Mieszkaniec Inowrocławia został uznany za zmarłego. A on rozpoczął życie w Ameryce

Piotr StrachanowskiZaktualizowano 
Alfons Wiącek z żoną Barbarą, synem Wojciechem i teściową Walerią Wojkowską na fot. z ok. 1942 roku
Alfons Wiącek z żoną Barbarą, synem Wojciechem i teściową Walerią Wojkowską na fot. z ok. 1942 roku Archiwum GP
To zupełnie niezwykła historia. Mieszkaniec Inowrocławia przeżył wojnę w obozie, a potem słuch po nim zaginął. Bliscy go opłakali, uznając za zmarłego. Tymczasem niedawno okazało się, że... mieszkał w USA, gdzie założył nową rodzinę!

Czy losy zacnej rodziny kupieckiej mogły potoczyć się inaczej, gdyby Niemcy nie wyrazili zgody na zamianę przepustek dwóm przymusowym robotnikom jadącym do domu na Boże Narodzenie 1944 r.? Na to pytanie dziś już nikt nie odpowie…

25 sierpnia 1902 r. 25-letni Bolesław Wojkowski, poznaniak z Jeżyc, otworzył w Inowrocławiu przy Fryderykowskiej 38 (teraz "Królówka" nr 12) magazyn bławatów i garderoby męskiej.

Był to czwarty polski interes tej branży w mieście, wtedy zdominowanej przez Niemców i Żydów. Pracowitość i dewiza: "wielki obrót - mały zysk" zapewniły Wojkowskiemu klientelę. Mnożył majątek, inwestował w kupiectwo także w Poznaniu. Potem Wojkowscy w willi "Łowiczanka" przy al. Sienkiewicza mieli też pensjonat z restauracyjką dla kuracjuszy. Senior rodu nie ograniczał się do spraw zawodowych. Od czasów zaborowych działał w organizacjach narodowych, przewodził "Sokołowi", wraz z żoną Walerią byli honorowymi rodzicami fundowanego sztandaru dla 59 pułku piechoty. Mocno udzielał się w życiu politycznym, stawiając na ruch endecki (w swym domu podejmował generała Hallera).

Bolesław zmarł przedwcześnie w 1933 r., miał wtedy 56 lat. Interes kupiecki wraz z jego odejściem nie upadł, teraz główną rolę przejął syn Bogdan. Inny z synów - Leszek inwestował w kupiectwo w Gdyni. Wojkowscy mieli w sumie sześcioro dzieci, jedna z córek - Barbara - w 1935 r. wyszła za mąż za Alfonsa Wiącka, pochodzącego z Krasnegostawu magistra ekonomii, absolwenta Wyższej Szkoły Handlowej w Poznaniu, który pracował na ważnym stanowisku w Urzędzie Skarbowym. W 1937 r. urodził się im syn Wojciech, zaś w sierpniu 1939 r. Alfons Wiącek otrzymał dokument, że z 1 września będzie awansowany na naczelnika "skarbówki" w Kartuzach.

Przeczytaj również: Zaginął 14 lat temu. Uznano go za zmarłego

Wojna przekreśliła te plany, jak i wszystkie inne rodzinne zamierzenia. Utracili majątek, jednak Waleria wraz z córką i wnukiem uchronili się przed wysiedleniem i do końca wojny mieszkali kątem w Inowrocławiu. Bogdan i Leszek siedzieli w oflagu (byli oficerami rezerwy, ten pierwszy bronił z 59 pp Warszawy, drugi walczył na Oksywiu). Alfons do 1943 r. był zatrudniony jako pomocnik w dawnym sklepie swego teścia, teraz już będącym "własnością" treuhändera. Potem wysłano go na roboty do Rzeszy, do obozu pracy pod Oranienburgiem. Nie miał najgorzej, raz i drugi Niemcy puścili go na krótki urlop.

- Ostatni raz tata przyjechał na Boże Narodzenie roku 1944 i był z nami do 3 stycznia - wspomina syn Wojciech Wiącek (dziś już nieco wycofany z życia publicznego, ale po 1989 r. aktywny członek Stronnictwa Pracy i uczestnik inowrocławskich wydarzeń samorządowych). - Wymienił się wtedy z kolegą, kawalerem, który dostał przepustkę na jazdę do domu już w styczniu 1945 r. i szczęśliwie doczekał tu ofensywy rosyjskiej. Cóż mogę dziś powiedzieć: szkoda, że Niemcy pozwolili wtedy tacie zamienić termin urlopu, może gdyby przyjechał później życie potoczyłyby się inaczej…
Dobiegła końca wojna, do Inowrocławia wracali uwolnieni z obozów. Rodzinę ogarniał niepokój, bo w kolejnych grupach nie było Alfonsa. - Czekaliśmy z nadzieją, ale żadnych wieści nie było - mówi Wojciech Wiącek. - Mama próbowała szukać tatę przez PCK, ale bez skutku. Opłakiwaliśmy go, tłumacząc sobie, że zginął gdzieś w drodze i nawet nie ma grobu. Mama już z nikim się potem nie związała, zmarła w 1977 r., ja żyłem z przeświadczeniem krzywdy, że zabito mi ojca. I tak lata mijały. W 2011 r. podjąłem jeszcze jedną próbę w PCK. Po kilku miesiącach otrzymałem pierwszą odpowiedź, a w 2012 r. przyszły kolejne pisma i w każdym z nich było coraz więcej informacji. W międzyczasie mój syn, mając wskazówki z PCK, szukał też w internecie. I teraz wiem już dużo. Ale czy ta wiedza dziś, kiedy mam 75 lat, była mi potrzebna? Może lepiej było pozostawić nasze losy takimi jakie się nam wydawały? Nie wiem i już się nie dowiem, co się stało, jakie były motywy? Żal we mnie narasta i smutek, ale nic poza tym. A już uchowaj Boże, bym miał osądzać i jakieś wyroki wydawać. Od tego są już inne trybunały, to jest sprawa między Panem Bogiem a ojcem…

Z zebranych dotąd informacji wynika, że Alfons Wiącek od końca wojny do 1 sierpnia 1946 r. przebywał w Stuttgarcie w obozie "dipisów" (od ang. displaced person; obozy przejściowe dla uwolnionych z niewoli, którzy nie wracali od razu do swych ojczyzn). 22 sierpnia tego roku wypłynął statkiem "Marine Perch" rejsem z Bremy do Nowego Jorku. Zamieszkał w Brooklynie, potem na Manhattanie, w Yonkers i Madison, nazywał się Alphonse "Al" Wiacek i w dokumentach zmienił datę urodzenia z 1907 na 1914 r. Ożenił się z Amerykanką Alexandrine Johnston, mieli synów Roberta i Charlesa i kilku wnuków. Pracował w dziale sprzedaży Stern Brothers, potem w dziale reklamy gazety "Herald Statesman". Należał do Kościoła Metodystów, udzielał się w ruchu masońskim. Zmarł 4 października 2004 r., jego żona Alexandrine - 27 grudnia 2011 r. Pochowani są na Somerset Hills Memorial Park w Madison.

Czytaj e-wydanie »

polecane: FLESZ: Wybory do Parlamentu Europejskiego. To musisz wiedzieć.

Wideo

Materiał oryginalny: Mieszkaniec Inowrocławia został uznany za zmarłego. A on rozpoczął życie w Ameryce - Gazeta Pomorska

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 9

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
G
Gość
W dniu 04.07.2018 o 15:51, ormo napisał:

Bo to był ruski szpion podstawiony za  Alfonsa Wiącka

Antka za nikogo nie musieli podstawiać- to szpion oryginał.

zgłoś
o
ormo

Bo to był ruski szpion podstawiony za  Alfonsa Wiącka

zgłoś
G
Gość
Nie wiadomo co było powodem jego wyjazdu z kraju i niestety on juz tego nie powie, na pewno nie mamy prawa oceniać postępowania tego pana. Może powiedziano mu że rodzina nie zyje albo dostał amnezji, może powiedziano mu ze żona związała sie z kimś, może tak bardzo sie czegoś bał ze nie chciał wracać, jest milion możliwosci. Może warto złapać kontakt z jego dziećmi z Ameryki.Ja bym próbowała, tym bardziej ze z nikim w Polsce sie kontaktował. Losy ludzi są niekiedy zawiłe i dramatyczne a czasy wojenne to warunki ekstremalne i na prawde nie mozna mówić czy zrobił dobrze czy źle. Warto szukać odpowiedzi.

plotkara
zgłoś
a
ala

Nie wiadomo co było powodem jego wyjazdu z kraju i niestety on juz tego nie powie, na pewno nie mamy prawa oceniać postępowania tego pana. Może powiedziano mu że rodzina nie zyje albo dostał amnezji, może powiedziano mu ze żona związała sie z kimś, może tak bardzo sie czegoś bał ze nie chciał wracać, jest milion możliwosci. Może warto złapać kontakt z jego dziećmi z Ameryki.Ja bym próbowała, tym bardziej ze z nikim w Polsce sie kontaktował. Losy ludzi są niekiedy zawiłe i dramatyczne a czasy wojenne to warunki ekstremalne i na prawde nie mozna mówić czy zrobił dobrze czy źle. Warto szukać odpowiedzi.

zgłoś
t
tylko

Historia rzeczywiście ciekawa. Mam tylko wątpliwości czy zgodziłbym się na upublicznianie takich opowieści o mojej rodzinie. Trochę tu bigbraderowsko zalatuje. Szczególnie jak się czyta niektóre komentarze.

zgłoś
s
seba

a do czego mial wracac?????????????????????????? uczcie sie historii. mial glowe na karku i zyl

zgłoś
G
Gość

BIGAMISTA-a to co zrobił chwały naszemu miastu i rodzinie nie przynosi

zgłoś
A
Asia

Historia niczym z filmu...

zgłoś
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3