- Zdarzają się przypadki, w których bezrobotny staje przed dylematem: kupić bilety autobusowe i jechać podpisać listę w urzędzie pracy czy kupić żywność - zauważa radny Marcin Wroński.
Czytaj: Pomysł Nowego Inowrocławia: darmowe przejazdy MPK dla bezrobotnych
Ratusz stwierdził, że jest to "problem, który pojawił się w momencie, kiedy zapadała decyzja o przeniesieniu Powiatowego Urzędu Pracy z budynku przy ul. Świętego Ducha do Mątew (...) Pozostaje mieć nadzieję, że podmiot odpowiedzialny za zaistniałą sytuację podejmie również działania w tej sprawie. Liczymy, że będzie poczuwał się do odpowiedzialności i udzieli pomocy w rozwiązaniu tego problemu" - wyznała Agnieszka Chrząszcz, rzecznik prasowy prezydenta Inowrocławia.
Co na to starostwo? Oto komentarz, jaki przesłała nam Marlena Gronowska, rzecznik prasowy starosty:
"Trzeba podkreślić, że problem nie powstał w chwili przeniesienie siedziby PUP do Mątew, ponieważ kiedy mieścił się przy ul. Św. Ducha musieli podobną drogę tylko w druga stronę przebyć mieszkańcy Mątew czy Rąbina, tak więc argument taki jest czystą demagogią. Koszty dojazdu do tego urzędu leżały zawsze po stronie osób bezrobotnych, dotyczyły jedynie innej grupy osób.
Pamiętać należy, że duża cześć osób bezrobotnych mieszka poza granicami Inowrocławia i dla tej grupy możliwość korzystna z pętli autobusowej w Mątwach jest korzystniejszym rozwiązaniem, niż dojeżdżanie do centrum miasta.
Umożliwienie bezpłatnego przejazdu osobom bezrobotnym jedynie w celu stawienia się w PUP nie musi generować żadnych dodatkowych kosztów dla MPK, bowiem wiadomo, że autobusy miejskie nie należą obecnie do zapełnionych, a kursowanie prawie pustych pojazdów jest już opłacane. Stąd mądra realizacja tego pomysłu nie musi się wiązać z żadnymi dodatkowymi kosztami dla budżetu miasta. Chodzi jedynie o dobrą wolę i przemyślaną organizację.
Należy zauważyć, że nieprawdą jest stwierdzenie rzecznika urzędu miasta, jakoby Inowrocław utrzymał bezpłatne przejazdy emerytów, ponieważ dotyczą one jedynie osób powyżej 65 roku życia".