, które zawierały krytykowane przez nich posunięcia. Pewnie ten pomysł z zadaszeniem toru nie przyszedłby do głowy prezydenta, gdyby nie dotychczasowa postawa PO. Przecież mają swojego wiceprezydenta, po co więc teraz udawać, że oni byli w opozycji lub krytykowali prezydenta. Stanowili do tej pory dość lojalną koalicję.
- To początek końca tej koalicji?
- Prezydent Zaleski nie lubi przegrywać, dlatego może to być pierwszy krok do jeszcze większego pogorszenia stosunków. Stworzył określony układ decyzyjny w Radzie Miasta. To z jego rekomendacji ten podział wyeliminował LiD. Był od początku nastawiony na opozycję i koalicję. Teraz został on zachwiany. Nie wiem, jak to się odbije na pracy Rady. Faktycznie to może być początek końca tej koalicji.
Rozmawiał Wojciech Giedrys

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na pomorska.pl Gazeta Pomorska