Najwyższy stopień zagrożenia pożarem w Polsce. Lasy znów mogą zostać zamknięte

Marek Weckwerth
Marek Weckwerth
Dariusz Bloch
Od poniedziałku (20 kwietnia) znów można odwiedzać lasy w całej Polsce, ale codziennie robi się cieplej i bardziej sucho. Najwyższy stopień zagrożenia pożarem obejmie w czwartek (23 kwietnia) rano cały nasz region.

Pierwsze pożary w lasach wybuchały już w styczniu, bo bez odpowiednio dużych opadów deszczu i braku śniegu na nizinach ściółka była sucha. W kolejnych miesiącach było tylko gorzej.

W środę (22 kwietnia) rano tylko na Krajnie i w południowej części Borów Tucholskich zagrożenie pożarowe było średnie. Tam wilgotność ściółki wynosiła 12,7 procent. Poza tym wszędzie na Kujawach i Pomorzu jest było sucho. Według prognoz leśników, w czwartek (23 kwietnia) będzie jeszcze gorzej i to od samego rana. O nieszczęście bardzo łatwo - wystarczy rzucony nieopatrznie niedopałek papierosa...

Ludzie są spragnieni

Reporterzy „Gazety Pomorskiej” donoszą, że pośród zieleni (zwłaszcza tej okalającej większe miasta) pojawia się coraz więcej ludzi spragnionych wędrówek, biegania, jazdy na rowerze. Wszyscy chcą odetchnąć pełną piersią i popracować nad kondycją fizyczną oraz psychiczną po tym, jak od 3 kwietnia do ostatniej niedzieli rząd utrzymywał zakaz wstępu do lasów, uzasadniając to (trzeba przyznać mało przekonywająco) epidemią i tym, że zbyt wiele osób urządzało sobie pikniki i grillowanie.

Susza w kujawsko-pomorskich lasach. Ale zakazu wstępu nie ma

- Nie zamierzamy na razie zakazywać wstępu do naszych lasów, bo jest to dobro, którego mieszkańcy naszego regionu zwłaszcza teraz, podczas epidemii, potrzebują. Niemniej każdy z nadleśniczych może na swoim terenie wprowadzić ograniczenia wstępu ze względu na zagrożenie pożarowe - wyjaśnia Honorata Galczewska, rzecznik Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Toruniu. - Obligatoryjnie powinien wprowadzić okresowy zakaz, gdy w danej okolicy wilgotność ściółki mierzona o godzinie 9 rano przez pięć kolejnych dni wynosi mniej niż 10 proc.

Nie zamierzamy na razie zakazywać wstępu do naszych lasów. Niemniej każdy z nadleśniczych może na swoim terenie wprowadzić ograniczenia wstępu ze względu na zagrożenie pożarowe.

Pożar za pożarem

Niemniej, nie ma dnia, aby w lasach naszego regionu nie wybuchały pożary. Od początku roku były już 44. Tylko w minioną niedzielę, gdy obowiązywał jeszcze zakaz wejścia do lasów, było ich 7.

- Mamy prawo domniemywać, że wszystkie te nieszczęścia są dziełem nieodpowiedzialnych ludzi, a w niektórych przypadkach mówiąc wprost piromanów - dodaje Honorata Galczewska. - Pod naszą szerokością geograficzną jedyną naturalną przyczyną pożaru jest wyładowanie atmosferyczne.

Źle w parku narodowym

Najwyższy stopień zagrożenia pożarowego objął także północno-zachodni fragment regionu, gdzie położony jest Park Narodowy „Bory Tucholskie”. Park także został otwarty dla społeczeństwa.

- Został otwarty, ale sytuacja związana z zagrożeniem pożarowym jest wręcz katastrofalna - mówi Janusz Kochanowski, dyrektor parku narodowego. - Jesteśmy dopiero przed sezonem turystycznym, odwiedzających jest mało i liczymy na ich rozsądek. Mamy nadzieję, że jeśli zaważą płomienie, od razu nas zaalarmują. Niemniej, jeżeli przez pięć kolejnych dni wilgotność ściółki utrzyma się poniżej 10 procent, będę zobowiązany zamknąć czasowo park.

Modlitwa o deszcz. Co jeszcze można zrobić, by zatrzymać wodę

W PN „Bory Tucholskie” korzystać można wyłącznie z oznakowanych szlaków turystycznych. Jednak nadal zamknięte są dwa fragmenty zielonego szlaku pieszego we wschodniej i południowej części parku, na którym leżą jeszcze drzewa powalone przez nawałnicę w sierpniu 2017 roku. Może uda się je uprzątnąć do majowego weekendu.

Powalone drzewa, suche jak pieprz, których objętość szacuje się na 40 tys. metrów sześciennych, stanowią ogromne zagrożenie pożarowe. Zagrażają też bezpieczeństwu powszechnemu.

Czy natura nam pomoże

- Na Kujawach i Pomorzu robi się coraz cieplej i tak ma być do piątku. W weekend nieco się ochłodzi i może lokalnie spaść trochę kropel deszczu, i może też zagrzmieć. To wszystko jednak zdecydowanie za mało, by mówić o poprawie sytuacji w lasach czy w rolnictwie - stwierdza dr inż. Bogdan Bąk z Kujawsko-Pomorskiego Ośrodka Badawczego w Bydgoszczy. - W miastach, gdzie jest sporo zieleni, suszy jeszcze nie widać, ale na otwartej przestrzeni, zwłaszcza na rolniczych Kujawach, owszem. Może więc już od teraz należałoby zacząć oszczędzać wodę, bo przecież jej zapasy nie są niewyczerpane. Gorąco do tego zachęcam, jako że za chwilę każda kropla może być bardzo cenna. To już jest problem nie tylko polski, ale europejski i światowy.

Naukowiec dodaje, że o rządowym programie „Stop suszy!” mówi się dopiero od roku, choć problem narastał od wielu lat i prawdę mówiąc niewiele zrobiono, aby się do niego przygotować.

Będą zmiany zasad w noszeniu maseczek?

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
pomosia

Nie powiem, te susze to mogą nas wyniszczyć, ale od kilku lat o nich słyszymy i tak naprawdę nie ma na to sposobu innego, jak zadbanie o środowisko. Tak naprawdę to chodzi o to, żebyśmy mogli czuć się bezpiecznie na Ziemi. https://projektowanie-wnetrz-online.pl/projektowanie-wnetrz-bydgoszcz/

m
moherowa ciota z PIS

ta susza to wina Tuska i Tupolewa

Dodaj ogłoszenie