Nakręcanie paniki wokół koronawirusa zaczęło się na dobre. Ceny maseczek ochronnych na portalach aukcyjnych wzrosły nawet o kilka tys. procent.
Beata Lemańska z Torunia w zeszłym tygodniu kupiła paczkę maseczek na jednym z portali: - To nie był odruch paniki, ale uznałam, że na wszelki wypadek warto mieć takie zabezpieczenie na półce. Za opakowanie 50 sztuk maseczek zapłaciłam 4,90 plus koszt przesyłki. Wczoraj pomyślałam, że kupię jeszcze jeden zestaw dla mamy. No i z wrażenia siadłam. Taki sam zestaw kosztuje dziś nawet 180 złotych! Na szczęście gdzieniegdzie da się go jeszcze znaleźć za 50-60 złotych. To jakaś paranoja!
Za 3 miesiące przypłyną z Chin
Zapytaliśmy sprzedawcę o przyczynę tak horrendalnych podwyżek. Ten odpowiedział nam jednym zdaniem: „Niska podaż, wysoki popyt”.
Niska podaż, bo w np. hurtowni Globex, wyspecjalizowanej w sprzęcie ochronnym półki z maseczkami opustoszały:
- Nie mamy żadnych maseczek, wszystko nam zeszło. Wykupiona została również odzieży ochronna i kombinezony.
- Maseczek przeciwpyłowych również nie ma?
- Żadnych.
- A kiedy będą?
- Nie mam pojęcia. Są problemy z dostępnością tego towaru u naszych dostawców. Proszę pytać za 3-4 tygodnie.
Maseczek brakuje również w firmie ubraniarobocze.pl:
- Pozostały nam jedynie maseczki przeciwpyłowe z zaworkiem. Tych higienicznych nie ma. I będą dostępne dopiero za 3 miesiące. Bo producent jest z Chin. Praktycznie nikt w Polsce nie ma już tych maseczek. Dopiero kiedy nadejdą nowe dostawy, będziemy wiedzieli jakie są ceny.
Nie dajcie się wkręcić
- Zdrowy człowiek nie musi chodzić z żadną maseczką - zapewnia rzecznik Generalnego Inspektora Sanitarnego Jan Bondar. - Owszem, w sytuacjach kryzysowych, albo w przypadku personelu medycznego, warto rozważyć założenie maseczki, ale nierozważnie stosowana maseczka może wręcz zwiększyć ryzyko zakażenia. Badania naukowe wykazały, że w maseczki mają sens głownie w zamkniętych pomieszczeniach (przychodnia, szpital), w codziennym życiu warto je stosować kiedy sami chorujemy i nie chcemy zakażać innych osób. A już obowiązkowe powinno być użycie maseczki w przypadku osób chorych odwiedzających szpital. Są jednak różne maseczki – jest ich kilkanaście rodzajów. Najskuteczniejsze będą te z filtrem HEPA. Zwykła maseczka chirurgiczna po pół godzinie robi się wilgotna i jest znakomitym siedliskiem dla wszystkich okolicznych wirusów. Przy zdejmowaniu takiej maseczki, człowiek dotyka zakażonego obszaru i zwiększa ryzyko. Pamiętajmy, że zwykła maseczka chirurgiczna ma otwory kilkadziesiąt razy większe niż wielkość wirusów.
Najpierw umyj ręce
Znacznie ważniejsze od maseczki są czyste ręce.
- Na powierzchniach, których dotykamy znajdują się wirusy grypy, paragrypy, niewydolności oddechowej, koronowirusy, rinowirusy… - wylicza Jan Bondar. - Pełno ich na poręczach, blatach, siedzeniach. Wszędzie tam, gdzie pojawia się wielu ludzi, powierzchnie są zanieczyszczone. Po pobycie w dużym skupisku należy więc bezwarunkowo myć ręce. Bo mydło realnie niszczy wirusy.
W ubiegłym tygodniu śmiertelny wirus zabił w Polsce 5 osób. Był to jednak nie koronawirus, ale wirus zwykłej grypy, która właśnie się rozprzestrzenia.
