Kup pan dekiel...

Maja Erdmann
Fot. Wojciech wieszok Jeszcze rok temu na złomowiskach sprzedawano co się dało.
Fot. Wojciech wieszok Jeszcze rok temu na złomowiskach sprzedawano co się dało.
Na złomie znajdziesz wszystko i to prawie nowe: blachę miedzianą, wycieraczkę, klucze francuskie i drut kolczasty

     Właściciele punktów skupu metali niechętnie odsprzedają składowane rzeczy. Twierdzą, że nie mają kradzionych fantów. Za to u zbieraczy złomu można zamówić praktycznie wszystko, co człowiek wyprodukował z metalu.
     Jeszcze rok temu na złomowiskach sprzedawano co się dało. Kosze na śmieci, studzienki kanalizacyjne, tory kolejowe, a nawet duże części miedzianych pokryć dachów. Wszystko było tylko delikatnie obtłuczone i pogięte. Tak, żeby wyglądało na wyrzucone i niepotrzebne. Teraz ustawa nakłada na właścicieli skupów obowiązek legitymowania sprzedających i opisania źródła pochodzenia towaru. - Nie mogą powiedzieć, że nie wiedzieli, że towar kradziony - mówią w straży miejskiej. W Bydgoszczy zakończyła się akcja "Kruszec". Wszyscy złomiarze zaopatrzeni zostali w katalogi rzeczy , których skupować nie wolno. Akcja zaczęła się tuż po tym, jak jeden z pracowników Urzędu Miejskiego wpadł do dziury po kratce przed wejściem do domu. - Byłem zaspany i szedłem po bułki. Nagle tam, gdzie od wieków była wycieraczka - noga trafiła na kilkunastocentymetrową dziurę. Mało się nie połamałem.
     **_Płyta na zamówienie
     Jednak dziś na skupie, mimo kontroli straży, miejskiej można kupić dosłownie wszystko. Jeśli nie u właściciela złomowiska, to u zbieraczy.
     Poranek dla złomiarzy jest bardzo pracowity. Penetrują śmietniki, stare opuszczone domy, fabryki i dzikie wysypiska śmieci. Potem pracowicie przemierzają ulice Bydgoszczy pchając dziesiątki kilogramów rupieci na dwukołowych wózeczkach. Skupów w Bydgoszczy jest prawie 100, więc właściwie z każdego punktu miasta można dotrzeć do nich pieszo.
     Pan Zdzisław jest złomiarzem od 10 lat. Ma swoje dojścia do najdziwniejszych przedmiotów. Spotykam go przy jednym z punktów. Na wózku piętrzy się stara pralka marki Frania, trzy stalowe krzesła i dwa wiaderka śrub. -
Miałem szczęście właśnie opróżniali jakąś piwnice po zmarłym. To i zarobek będzie. Miał dziadek też klucze francuskie. Nowe prawie, ale je oddałem na bazar do sprzedania.
     Na skup oprócz pana Zdzisława powoli dobijają inne wózki.
     Czy można tam kupić rzeczy kradzione? Oglądając asortyment - pewnie tak. Chcę kupić żeliwną płytę do otworu kanalizacyjnego, by zakryć szambo. Potrzebuję też kawałka miedzianej blachy i może jakieś fajne drzwi do ogrodzenia.
     Niech pani stróża wynajmie
     
W pierwszym skupie właściciel śledzi mój każdy ruch. Myszkuję dalej, bo nikt nic nie mówi. Mogę odkupić kraty zabezpieczające kiedyś czyjeś okna do altanki, spory kawał ogrodzenia, a nawet całkiem nowe kasety do sterylizacji narzędzi z jakieś przychodni. Pełno tu pieców gazowych, kuchenek, kwietników. Nawet duża rolka nowiutkiego, nieużywanego drutu kolczastego. -
Czego pani tu szuka? - właściciel skupu nie wytrzymuje w końcu. - _Pokrywy na szambo. Najlepiej jakieś okrągłej i ciężkiej.__Tu jest taki kawał blachy, ale pani od razu stróża przy tym postawi, bo ktoś może ją ukraść. Panowie z wózkami pełnymi złomu dowcipkują i się śmieją .
     W drodze do kolejnego skupu spotykam panią o twarzy dobrej babuni. Tyle tylko, że babunia jest niemiłosiernie brudna i soczyście klnie na cały świat. Słownika babuni nie powstydziłby się żaden hiphopowiec. Pytam ją o pokrywy żeliwne, miedź, ciekawe metalowe wycieraczki... - Z miedzią trudno jest, bo trzeba na budowę chodzić. Ja za stara jestem. Mogę pani załatwić jakieś fajne lampy, garnki z mosiądzu, albo co... U mnie będzie taniej. Bo ja te ładne rzeczy daję do sprzedania na targu. A ja tanio policzę.
     **_Stalowa głowa Lenina
     Kolejny skup. Stare hangary wypełnione metalowymi odpadami. Na stertach jakiś skrzyń do transportu mięsa piętrzą się wory z puszkami po piwie. Gdzieś tam błyśnie kawałek miedzianej blachy lub drutu. Nie ma ruchu jak na innych skupach. - _Nic podejrzanego nie skupujemy
- zapewnia pracownik złomowiska. - Bo zawsze ktoś może przyjść, powiedzieć "to moje" i zabrać. Skupujemy tylko te rzeczy, co do których mamy pewność, że nie są kradzione.
     _W gabinecie szefa znajduje się mini muzeum złomiarstwa polskiego. Na półeczkach porozstawiane gadżeciki z mosiądzu. jakieś lampy w kształcie latarni, tygielki do parzenia kawy, donice, a między nimi stalowe popiersie Lenina. -
To Pawka Morozow? - pytam obracając w palcach mosiężną buzię dziecka z napisem CCCP w miejscu, gdzie winna być szyja. - Nie. To Jurij Gagarin.
     Jest tu też duma kolekcji szefa__- metalowy szczyt od sztandaru PZPR. - T_ego na pewno szef pani nie odsprzeda. To jego skarb, oczko w głowie - wyjaśnia znaczenie eksponatu pracownik skupu.
     Na drugim końcu miasta szukam kolejnego złomowiska. Drogę do niego wskazują ludzie przemykający z wózkami makulatury, puszek i innych niepotrzebnych nikomu rzeczy. Chcę kupić pokrywę do szamba, najlepiej okrągłą. Więc pytam ludzi, czy "da radę" to załatwić. - Radę da, pani kochana, wszystko da radę - filozoficznie tłumaczy starszy mężczyzna w wełnianej czapce nieokreślonego koloru. -Tylko pani musisz dokładnie dziurę wymierzyć i mi wymiary podać. Coś się skombinuje. On wie o czym ja mówię i odwrotnie, ale nie rozmawiamy otwartym tekstem. Pokrywa studzienki kanalizacyjnej może do mnie trafić już za 20 - 30 zł. - Wiem, że drogo, ale ryzyko, rozumiesz pani, nie?
     Najmodniejszy grill z pralki
     
Z blachą miedzianą jest problem. Załatwiania dużo i ryzyko jeszcze większe. - Mało kto dziś dachy miedziane robi - wyjaśnia młody ogorzały mężczyzna. - Skąd by wziąć? Nie mam pomysłu. Ale nie mówię nie.
     _Okazuje się, że poza oficjalnym handlem istnieje nieograniczony rynek sprzedaży rzeczy używanych. Złomiarze nie tylko zarabiają na chleb sprzedając metale w skupach. Zaopatrują też ludzi stojących na targowiskach. Nierzadko są to zabytkowe przedmioty kute w metalu.
     Są też prawdziwe hity sezonu handlowego na złomie. Tego lata najmodniejsze były bębny od pralek automatycznych, z których robiono "najlepsze grille" na świecie. Dorabia się nóżki, wycina dziurę i ruszt jest nie do zdarcia. - _Chce pani bęben?
- poleca pracownik jednego ze skupów nurkując w kontenerze. - Cały, nie pogięty. Dużo tego schodzi. Ludzie już na przyszły rok kupują.
     _Rozglądam się po złomowisku. Prawie wszystko elegancko spakowane do ogromnych kontenerów. Tylko koksownik z lat osiemdziesiątych utkwił gdzieś między nimi. Też do kupienia. Stoimy przy płocie ozdobionym aluminiowymi kołpakami. Zastanawiam się tyko, czy nie kupić fragmentu jakiegoś ogrodzenia, ale żadne nie ma zawiasów, więc rezygnuję. Gdy pytam: skąd na złomie znalazły się szyny kolejowe? Zostaję uświadomiona, że to nie szyny tylko belki do wzmocnienia sufitów.
     Blacha na wymiar
     
Kradzionego towaru nie kupię więc oficjalnie na skupie. Jednak nieoficjalnie...-
Pani samochodzik pewnie ma? Co? - pyta może sześćdziesięcioletni mężczyzna w wytłuszczonej bejsbolówce. Pcha przed sobą wózek pełen jakiś rozkręconych szafek metolowych. - _A kołpaczków pani nie potrzebuje. W ciągu jednego dnia załatwimy. Piękne. Jak nowe. Za 20 złotych się załatwi.
     _Złomiarze pracują pilnie jak mrówki. Potrafią do gołych ścian rozebrać każdy opuszczony budynek. Na jednym ze skupów po zawartości kontenerów można domyślić się, że właśnie w którymś z opuszczonych zakładów pracy nie ma stróża. Jest tam wszystko od szafek z przebieralni po lampy i ościeżnice drzwi. - _Żadnych żeliwnych płyt nie mamy, ale miedź się znajdzie. Trzeba tylko dać nam wymiar, a poszukamy i odłożymy
- mówią na skupie. - Tylko, że to drogie będzie. My kupujemy 7,80 za kilogram, od pani weźmiemy 15 zł.
     
- Ludzie to bogaci są, pani kochana. Wyrzucają dobre rzeczy, nie dbają o nie - mówi pani Janka - lat 60. A może 40? Chuda, zniszczona w wydartych wycierusach i wzorzystej kurtce na watolinie. -_ A nas przeganiają, bo im w śmieciach grzebiemy. Przecież to nasza praca. Z tego żyjemy. Jak ktoś uczciwy nie ma co do gara włożyć, to woli zbierać złom niż kraść.
     _W ciągu kilkugodzinnego rekonesansu po złomowiskach załatwiłam dużo. Mam obiecane kołpaki do samochodu i pokrywę od studzienki kanalizacyjnej. Mogę kupić piękną bramę do ogrodzenia, tylko muszą dospawać do niej zawiasy. Ze złodziejami w domu nie będzie problemu, bo kupię kraty do okien. W ogrodzie zainstaluję grill z bębna pralki. Będzie pięknie.
     A na koniec wynajmę stróża, który będzie mi tych wszystkich metalowych części pilnował.
     

Przygotuj swój turystyczny biznes na sezon

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie