Majdan: Grabara imponuje mi, Drągowski zadbał o siebie

Filip Bares
Filip Bares
Zaktualizowano 
Marzena Bugala- Azarko / Polska Press
Rozmowa. Radosław Majdan o przyszłości polskich bramkarzy, polskich klubach, rywalizacji napastników Piątek - Milik i blind footballu.

Radosław Majdan - bramkarz Śląska Wrocław w blind footballu. Jak zrodził się ten pomysł w Pana głowie?
Zostałem poproszony przez rzecznika prasowego Śląska Wrocław, by nagrać wideo promujące finał mistrzostw Polski w tej dyscyplinie i wtedy dowiedziałem się, że klub ma sekcję blind footballu. Miesiąc temu zadzwonił do mnie trener drużyny i zapytał, czy nie chciałbym pojechać z nimi na klubowe mistrzostwa świata w październiku. Byłem zdziwiony propozycją, bo nie miałem wcześniej z tym styczności, ale takich propozycji się nie odrzuca. Jestem po pierwszym treningu, poznałem kolegów, zasady i warunki, więc teraz trochę więcej wiem na ten temat.

Rola bramkarza w blind footballu jednak różni się od tej w piłce nożnej.
Tak. Tutaj bramkarz jest jedynym zawodnikiem w drużynie, który widzi i dodatkowo mogę poruszać się tylko na przestrzeni dwóch metrów. Trzeba być ostrożnym przy interwencjach, żeby noga nie wyszła za linię. Najciężej jest ze skracaniem kątów, bo przez całą karierę w piłce to robiłem, a tu nie mogę. Jako bramkarz też muszę się komunikować w nowy sposób. Trzeba dawać bardzo sprecyzowane komendy w jak najszybszym czasie, żeby pokierować kolegów. Jens Lehmann grał w reprezentacji Niemiec w blind footballu i był wielkim ambasadorem dyscypliny. Leo Messi i David Beckham też zajmowali się promocją tego sportu.

Ze Śląskiem Wrocław jedzie Pan na klubowe mistrzostwa świata, a tymczasem kluby z PKO Ekstraklasy odpadają w eliminacjach Ligi Europy.
Delikatnie mówiąc, średnio to wygląda [śmiech]. Oglądając rewanżowe starcie Legii w Kuopio, czekałem aż komentujący Maciej Iwański po prostu ściągnie słuchawki i pójdzie na kawę [śmiech]. Na obozach przedsezonowych trener Vuković przygotowywał zawodników nie tylko na pierwszy miesiąc, ale na całą rundę jesienną. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że najważniejsze mecze dla Legii są teraz, gdy walczą o europejskie puchary. Powoli powinni wchodzić na wyższe obroty, ale chyba zostali za bardzo przepracowani na obozach. W ofensywie piłkarze po prostu się męczą, nie ma polotu, a jest chaos. Arvydasa Novikovasa uważałem za jeden z lepszych transferów okienka w lidze, ale najwidoczniej jeszcze się nie odnalazł w klubie. Brakuje ruchów bez piłki, kreatywności i lidera, jakim kiedyś był np. Vadis Odjija-Ofoe. On potrafił zrobić różnicę dryblingiem i inteligencją boiskową. Mecz w Kielcach pokazał, że Legia nie jest w stanie poradzić sobie z agresywnym rywalem.

W polskich klubach mamy też duże rotacje kadrowe. W Legii co sezon jest 5-6 nowych piłkarzy w pierwszym składzie. Piast na dzień przed rewanżem z Rygą sprzedaje Joela Valencię. Czy tak musi być?
Przykre jest to, że ci najlepsi odchodzą. Krzysztof Piątek, Przemek Frankowski, Sebastian Szymański i teraz Valencia, który dla Piasta był motorem napędowym. Klub musiał wzmocnić budżet, ale przecież jakby weszli do fazy grupowej, to dostaliby więcej. Nie jestem upoważniony, żeby komentować ruchy Piasta, nie mi oceniać.

Ale pojawia się pytanie, czy nie warto wytrzymać pół roku, powalczyć o Europę i jak nie wyjdzie, to zrobić wyprzedaż zimą.
No tak powinno być i tak mówi zdrowy rozsądek. Jeśli chcemy kiedykolwiek osiągnąć sukces, to nie możemy sprzedawać takich zawodników. W minionym sezonie w Gliwicach trener Fornalik zawsze zastępował piłkarza na boisku kimś o podobnej jakości z ławki. Teraz ta kadra jest uszczuplona i są problemy. Polskie kluby mają problemy, żeby sprowadzić kogoś równie dobrego jak zawodnik, którego sprzedali i to jest smutne.

Od tego sezonu w Ekstraklasie ruszyła zasada jednego młodzieżowca na boisku. Co Pan o niej sądzi?
Nie jestem zwolennikiem promowania piłkarza za wiek, a nie za umiejętności. Są kluby, dla których to nie problem, bo mają młodych, dobrych piłkarzy, ale też są takie, dla których to jest problem. Michał Probierz musiał ściągnąć Kamila Pestkę, który po prostu sobie nie poradził na boku pomocy. O grze powinien decydować poziom piłkarza, a nie rocznik. W Ekstraklasie i tak mamy już problem z jakością, więc to nie pomoże klubom. Legia stawiała na Szymańskiego nie dlatego, że jest młody, tylko dlatego, że był dobry.

Pozycja, o którą w Polsce nigdy się nie martwiliśmy, to bramkarz. Tu wśród młodzieży nie mamy na co narzekać.
Tak. Bartek Drągowski, Kamil Grabara i Radek Majecki mają przed sobą świetną przyszłość. Nie boję się o przyszłość polskiej bramki, a przecież jeszcze kilka lat pograją Łukasz Fabiański i Wojtek Szczęsny. Bardzo podoba mi się Grabara. Drągowski był krytykowany za odmowę gry dla kadry podczas mistrzostw Europy U21, ale musiał myśleć o sobie. Postawił na swoją przyszłość w Fiorentinie i się opłaciło. Drużyny młodzieżowe nie powinny być oceniane na podstawie wyników, tylko na podstawie piłkarzy, którzy potem grają w kadrze seniorskiej.

A który z tej trójki się Panu najbardziej podoba?
Ciężko mi powiedzieć. Majecki nie ma tylu sytuacji do popisania się. Grabara na Euro pokazał się z dobrej strony, potrafi grać na przedpolu, ale musi poprawić grę nogami. Imponuje mi jego spokój i jego instynkt - wie, kiedy wyjść, a kiedy zostać. Drągowski przeżył zawód w Fiorentinie, ale odżył w Empoli i udowodnił trenerowi, że jest gotowy na pierwszy skład. Ma też świetne warunki fizyczne. Wydaje mi się, że przyszłość bramki reprezentacji rozegra się między nim a Grabarą.

Dla Grabary to będzie bardzo ważny sezon, bo będzie grał w Championship w Huddersfield. O miejsce w bramce Liverpoolu może być jednak ciężko, zważywszy na to, kto teraz w niej stoi.
Alisson to światowa klasa i gdyby nie on, to Liverpool nie wygrałby Ligi Mistrzów. Dodatkowo ma świetną chemię z zespołem i trenerem Kloppem. Jeśli nie kupi go Real czy Barcelona za wielkie pieniądze, to myślę, że przez następne dwa, trzy lata będzie na pewno bramkarzem numer jeden. Młodzi golkiperzy nie mogą siedzieć na ławce, bo teraz jest najważniejszy okres rozwoju. Nie wiemy, co będzie z Liverpoolem za rok czy dwa, ale podoba mi się, że Grabara skupia się na sobie. W Anglii jest walka na przedpolu, dużo strzałów w meczu i będzie mógł się popisać.

Grabara to przyszłość reprezentacji, natomiast teraźniejszość należy do m.in. Krzysztofa Piątka. Ostatnio jest dość mocno krytykowany...
Piątek bardzo wysoko zawiesił sobie poprzeczkę. Strzelał w Genoi, Milanie i w reprezentacji, a teraz trochę zwolnił. Znając temperament włoskich dziennikarzy, to już wieszczą jego kryzys. Na razie Milan sprzedał Patricka Cutrone i może to być gest zaufania względem Piątka. Jak oglądałem mecze Milanu w zeszłym sezonie, to nie stwarzano mu zbyt dużo sytuacji. Często Piątek oddawał jeden strzał w meczu i kończył z golem. To jest wciąż młody piłkarz, który będzie się rozwijał. Nie wiem, czy będzie strzelał tyle samo goli, co w zeszłym sezonie, ale wierzę, że będzie dobrze.

A jak widzi Pan wyjściowy skład Polski w przyszłości? Czy Arkadiusz Milik nie pasuje do tej układanki?
Skrzydła są raczej obsadzone przez Kamila Grosickiego i Piotra Zielińskiego. Jeśli Piątek będzie dalej strzelał seryjnie bramki, to niestety miejsce Milika jest na ławce. Dla kadry to olbrzymia wartość i to jest coś, czego nam zabrakło na mistrzostwach świata w Rosji. Kiedy Adam Nawałka przeprowadzał zmianę w ofensywie, to zawsze na boisko wchodził piłkarz gorszy jakościowo i zaniżał poziom gry. Gdy na murawę będzie wchodził Arek Milik, to kadra nic nie będzie traciła.

Tylko jeden sezon Gianluigi Buffon wytrzymał poza Turynem. Wracając, podpisał kontrakt z klauzulą, na podstawie której ma rozegrać minimum 15 ligowych spotkań. Czy to dobre dla Wojtka Szczęsnego?
Myślę, że nic się nie zmieni. Wojtek dalej będzie numerem jeden, wie że Buffon to legenda klubu i te 10-15 spotkań i tak by ominął, bo nie można grać w każdym meczu - też będzie musiał odpocząć. Szczęsny wygrał przecież rywalizację z Mattią Perrinem, który był typowany na zastępcę Buffona w reprezentacji Włoch. Nic się nie zmieni.

polecane: FLESZ: Decydujące mecze kadry w eliminacjach Euro 2020

Wideo

Materiał oryginalny: Majdan: Grabara imponuje mi, Drągowski zadbał o siebie - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Majdan jest celebrytą w sprawach wszystkich, co faktycznie ten człowiek reprezentuje sobą, jaki jest jego zawód, specjalność, z czego żyje skoro prezentowany jest jako autorytet w wielu sprawach i w wielu mediach.

G
Gość

Kto to jest Majdan?

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3