Jedni tracą duże pieniądze i zostają bankrutami, inni, do których uśmiechnie się szczęście wychodzą z kasyna milionerami. W najsłynniejszej dzielnicy Monaco w Monte Carlo zatrzymują się przed domem hazardu ekskluzywne, drogie samochody, z których wysiadają zamożni panowie i bogate kobiety w eleganckich, drogich sukniach. Wszystkich do przybytku hazardu przyciąga nadzieja na szybki i łatwy zysk. Już niebawem swoje Monte Carlo będzie mieć też Inowrocław.
Kasyno emocji pełne
Wieloletnie starania właścicieli hotelu „Bast” **Alicji i Andrzeja Szczygłowskich** o utworzenie kasyna zakończyły się sukcesem. Dom gry poprowadzi spółka Estrada Polska. Będzie to jeden z trzech takich obiektów w województwie kujawsko-pomorskim. Dotychczas były dwa w Bydgoszczy i jeden w Toruniu. Teraz decyzją ministra finansów w województwie będą działać trzy kasyna, po jednym w każdym z większych miast, w Bydgoszczy, Toruniu i Inowrocławiu. Miłośnicy gier hazardowych oraz kuracjusze odwiedzający uzdrowisko już nie będą musieli wyjeżdżać do większych miast, by zagrać w blackjacka, rozegrać partię pokera czy zakręcić kołem ruletki. - Tych podań było mnóstwo. Cieszę się, że nasz hotel został wyróżniony - mówi właściciel „Basta”, Andrzej Szczygłowski.
Furtkę otworzyli radni
Sprawą już wcześniej zajmowali się radni miejscy. Na sesji wyrazili pozytywną opinię dotyczącą utworzenia kasyna w mieście, czym otworzyli furtkę właścicielom „Basta” na staranie się o wydanie koncesji. Był to warunek konieczny do spełnienia, aby właściciele hotelu mogli złożyć wniosek do ministra finansów o wydanie pozowlenia. - Na razie trudno dokładnie określić datę, kiedy kasyno zacznie funkcjonować. Musimy omówić szczegóły z konserwatorem zabytków. Planujemy otworzyć je w dawnej białej sali, która w czasach PRL-u, kiedy naszą własność nam zabrano, była nazywana „malinową” - wspomina właściciel „Basta”. Zanim kasyno zostanie uruchomione, trzeba też omówić wszystkie szczegóły ze spółką Estrada Polska, która będzie je prowadzić. Planowane utworzenie domu gry budzi już teraz niemałe emocje wśród inowrocławian.
- W kasynie byłem raz. Wszedłem, zobaczyłem, jak to wygląda od środka i... wyszedłem. Nigdy nie grałem w żadne gry, nie odwiedzam nawet kolektury totolotka. Łut szczęścia to można mieć w miłości, ale na pieniądze trzeba samemu zapracować - przekonuje Janusz Niewiadomski, właściciel firmy Eurotherm - Niewiadomscy.
Czarne wygrywa
Nie brakuje jednak osób, które cieszą się, że w mieście powstanie kasyno. - Średnio, raz w tygodniu jadę do Torunia lub Bydgoszczy, by zagrać w ruletkę albo spróbować szczęścia na automatach do gry. Z tym wygrywaniem różnie bywa, ale w końcu po to pracuję, żeby móc sobie pozwolić na odrobinę rozrywki - twierdzi inowrocławianin, który chce zachować anonimowość. Pomysł podoba się również kuracjuszom, którzy nie wykluczają, że w przerwach między zabiegami, spróbują szczęścia przy stoliku okrytym zielonym suknem.
W inowrocławskim kasynie będzie można zagrać we wszystkie najbardziej popularne gry z ruletką włącznie. Inwestycja ta ma także jeszcze inny pozytywny wymiar. Oznacza bowiem, że w mieście powstanie kilkadziesiąt nowych miejsc pracy oraz zwiększą się wpływy do budżetu miasta z tytułu podatku od nieruchomości. Już teraz przewiduje się, że zatrudnienie w nowym miejscu znajdzie około 25 osób. Oprócz krupierów kasyno przyjmie do pracy barmanów oraz pracowników ochrony.
