MKTG SR - pasek na kartach artykułów

"Ludzie z krwi i kości". Prawdziwy portret Gruczna

(aga)
Kazimierz Mąka, zwany Japan, format: 11/10 cm
Kazimierz Mąka, zwany Japan, format: 11/10 cm rys. Łukasz Lewandowski
Łukasz Lewandowski, opiekun artystyczny Otwartej Strefy Twórczej w Grucznie, pracuje nad wyjątkową pamiątką dla tej wsi.

Łukasz Lewandowski z Bukowca - grafik, absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku, instruktor Otwartej Strefy Twórczej w Grucznie (pracownia z galerią, z których korzystają głównie dzieci) rozpoczął cykl "Ludzie z krwi i kości". Portretuje mieszkańców skupiających się wokół Otwartej Strefy Twórczej, która znajduje się w starym magazynie GS.

- Skąd pomysł na portrety wybranej grupy mieszkańców Gruczna?
- Założeniem jest prezentacja bohaterów dnia powszedniego. To wynik moich spotkań z mieszkańcami Gruczna. Ilustruję pejzaż jednego podwórka, jedynego ronda w Grucznie, które znajduje się przy starym magazynie. Ich portrety - ludzi z krwi i kości - nie są karykaturą. Kieruje mną potrzeba pokazania mieszkańców tej wsi, a nie tylko samej wsi.

- Jaką techniką wykonujesz ich portrety?
- Tuszem i ołówkiem. Z reguły zmazuję ołówek, ale tu postanowiłem go zostawić, bo dodaje portretom życia. Dzięki ołówkowi rysy nie są tak surowe.

- Jak długo pracujesz nad jednym portretem?
- Około 20 godzin.

- Ile portretów przewidujesz wykonać w ramach "Ludzie z krwi i kości"?
- To się jeszcze rozstrzyga, ale na pewno uwiecznię osoby, które mieszkają na podwórku przy magazynie, a także dzieciaki, które przychodzą do Otwartej Strefy Twórczej, bo one również są częścią pejzażu podwórka przy magazynie. Zakładam, że będzie to co najmniej 20 portretów.

- Czy modele tobie pozują, czy robisz im zdjęcia?
- Ciężko teraz znaleźć kogoś, kto miałby tyle czasu, żeby pozować. Opieram się na zdjęciach.

- Nie miałeś problemów z nakłonieniem mieszkańców do udziału w tym projekcie? Jak go odbierają?
- Początkowo obawiałem się, że ludzie zobaczą karykatury, ale na szczęście nie ma wielu takich reakcji. Nie było też większych problemów, żeby namówić mieszkańców do współpracy. Jestem im wdzięczny, że byli na tyle uprzejmi i przyjaźni.

- "Ludzie z krwi i kości" to też okazja do lepszego poznania każdej z tych postaci.
- Każdy z bohaterów ma swoją opowieść i każda jest ciekawa, czasami poruszająca. Trzeba podkreślić, że są to ludzie nietuzinkowi i autentyczni. Zapytałem na przykład jednego z panów, jak wołają na niego w Grucznie, a on na to: "Jak na mnie wołają? Ja jestem król Gruczna, proszę pana!" I tak też podpisałem jego portret.

- Czy te portrety zamierzasz wydać w formie albumu, pocztówek, a może szykujesz już jakąś wystawę?
- Jeszcze nad tym myślę. Na razie zbieram dokumentację. To przygrywka do czegoś większego.

- Wśród mieszkańców są osoby, które też chciałyby mieć portret spod ręki mistrza. Niektórzy uważają, że są wśród nich bardziej wyróżniające się osobowości niż grono, które wybrałeś.
- Nie uważam siebie za mistrza. Mam ambicję rzemieślniczą, bez fanfaronady. Co do doboru ludzi - najlepszym kryterium jest prawda, ją chce pokazywać. Interesuje mnie Gruczno, jakim ono jest, a nie to, jakie ktoś sobie wymyśla. Każdego mieszkańca, który chce znaleźć się w projekcie, serdecznie zapraszam. Pracownia (zgodnie z nazwą) jest otwarta dla każdego. Od poniedziałku do piątku. Ostrzegam - idealizacji i retuszów nie będzie.

To jestem ja

Jedną z postaci, uwiecznionych w cyklu "Ludzie z krwi i kości" jest Kazimierz Mąka z Gruczna

- Co pan pomyślał, gdy Łukasz Lewandowski zwrócił się do pana z prośbą o udział w tym projekcie?
- Zaczepił mnie przy Starym Młynie w Grucznie i pomyślałem, że to jakiś kawał. Długo uważałem, że sobie ze mnie żartuje. Dopiero, gdy zabrał się za zrobienie mi zdjęcia zrozumiałem, że mówił poważnie.

- Co pan myśli o swoim portrecie? Zdaniem ludzi, którzy pana znają, podobieństwo jest uderzające.
- Podoba mi się, to jestem ja. Wszyscy uważają, że jestem podobny, moja rodzina też.

- Czy zamierza Pan wyeksponować swój portret w domu? Oprawić, powiesić na ścianie?
- Pewnie tak, jak go już dostanę.

- Pod pana portretem autor napisał "Pan Kazik - Japan". Co to znaczy?
- Mówią na mnie Japan - od rybek japanek, na które często jeżdżę.

Czytaj e-wydanie »

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na pomorska.pl Gazeta Pomorska