Koszary przy ul. Mickiewicza idą do rozbiórki

    Koszary przy ul. Mickiewicza idą do rozbiórki

    Katarzyna Fus

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Koszary przy ul. Mickiewicza idą do rozbiórki

    © fot. autorka

    Czy szachulcowe budynki przy ul. Mickiewicza znikną z mapy Torunia? Tego chce prezydent, ale organizacje pozarządowe i służby konserwatorskie grzmią, że to krótkowzroczna polityka.
    Koszary przy ul. Mickiewicza idą do rozbiórki

    © fot. autorka

    Komentarz autorki


    Odnoszę wrażenie, że poza średniowieczną Starówką mało dbamy o zabytki w innych częściach naszego miasta. W zespole staromiejskim wydajemy ogromne miliony. Ale władze przymykają oko na dewastację zabytków i rozbiórkę w pozostałych dzielnicach. Zamiast modernistycznego budynku PKS mamy blaszak (i nowe skrzyżowanie!). Co będzie zamiast koszar? Może market. Tylko czy w takim Toruniu chcemy mieszkać?



    - Koszary zostaną przeznaczone do rozbiórki, bo budynki zdekapitalizowały się - tak mówił Michał Zaleski podczas spotkania na temat przyszłości Bydgoskiego Przedmieścia.
    I dlatego prezydent chce także doprowadzić do wyłączenia terenu, na którym znajdują się koszary, z obszarowego wpisu dzielnicy do rejestru zabytków.

    Jeśli odwołanie władz miasta i kilkunastu mieszkańców zostanie uwzględnione przez ministra kultury i dziedzictwa narodowego, zabytkowe budynki znikną.

    Zmarnowane szanse

    Koszary powstały w 1884 r. To tam stacjonowały pruskie wojska.
    - Właśnie dlatego, że tam były koszary, zbudowano ul. Mickiewicza - podkreśla Paweł Kołacz działający w Stowarzyszeniu Bydgoskie Przedmieście. - Wszystko po to, by można było z Bydgoskiego Przedmieścia dostać się na Starówkę.

    Po II wojnie światowej władze Torunia przeznaczyły koszary na mieszkania komunalne. I od wielu lat nie doczekały się poważniejszych remontów, zaś z braku kontroli konserwatorskiej w ostatnich latach w szachulcowych budynkach pojawiły się plastikowe okna i inne "upiększenia".

    Jeszcze trzy lata temu nieruchomością interesował się Krzysztof Mielewczyk, właściciel kilku hoteli, dziś także dzierżawca Polmosu. - Wtedy byłem skłonny wyremontować te budynki i przeznaczyć je na apartamenty - przekonuje Mielewczyk. - Nie było jednak zainteresowania ze strony władz Torunia. Być może już wtedy uznały one, że obiekty są w takim stanie, że za wiele nie da się z nimi zrobić. Dziś nie podjąłbym się zadania. Jest kryzys, banki wycofują się z finansowania przedsięwzięć, a i na apartamenty chyba nie ma popytu.

    Konserwator chce chronić

    - Budynki absolutnie nie mogą zniknąć - przekonuje Sambor Gawiński, wojewódzki konserwator zabytków. - Po to właśnie jest wpis do rejestru zabytków, aby chronić przed takimi decyzjami. To, że koszary w dużej części są zdegradowane, nie oznacza, że nie można wymienić tej substancji. Nie oznacza to również, że można je rozebrać i postawić na przykład bloki.

    - To jest absurdalna polityka naszych władz - uważa Kołacz. - Powinniśmy dążyć raczej do tego, aby ratować budynki. Wciąż jednak jest szansa i powinniśmy zacząć coś w tym kierunku robić.
    Społecznicy podkreślają, że w lokalnym programie rewitalizacji nie znalazły się zapisy, które pozwoliłyby na pozyskanie pieniędzy unijnych na ratowanie zabytku.

    Wykwaterowanie 141 rodzin ma nastąpić za dwa, trzy lata. W przeglądzie z 2005 r. większość elementów budynków uznano za zadowalające. Zużycie materiałów to ok. 50 proc.

    Czytaj treści premium w Gazecie Pomorskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (10)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (10) forum.pomorska.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej