Ekstremalna susza, problemy finansowe sadowników, afrykański pomór świń - ten rok jest kolejnym trudnym dla branży, więc i atmosfera podczas debaty była gorąca. Szefowie resortu rolnictwa - byli i obecni - dyskutowali o kłopotach, szansach, wyzwaniach.

Co zrobić, aby polski rolnik nie był już najsłabszym ogniwem w łańcuchu „Od pola do stołu”?

Z tym, i z innymi pytaniami, zmierzyli się podczas Forum Rolniczego „Gazety Pomorskiej” minister Jan Krzysztof Ardanowski, wiceminister dr Ryszard Zarudzki oraz byli szefowie resortu rolnictwa - dr Czesław Siekierski, dr Marek Sawicki, prof. Stanisław Zięba, Wojciech Mojzesowicz, dr Jacek Janiszewski, Stanisław Kalemba, dr Gabriel Janowski oraz Wiktor Szmulewicz, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych.

Tu znajdziesz wszystkie rozmowy, relacje i zdjęcia z Forum Rolniczego 2018

Manna nie spadnie, ale ...

- Pozycja rolnika polskiego i europejskiego jest oceniana jako słaba - stwierdził dr Czesław Siekierski, przew. Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi w Parlamencie Europejskim, były wiceminister rolnictwa.

Minister Ardanowski podkreślił, że istotne jest łączenie rolniczych sił. - Młode pokolenie chyba rozumie, że we współpracy siła - wskazał. - To nie tak, że założymy niedużą grupę, i nagle spadnie manna z nieba, ale możemy przecież uzyskać niewielką przewagę.

- Mój ojciec usiłował bronić się przed kolektywizacją. W wolnej Polsce po 89. mamy jednak instrumenty w zakresie tworzenia grup oraz organizacji producenckich - zgodził się z ministrem Ardanowskim dr Marek Sawicki, poseł, były minister rolnictwa. - Widzimy, jak wygląda sektor mleczarski - tam, podział wartości dodanej jest bardziej sprawiedliwy.

- Przez wiele lat każdy z nas, w resorcie, chciał iść w dobrym kierunku. Przekroczenie niechęci do spółdzielczości peerelowskiej jest trudne - podkreślił dr Jacek Janiszewski, były szef resortu.

Stanisław Kalemba (były minister rolnictwa) dodał, że polscy producenci rolni nie czerpią odpowiednich dochodów, właśnie przez słabe zorganizowanie: - Nie wykorzystujemy spółdzielczości wiejskiej, a w Unii Europejskiej funkcjonują znakomite wzorce. W Polsce pokutują kołchozy - mówił.

Najwięcej emocji wywołały słowa dr. Gabriela Janowskiego (byłego ministra rolnictwa): - Polscy rolnicy nie mają zdecydowanej organizacji, tylko dziesiątki rozproszonych pseu-doorganizacji i rozmaitych grup producenckich. - Koledzy mówią: 1300 - 1500 grup. Co to jest? Wstydziłbym się mówiąc o takiej liczbie! Trzysta grup zbankrutowało, reszta dostała wsparcie w wysokości 8 miliardów zł. Gdzie poszły te pieniądze? W dużym stopniu przyczyniły się do tego, że wielu rolników zostało bankrutami!

- Muszę się odezwać w imieniu grup producenckich - nie wszystkie się rozwiązały, nie wszystkie wszystko przejadły - zwrócił się do obecnego ministra Wojciech Mojzesowicz, rolnik, były minister rolnictwa. - W wielu z nich ludzie zostawili swój czas, wiedzę, zaangażowanie, pieniądze. Jeżeli założyłbyś i prowadził grupę, wiedziałbyś, jaki to wysiłek - dodał.

- Prowadziłem grupę przez 23 lata, teraz zajmuję się czymś innym - skwitował obecny szef resortu.

Jabłka sprzedają za grosze

Poruszona została kwestia interwencyjnego skupu przemysłowych jabłek (pół miliona ton owoców ma zostać skupionych - w cenie 25 groszy za kg - przez firmy współpracujące z rządem).

- Kupujący prowadzą politykę wymordowania sadowników, płacą 10 groszy za kg. Stąd pomoc rządu i zdjęcie nadwyżki z rynku - podkreślił Ardanowski. - Od przyszłego roku ma funkcjonować państwowa grupa spożywcza, która w takich dramatycznych sytuacjach będzie podejmowała działania stabilizujące.

Do holdingu spożywczego nawiązał Mojzesowicz: - Z doświadczenia wiem, że to, co państwowe, różnie się zachowuje. Jeśli ma powstać holding, musi mieć podstawy prawne i ekonomiczne, samo hasło niewiele pomoże. A jeśli chodzi o skrócenie etapu „od produkcji do stołu”, nie uda się przeskoczyć przetwórni i sklepów.

Podczas forum musiał wypłynąć rolniczy temat numer jeden - susza.

- W tym roku trzeba zwrócić uwagę na dramatyczne osłabienie siły rolników z powodu suszy. Trzeba sprawniej wypłacać odszkodowania klęskowe, one idą wolno przez biurokrację - podkreślił prof. Stanisław Zięba, ekonomista, były minister rolnictwa.

Dodajmy, że - ze względu na kwestię ubezpieczeń - wiele poszkodowanych gospodarstw musi liczyć się z obcięciem stawki pomocowej o połowę.

Mikrofon dla rolników

Każdy uczestnik forum miał szansę stanąć przed mikrofonem, i zadać pytanie ministrom. Z tej możliwości skorzystał m.in. Mateusz Stachowiak. - Zajmuję się produkcją soi. Czy są przewidziane jakieś mechanizmy wsparcia? - zapytał gospodarz z gminy Kcynia.

- Trzeba u nas zastosować zwiększenie białka krajowego. To są pieniądze, które zostaną u polskich rolników - mówił Ardanowski. - Podjąłem trudną decyzję o dalszym stosowaniu neonikotynoidów, aby pomóc polskiej produkcji rzepaku. To nasze „czarne złoto”, które będzie podstawą systemu białkowego. Drugie źródło - uprawy roślin wysokobiałkowych, również soi. Jeżeli ktoś chce ją uprawiać, może. Jest dopłata do roślin 2 procent koperty krajowej w ramach płatności związanych z produkcją. Jednemu się będzie opłacało, drugiemu nie.