Najwięcej polubień na Facebooku mają teraz zdjęcia kotów. Dlaczego?

Karina Obara
Karina Obara
Elżbieta: – Koty uratowały mnie, kiedy byłam chora na nerki. Archiwum prywatne Elżbiety Pietrzykowskiej
Koty zdominowały media społecznościowe i nie odpuszczają. Najwięcej polubień na Facebooku mają właśnie zdjęcia kotów. Dlaczego tak bardzo je kochamy i co nam to mówi o nas jako społeczeństwu?

Zobacz wideo: Pracodawca będzie mógł sprawdzić trzeźwość pracownika

- Dom bez kota, to głupota, brzmi popularne hasło w mediach społecznościowych i dla mnie jest to święta prawda – mówi Elżbieta Pietrzykowska z Ciechocinka. Ma pięć kotów i ciągle ktoś podrzuca jej kolejne, bo okoliczni mieszkańcy wiedzą, że przy niej kot będzie miał dobrze. - Koty mają w sobie tajemnicę, ale o nas wszystko wiedzą. Skąd taki kot wie, kiedy wracamy do domu? Ledwie przekraczamy próg, a widzimy, że stoi i czeka. Tęsknił. Kiedy zbyt długo siedzę przed komputerem, kot nie daje mi spokoju i żąda, abym poszła spać. Koty uratowały mnie, kiedy byłam chora na nerki. Wszystkie tak się zaparły, były tak silne, że nie dopuściły do tego, abym spadła z łóżka. Są też doskonałymi nauczycielami dla ludzi. Jako rodzice, koty kochają swoje dzieci, ale dyscyplina musi być. Nie raz widziałam, jak kotka karci młode w trosce o ich bezpieczeństwo. Daje lekcje życia. To szalenie inteligentne i sprytne stworzenia, które uczą człowieka empatii i miłości bezwarunkowej.

Psycholog Magdalena Widłak-Langer obserwuje od kilku lat, jak koty zawładnęły mediami społecznościowymi. Na Instagramie znajdziemy profile poświęcone tylko kotom, które dla ich opiekunów stały się jedynym, bardzo pokaźnym, źródłem dochodu. Na skutek tak wielkiego zaangażowania w działania na profilach w mediach społecznościowych (polubienia, udostępnienia, komentarze), powstały nawet wystawy, np. Museum of the Moving Image w Nowym Jorku w 2015 r. zorganizowało wystawę „How Cats Took Over The Internet”. Pokazywała ona jak koty zdobyły sławę w sieci i dlaczego ludzie lubią je aż tak bardzo.

Kot śpi, kiedy chce

- Jako ludzie mamy z kotami długą historię. Wielu z nas uważa koty za bardziej samodzielne, asertywne niż psy – mówi psycholog. - Dlatego to koty zawładnęły siecią. Zdarza się, że widzimy w kotach to, co chcielibyśmy mieć czy rozwijać u siebie - „chodzenie własnymi drogami” (robienie tego, co my chcemy robić, a nie tego, co oczekuje od nas społeczeństwo), „kot śpi kiedy ma na to ochotę”, robi to, czego potrzebuje w danej chwili.

Badaczka Jessica Gall Myrick (Uniwersytet Pensylwania) wnioskuje z przeprowadzonych badań, że już samo oglądanie kotów, nawet w sieci (nie w świecie rzeczywistym), może wywoływać poczucie przyjemności, odprężenia, może być sposobem na rozluźnienie po ciężkim dniu. W innych badaniach ta sama autorka dowodzi, że kiedy odkładamy wykonywanie zadań na później, oglądanie kotów w sieci redukuje poczucie winy z powodu prokrastynacji.

- Pojawiające się w sieci treści związane z kotami mają także wpływ na interakcje ludzi z mediami i kulturą – dodaje Magdalena Widłak-Langer. - Zatem ten trend może być bardzo rozwijający, choć należy zwrócić uwagę na to, że niestety pojawia się także ta ciemniejsza strona  działania w sieci. To szeroko poruszane przez behawiorystów działania związane z nagrywaniem „śmiesznych filmów”, do stworzenia których wywołuje się w zwierzętach lęk, strach, sytuację zagrożenia, właśnie po to, by rozbawić obserwatorów. U kotów wywołuje to odczucie silnego braku bezpieczeństwa, co może prowadzić do zmiany zachowania, zaburzeń czy chorób na tle zdrowia psychicznego i fizycznego.

Regina Krzysztoń całe życie miała psy, ale odkąd ma kota, stała się o wiele bardziej tolerancyjna. - Kot mieszka z nami w domu, ale wychodzi, kiedy chce i wraca, kiedy chce – wzrusza ramionami pani Regina. - Kotu niczego nie można narzucić. Lubi, kiedy się mu tłumaczy, czego się od niego chce, rozmawiam więc z nim. Czasem posłucha, a czasem nie. I o dziwo, nie wściekam się. Akceptuję jego naturę. Cieszę się, kiedy daje się pogłaskać, ale nie zawsze ma na to ochotę, w przeciwieństwie do psa. Nie ma chyba lepszego zwierzęcia domowego, od którego można się uczyć cierpliwości i sztuki życia w ogóle.

Dla samego kochania

Dr Tomasz Marcysiak, socjolog z WSB w Bydgoszczy zauważa, że koty są częścią naszej materialnej, ale i niematerialnej kultury. Pojawiają się dosłownie wszędzie: w bajkach, w popkulturze, w religii i, co oczywiste, na naszych werandach i parapetach. Każdy, nawet ten, kto kota nie ma, potrafi bez trudu przywołać kilka kocich cech charakteru. A że są leniwe, a że chodzą własnymi drogami i są zdecydowanie lepszymi przyjaciółmi człowieka niż pies, bo kot nigdy nie wskazał, gdzie człowiek chowa zakazany towar. Wreszcie kot może przynieść nieszczęście, szczególnie ten czarny, no i wiadomo, że choć są ich tysiące, to i tak w nocy wyglądają tak samo. Literatura piękna przepełniona jest kocimi bohaterami drugiego i trzeciego planu. U Maxa Frischera jest romantycznie wtedy, gdy tło stanowią okienka ze strychów, kominy, czerwone mury i koty. U Michała Bułhakowa poeta marnuje bezpowrotnie noc, podczas gdy inni ucztowali, co oznajmia mu przemykający obok werandy kot, który przybrał już poranny wygląd.

- I wreszcie Leopold Tyrmand, który postuluje, by kochać dla samego kochania i to wszystko bez wyboru: ludzi, niebo, kwiaty, muzykę i koty – przypomina dr Marcysiak. - Jeśli zaś chodzi o współczesne społeczeństwo, to zdaniem niektórych socjologów żyjemy nieznanych w żadnym innym typie społeczeństwa okolicznościach, które definiowane są poprzez płynność, niestałość, postnowoczesność, gdzie jednostka ma niemal nieograniczoną wolność. Wszak jeszcze nigdy w przeszłości człowiek za swojego krótkiego życia na ziemi nie był wstanie zobaczyć tylu miejsc, wysłuchać tylu koncertów, obejrzeć tyle filmów i przeczytać taką wielką liczbę książek. Jeśli dołożymy do tego możliwość nieustającej zmiany tożsamości, jaką daje nam internet, przybierania coraz to nowych ról i awatarycznych postaci, to śmiało możemy powtórzyć za Zygmuntem Baumanem, że od tej pory nie tylko koty dysponują dziewięcioma życiami. Tyle mniej więcej o kotach może powiedzieć socjolog, co kota nie ma. Proszę sobie wyobrazić, co mogą zetem o nich powiedzieć ci, którzy przebywają z nimi na co dzień.

Koty – zdaniem socjologa - dają nam więc niewyobrażalną moc w definiowaniu i rozumienia świata. I ten, kto potrafi koty słuchać może się nie raz przekonać jakie dziwne i zarazem przejmujące opowiadają historie i bajki.

Pisarka Anna Klejzerowicz porównuje internet do starożytnego Egiptu: ludzie piszą na ścianach i wielbią koty. - Z tego wniosek, że wracamy do korzeni, w końcu kot uchodził za boską istotę od tysięcy lat – przypomina. - Tam gdzie kultura i cywilizacja – czczono koty, a gdy nadchodziły wieki ciemne – bano się ich. Czyli może nie jest z nami aż tak źle? A tak już całkiem serio: koty to naprawdę szczególne zwierzaki, są inteligentne, niezależne, charakterne i mają nieodparty wdzięk. Nic dziwnego, że lew jest królem zwierząt, wszak to kot. Do tego koty są podobne do nas. Stara mądrość Wschodu mówi, że jeśli chcesz dobrze poznać ludzi, obserwuj koty. Myślę, że władcy tego świata powinni skorzystać z tej mądrości, zaoszczędziliby sobie wielu rozczarowań.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie