Koniec świata wsi

Roman Laudański roman.laudanski@pomorska.pl
Jeśli minister środowiska lub premier nie podejmą decyzji o wstrzymaniu otwarcia nowej odkrywki w Tomisławicach, to mieszkańcom nie zostało już dużo czasu. Za rok - dwa kopalnia chce rozpocząć eksploatację tego złoża. Ludzie będą musieli odejść Fot. Roman Laudański
W którą stronę spojrzysz z Tomisławic - tylko domy, pola, mokradła i lasy. Kopalnia Węgla Brunatnego "Konin" tu zamierza wykopać nową odkrywkę.
Zmarłym będzie lepiej. Nie zaprotestują przeciw ekshumacji
Zmarłym będzie lepiej. Nie zaprotestują przeciw ekshumacji Fot. Roman Laudański

Zmarłym będzie lepiej. Nie zaprotestują przeciw ekshumacji
(fot. Fot. Roman Laudański)

Nie będzie ludzi, ich domów, pól, mokradeł i lasów. Wszystko pochłonie wielka dziura.

W ten społeczny i ekologiczny Armagedon nie wierzy Józef Imbiorski, sołtys wsi Tomisławice (gmina Wierzbinek, powiat koniński). - Jeśli będzie trzeba, to odwołamy się i do Strasburga - zapowiada sołtys. Dariusz Rosiak, właściciel sklepu w centrum wsi: - Ludzie przychodzą na zakupy, nikt się nie skarży. Czekają, żeby tylko kopalnia dobrze zapłaciła - mówi. A Paweł Szczepankiewicz, wójt gminy Wierzbinek prywatnie jest "za, a nawet przeciw". Służbowo przypomina, że kopalnia jest już w siedmiu gminach powiatu konińskiego. Ich gmina będzie ósmą.

Kopalnia: odejdźcie stąd
Mają zabrać swój majątek, wspomnienia, pożegnać się z ojcowizną oraz wskazać cmentarze, na które kopalnia ekshumuje ich zmarłych. W centrum Tomisławic stoi szkoła i kościół. Też pójdą do ziemi.

Wszystko zaczęło się z dziesięć lat temu, kiedy fachowcy z Torunia jeździli po polach i robili odwierty. Nikogo o zgodę nie pytali. Znaleźli węgiel brunatny. Podobno wysokokaloryczny. Zrobili pomiary i pojechali. Na lata zapadła cisza. W 2005 roku, za nieżyjącego już wójta, radni i kopalnia przyklepali, że tu będzie nowa odkrywka. A nowy wójt robi dalej to, co zaczął stary. Dlatego kopalnia dostała z Ministerstwa Środowiska koncesję na nową odkrywkę w Tomisławicach. Nie tylko sołtys przypuszcza, że listy obecności z zebrań sołeckich zostały wykorzystane jako listy tych, co chcą odkrywki, bo przecież mieszkańcy jej nie chcą. To ilu chce? Nie wiadomo.

Ludzie mówią, że w Polsce tylko raz bełchatowska kopalnia węgla brunatnego zbudowała nową wieś, do której mogli przeprowadzić się mieszkańcy wsi likwidowanej pod odkrywkę. - Odtworzenie siedlisk jest dla kopalni nieopłacalne, im zależy, żebyśmy naszą ziemię oddali za grosze i po kłopocie - narzekają mieszkańcy Tomisławic.

Okopcie mnie, nie psujcie nerwów
Do gospodarstwa Karola Ostrowskiego przedstawiciele kopalni przyjechali dwa dni temu. Namawiali do sprzedaży. Tak się zdenerwował, że przez dwie noce nie spał. Z tej złości. - Ostrowscy na tej ziemi to już pewnie od dziesięciu pokoleń siedzą i zostaną! - mówi twardo Karol.

Ostrowski: - Mówię im: okopcie mnie i nie psujcie nerwów. Oni, że okopać się nie da. To zapytałem: jak musicie, to ile dacie za hektar? A oni, że nie wiedzą. Mówią do mnie tak: widzimy, że pan jest upartym człowiekiem, to damy panu pracę w kopalni. Ile pan ma lat? Jak powiedziałem im, że 53, to ucięli, że nie ma takiej opcji. To kto mnie zatrudni?

Do sołtysa przyjechało ich kilku. Z okolicznych wsi. Nie chcą u siebie kopalni. Siedzimy przy kawie, temperatura rozmowy rośnie. Wiesław Michalak: - Kopalnia jest nienasycona. Chcą wejść na gminę Piotrków Kujawski i sięgnąć dalej, aż pod Gopło. Chcą zabrać najżyźniejsze ziemie, kujawskie czarnoziemy! Dlaczego nie kopią tam, gdzie ziemie są słabe? Sołtys: - Wójt na jednym ze spotkań mówił, że jak kopalnia wejdzie, to gmina będzie bogata. Dla kogo to bogactwo, jak tu już nikogo nie będzie?!

U sołtysa ci z kopalni też już byli. - Mówię im, że gospodarstwa nie sprzedam, a oni na to, że w takim razie ciężko będzie, ale zaraz zapytali, co na to rolnicy? Powiedziałem, że starsi, co nie mają komu gospodarstw przekazać, chętnie ziemię sprzedadzą, ale za wielkie pieniądze. No i tu jest problem, bo kopalnia tych wielkich pieniędzy nie da za naszą ziemię.

Ziemia w cenie
Cena jest ważna. Ktoś słyszał, że rolnik chciał od kopalni 60 tys. zł za hektar, a kopalnia dawała tylko 40 tys. zł. Inni zaraz dodają, że podobno maksymalnie 30 tys. zł za hektar proponują, ale dają mniej - może 25 tys., zależy od klasy ziemi. - Przecież nie może być tak, że kopalnia da nam za gospodarstwa mało, a my będziemy musieli zaciągać kredyty, żeby kupić dla siebie nowe! Jak teraz mam ziemię 3 i 4 klasy, to chcę kupić taką samą, a nie piaski - wtrąca sołtys i zaraz dodaje, że dziś nawet we śnie wie, co i jak na swojej ziemi siać i sadzić. A na nowej, to co najmniej pięć lat musiałoby minąć, żeby ziemię do jakiejś kultury doprowadzić!

A to tylko ziemia. A co z budynkami i drzewami? A co z podatkiem od wzbogacenia, który trzeba by zapłacić? Józef Imbiorski postawił nowy dom cztery lata temu. - Wtedy wydałem na niego 300 tysięcy złotych, dziś kosztowałby mnie trzy razy tyle. Ciekawe, ile da za niego kopalnia?

- A co z odszkodowaniem za straty moralne? O tym kopalnia nie myśli? - wtrąca żona sołtysa. - Tu, na tej ziemi, jest nasze miejsce pracy. Gdzie znajdziemy pracę po przeprowadzce?

Pogwałcone prawo własności
- Panie, to psychicznie trudno wytrzymać - żalą się rolnicy. - Przeprowadzić rolnika ze wsi do bloku w mieście, to trzy miesiące i się chłop wykończy! A władza - wójt i radni zachowują się jak ludzie nieświadomi, nie zdają sobie sprawy z następstw wpuszczenia tu kopalni! Co to za gadanie o zrównoważonym rozwoju przemysłu i ochronie przyrody? Jak wykopią tu wielką dziurę, to zrobią katastrofę na miliony lat. Wtedy już nic nie będzie, jak było! Co tu kiedyś wyrośnie, jak dziurę zasypią? Chyba tylko chwasty.

W sołectwie Tomisławice mieszkają 503 osoby w 99 gospodarstwach. Sołtys zapewnia, że większość ludzi jest przeciwna kopalni. Sięga po teczkę z dokumentami, pokazuje protesty z ubiegłych lat, które podpisywali i wysyłali. Pisali w nich, że przydzielenie koncesji kopalni naruszy konstytucję RP, która gwarantuje - im rolnikom - własność, czyli ziemię. Kto się tym przejął, skoro minister środowiska wydał kopalni koncesję na Tomisławice?

Przy sołtysowym stole siedzi Marek Wichliński, 44-letni hodowca bydła mlecznego. Dziura ma iść pod jego gospodarstwem. - Niby jestem najmłodszy, ale i tak już za stary na przeprowadzki! - mówi stanowczym głosem.

Po drugiej stronie stołu siedzi Piotr Śmigiel. Zaczynał gospodarowanie na 13 hektarach ojcowizny, dokupił ziemi, dziś siedzi na 32 hektarach, a na grzbiecie ma 46 lat. Pyta, dokąd ma pójść, jak kopalnia będzie chciała wejść na jego podwórko? - Gdzie mam kupić gospodarstwo? - pyta. - W ogłoszeniach czytam tylko o małych 8-9 hektarowych. Karol Ostrowski: - Poniżej 25 hektarów, to się nie opłaca. Rodziny z tego nie utrzymasz.

Sołtys jest zły na gminę i kopalnię, bo jedna z telefonii komórkowych chciała postawić na jego ziemi maszt przekaźnikowy. Umowa była na 15 lat po 750 złotych miesięcznie i okazało się, że trzeba ją rozwiązać, bo gmina i kopalnia mają inne plany co do ziemi należącej do sołtysa! Sprawę już założył w sądzie.

Co zostanie z gospodarzy?
Sołtys opowiada, że jedna z rodzin uciekła do ich wsi z Kleczewa, gdzie kopalnia robiła odkrywkę. Musieli przed laty wziąć kredyt, żeby się przeprowadzić do Tomisławic. Gospodarz zmarł z tej zgryzoty. A jak sołtys powiedział wdowie, że kopalnia chce wejść i tutaj, to kobieta rozpłakała się w głos, że znowu będą musieli iść na poniewierkę. - Ci, co sprzedawali ziemię pod odkrywkę w Lubstowie, dziś z miotłami na jarmarki jeżdżą, tyle zostało z dobrych gospodarzy - opowiadają rolnicy. Gmina Wierzbinek słynie z miotlarzy, tak przynajmniej reklamuje się na internetowych stronach.

Paweł Szczepankiewicz, wójt gminy Wierzbinek, na terenie której są Tomisławice, nastał na urzędzie dwa lata temu. Mówi, że trzy lata temu, za poprzedniego wójta, na wniosek kopalni rada gminy uchwaliła studium uwarunkowania zagospodarowania przestrzennego. Później kopalnia złożyła wniosek o wydanie decyzji środowiskowej, do której były potrzebne uzgodnienia od wojewodów wielkopolskiego i kujawsko - pomorskiego. Wszystkie urzędy odpowiedziały pozytywnie, choć z zastrzeżeniami, ale to wystarczyło.

- Przyszłością regionu jest energetyka - mówi wójt Szczepankiewicz. - To strategiczna dziedzina państwa. Referendum w sprawie odkrywki nie było kilka lat wcześniej, to nie będzie i teraz. Bo po co?

Opinia doktora Michała Kupczyka, pracownika Zbiorów Przyrodniczych Wydziału Biologii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza:

Miejscowe mokradła przejdą do historii. Tu ma powstać odkrywka
Miejscowe mokradła przejdą do historii. Tu ma powstać odkrywka Fot. Roman Laudański

Miejscowe mokradła przejdą do historii. Tu ma powstać odkrywka
(fot. Fot. Roman Laudański)

- Na terenie planowanej przez kopalnię odkrywki mieszka pewnie 2-3 tysiące ludzi. Większość powyżej 40 roku życia. I oni nagle mają zostać wyrzuceni ze swoich siedzib. Ci ludzie pytają: co mamy zrobić? Nie wiedzą, dokąd pójść! Tam powinny przyjechać całe zespoły psychologów, którzy pomogliby tym ludziom opanować stres związany ze stratą ojcowizny, do której chce zmusić ich kopalnia. Jestem ekologiem, ornitologiem, badam ptaki. Obserwowałem sztuczne jezioro Malta w Poznaniu. Szybko się zamuliło i trzeba było je oczyścić. Spuszczono wodę, by muł zebrać. Trzeba było przyjść i zobaczyć, jak zachowywali się dotychczasowi mieszkańcy tego zbiornika. Trzciniaki, kaczki krzyżówki czy łyski. Nagle zobaczyły, że nie ma ich trzcin, że nie mają domów. Trzeba było wsłuchać się w płaczliwy śpiew trzciniaków! Tak może być na terenach nad Gopłem. Ten sam los spotka mieszkańców Tomisławic.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie