Miasto Chełmno ma zapłacić Starostwu 730 tys. zł! Starosta: poszliśmy do sądu, bo burmistrz odrzucił ugodę

Monika Smól
Monika Smól
Miasto musi zapłacić starostwu 730 tys. złotych! Burmistrz Mikiewicz obwinia poprzednika. Były burmistrz Kędzierski apeluje, by pilnował spraw, a nie robił z niego "chełmińskiego Tuska". Kędzierskiego popiera starosta Gamański: - Nie ma żadnej winy Kędzierskiego
Miasto musi zapłacić starostwu 730 tys. złotych! Burmistrz Mikiewicz obwinia poprzednika. Były burmistrz Kędzierski apeluje, by pilnował spraw, a nie robił z niego "chełmińskiego Tuska". Kędzierskiego popiera starosta Gamański: - Nie ma żadnej winy Kędzierskiego Rafał Przybylski
Udostępnij:
Nie 600 tys. złotych, jak mówił na sesji burmistrz Artur Mikiewicz, ale 730 tys. złotych miasto Chełmno - z pieniędzy podatników - wypłacić będzie musiało Starostwu Powiatowemu w Chełmnie. I to jest minimum, ponieważ odsetki rosną i powiększają tę kwotę każdego dnia.

O co chodzi w sprawie?

- Chodzi o to, że podczas remontu ZSO nr 1 konserwatorka podważyła użytą fugę - według niej miała być inna, droższa. My użyliśmy tańszej, tej samej jakości - inspektor ze Starostwa ją zatwierdził. Byliśmy inwestorem wiodącym - wyjaśnia Mariusz Kędzierski, były burmistrz Chełmna. - I na kilku etapach wygrywaliśmy sprawę - oddaliśmy dopłacone pieniądze Starostwu. Jednak marszałek, który dawał dofinansowanie unijne na to zadanie, odwołał się i ostatecznie wygrał. I tu Starostwo było nam dłużne. Z kolei, co do budowy obwodnicy, gdzie głównym inwestorem było z kolei Starostwo, to w umowie wykonawca miał informację, że za każdy dzień zwłoki czeka go kara umowna. Spóźnił się z budową, więc starosta nie zapłacił mu pełnej kwoty - słusznie potrącił za zwłokę kary umowne za każdy dzień. W odpowiedzi na to wykonawca wystąpił do sądu. Sprawa ciągnęła się trzy lata. Starostwo ostatecznie przegrało. Potrącone wcześniej pieniądze muszą trafić do wykonawcy. Powstało zobowiązanie powiat-miasto.

Temat wywołał podczas sesji Rady Miasta Chełmna radny Michał Wrażeń.

- Co wyszło z ugody ze Starostwem? - pytał obecnego burmistrza Chełmna Michał Wrażeń.

Burmistrz Chełmna: Nie będę odpowiadać za decyzje poprzednika

- Nie ma ugody ze Starostwem, ponieważ starosta pozwał nas do sądu za sprawy z poprzedniej kadencji - odpowiedział burmistrz Artur Mikiewicz. - Mówimy o przeszłości i to odległej. Sąd w Toruniu wydał wyrok i zarządził kwotę ponad 600 tys. złotych, którą Kędzierski powinien te 10 lat temu zabezpieczyć. To on podpisał aneks nr 9, nie ja. Czekamy na uzasadnienie wyroku. Za decyzje poprzednika nie wezmę odpowiedzialności.

- Wyraziliśmy jako radni wolę ugody. A nie została podpisana ugoda przedsądowa, choć wszyscy tego chcieliśmy. Mieliśmy zapłacić ponad 90 tys. złotych i sprawa byłaby zamknięta. Teraz musimy zapłacić 600 tys. złotych, a odwoływanie się może tylko podnieść te koszty. Te pieniądze lepiej ulokować w inwestycje - mówił do burmistrza Mikiewicza radny Marek Olszewski.

- My byliśmy gotowi do porozumienia - stwierdził Artur Mikiewicz. - Nie mogło być zawarte na warunkach wychodzących poza stanowisko radnych. Warunki starosty od nich odbiegały. Nie czułem się upoważniony. Kwota się zmieniała i osiągnęła ponad 1 mln złotych. Ostatecznie pozwani zostaliśmy o 600 tys. złotych. Spraw trwa.

- Termin się kończył, sprawa uległaby przedawnieniu, dlatego starosta poszedł do sądu - podkreślił Wojciech Strzlecki, przewodniczący Rady Miasta Chełmna.

Co na to były burmistrz Chełmna?

Były burmistrz Chełmna: nie jestem "Tuskiem Mikiewicza"

- Jak zawsze, gdy obecny burmistrz czegoś nie dopilnuje to zwala winę na "chełmińskiego Tuska", czyli mnie. Co do sprawy płacenia odszkodowania Starostwu - burmistrz się gubi - raz mówi, że to "Kędzierski nie zapłacił", za chwilę, że "nie można płacić bez wyroku". On bez wyroku nie może teraz, a Kędzierski wcześniej bez wyroku miał płacić? Przecież sprawa fugi na ogólniaku i sprawy Starostwo-Kobylarnia, czyli wykonawca obwodnicy Chełmna, były dopiero w toku, gdy byłem burmistrzem - mówi Mariusz Kędzierski. - Na koniec mojej kadencji rozmowa ze starostą była taka, że zapłacimy im 90 tys. złotych - tylko za fugę na ZSO nr 1. Drogę do Starostwa byśmy zrobili i tak, bo jest miejska i nikt by nie chciał, aby do nowej siedziby Starostwa dojeżdżało się po wertepach i błocie. 100 metrów drogi z polbruku kosztowałoby 300 tys. złotych. Przez to, że obecny burmistrz przedłużał sprawę, a jego urząd jest wolno decyzyjny, musi zapłacić już na teraz 730 tys. złotych! I też zrobić tę drogę.

Mariusz Kędzierski podkreśla, że dziwi się, że obecny burmistrz Chełmna pozbył się z urzędu radcy prawnego, który znał tę sprawę od podszewki.

- Dopilnował by tej sprawy i poprowadził ją z korzyścią dla miasta - podkreśla Mariusz Kędzierski. - Ale obecny burmistrz pozbył się lub doprowadził do zwolnienia się kompetentnych pracowników Urzędu Miasta. I to jego zwlekanie spowodowało obecną sytuację. Śmieszne jest, gdy on mówi" nie będę brał odpowiedzialności za poprzednika" - chyba nie rozumie, że obowiązuje ciągłość władzy. Kiedy kończyła się moja kadencja zaprosiłem Artura Mikiewicza i przedstawiłem stertę spraw, które będzie kontynuował. Po 20 minutach widziałem, że stracił zainteresowanie. Percepcja człowieka jest ograniczona, słuchał - bo wypadało.

Starosta powiatu chełmińskiego zgadza się z tym, co mówi Mariusz Kędzierski - nie miał wpływu na to, jaka będzie decyzja sądu.

Starosta: wyciągnęliśmy rękę do zgody, została odrzucona

- Nie ma żadnej winy Kędzierskiego - podkreśla Zdzisław Gamański. - Postępowaliśmy zgodnie z procedurą. Nie było nieprawidłowości ani ze strony burmistrza Kędzierskiego ani naszej. Gdy obecny burmistrz wszedł do Urzędu Miasta Chełmna wystąpiłem o zwrot pieniędzy. Odpowiedział, że nie ma wiedzy na ten temat. Określone służby w jego urzędzie powinny wiedzieć. Odbyły się spotkania, my chcieliśmy podpisać ugodę z miastem. Z powstałego zobowiązania powiat-miasto, po dwóch sprawach, wynika, że miasto musi nam oddać pieniądze. Nie chcieliśmy miasta tak obciążać, ale sprawa by się przedawniła, a ze strony burmistrza nie było żadnej decyzji. Skierowaliśmy więc sprawę do sądu - też o ugodę - i z tego również Artur Mikiewicz nie skorzystał. Pełnomocnik powiedział, że burmistrz nie wyraża zgody. A chodziło tylko o to, by zbudowali drogę do nowej siedziby Starostwa i oddali nam 93 tys. złotych. Tak więc zdecydował sąd - zdecydował na korzyść Starostwa - i teraz miasto ma nam zwrócić 616 tys. złotych plus odsetki - 730 tys. złotych. My wyciągnęliśmy rękę do zgody, ale została odrzucona. Chory układ, bo jako samorządy działające na tym samym obszarze, powinniśmy załatwiać takie sprawy ugodowo a nie przez sąd - dla dobra mieszkańców.

Zobaczcie zdjęcia

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Gazeta Pomorska
Dodaj ogłoszenie