Nowy Lidl w Bydgoszczy. Wielu klientów na otwarciu. W środku darmowa kawa i drożdżówki

Katarzyna Piojda
Wczoraj, godz. 6.50. Przy wejściu do nowego Lidla stoi kilkanaście osób. Punktualnie o 7.00 będzie dwa razy tyle.
Wczoraj, godz. 6.50. Przy wejściu do nowego Lidla stoi kilkanaście osób. Punktualnie o 7.00 będzie dwa razy tyle. Katarzyna Piojda
Dzikie tłumy nie wzięły szturmem nowego sklepu, ale niektórzy ludzie, zamiast po zakupy, przyszli wypić darmową kawę, zjeść drożdżówkę. I wziąć książkę.

Wczoraj o godz. 7 rano przy ul. Skandynawskiej 4 (naprzeciw Ikei) został otwarty sklep sieci Lidl . To 9. market pod tym szyldem w Bydgoszczy. Czy okaże się strzałem w dziesiątkę, czas pokaże. My pokazujemy, jak było właśnie na otwarciu.
Godz. 6.45, ciemno jeszcze. Autobus linii 81 akurat podjechał na przystanek przy ul. Skandynawskiej. Naliczyłam 11 osób - wszystkie z dużymi, jeszcze pustymi torbami - wysiadły. Do Ikei, która znajduje się po drugiej stronie ulicy, nie idą, bo jest o parę godzin za wcześnie.

Idą do nowego Lidla. Pięć minut później przy wejściu, udekorowanym balonami, stoi kilkanaście osób. Za chwilę, punktualnie o siódmej, gdy sklep się otworzy, będzie dwa razy tyle. Na razie klienci czekają na zewnątrz. Niektórzy robią sobie zdjęcia przed sklepem. Hostessa częstuje drożdżówkami. Starszy pan bierze drugie ciastko.

>> Najświeższe informacje z regionu, zdjęcia, wideo tylko na www.pomorska.pl <<

- Bo żona mi w domu mówiła, że na pewno tutaj się najem - uśmiecha się. - Wyczytała gdzieś, że będą atrakcje i poczęstunek. Długopisy też państwo będą rozdawali? Na otwarciu Zielonych Arkad były długopisy.

W środku, w przedsionku, będzie można poczęstować się kawą, przygotowaną przez profesjonalnych baristów. Ale jeszcze nie teraz. Dopiero po siódmej. Coraz więcej ludzi się schodzi. A raczej przyjeżdża, ponieważ sklep jest zlokalizowany dosyć daleko od bloków i domów.

Przyszli klienci jedzą darmowe drożdżówki i rozmawiają o cenach. - Ma być tanie masło. Jakoś 5 złotych za kostkę - mówi jedna pani.

Druga na to: - O maśle to nic nie wiem, ale mleko po 1,39 złote kupię. U nas jest po ponad 2 złote. I pomidory wezmę, bo lidlowskie są dobre.

Jest siódma. Ludzie wchodzą z dużymi wózkami sklepowymi i swoimi jeszcze pustymi torbami. Nie wszyscy kierują się na salę, na zakupy. Część od razu idzie na darmową kawę. Między innymi starszy pan, który pytał o gratisowe długopisy.
Dalsza część tekstu na kolejnej stronie >>>
Aleksandra Jasińska, reprezentująca Lidl: - Nowy sklep sieci Lidl w Bydgoszczy ma powierzchnię sali sprzedaży około 1400 metrów kwadratowych. Obsługa liczy 30 osób.

W sklepie pachnie nowością. Elegancki, klasyczny wystrój. Towar ładnie ułożony. Za chwilę na niektórych regałach już tak wyglądać nie będzie, bo klienci przeglądają, przewracają, nie odkładają na miejsce i odchodzą.

Na szczęście dzikiego tłumu, szturmującego regały, nie ma. Na spokojnie da się robić zakupy. Pomarańcze można kupić po 2,99 zł za kilogram. Banany - za 3,49. Inny dział oferuje choćby zestaw dywaników samochodowych za 33 złote (o 33 procent taniej). Twaróg też o tyle tańszy, teraz po 1,79. Na stoisku z pieczywem unosi się zapach chleba. Może tego w promocji, po 1,59 za bochenek.

Ile kalorii ma pączek, a ile faworek?

A propos pieczywa: jak ciepłe bułeczki rozchodzą się żelazka. 29 złotych za sztukę.- Teściowa ma takie i jest zadowolona, a ja kupiłam latem cztery razy droższe i zadowolona nie jestem - tłumaczy kobieta kobiecie.

Jak widzę liście kaffiru w cenie 3,99 zł, to sobie myślę: - Człowiek całe życie się uczy. Nie wiedziałam, że istnieje coś takiego, jak kaffir. Internet podpowiada, że to gatunek rośliny z rodziny rutowatych.

Personel sklepu chodzi i pyta klientów, w czym doradzić. Wspomniany pan, ten od długopisów, pyta o gratisy (bo małżonka mu w domu powiedziała, że będą rozdawane). Pani z obsługi odpowiada, że to m.in. drożdżówki, kawa oraz napoje.

No i książki. Każdy klient, robiąc zakupy, na do widzenia, przy kasie, dostaje książkę w twardej oprawie, wydaną przez Lidla. Pani przede mną kupuje sok za niecałe 2 złote. Przyznaje: - Nic bym nie kupiła, ale tę książkę chcę.

Podchodzę do kasy. Jest godz. 7.45. Chyba zmieściłam się w pierwszej setce klientów, skoro numer wydruku mojego rachunku to 000098.

Przybywa nam dużych sklepów w mieście. Urząd Statystyczny w Bydgoszczy ma wprawdzie najświeższe dane za 2016 rok, ale i tak widać wzrost. Z zestawienia wynika, że w 2016 roku mieliśmy 78 marketów, a - przykładowo- w 2008 roku były ich u nas 53. A przecież są jeszcze m.in. hipermarkety, galerie handlowe i lokalne sklepy.

Info z Polski - przegląd najciekawszych informacji z kraju [01.02.2018]

Wideo

Komentarze 10

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Joanna

Żałosne jest to że ludzie ciągle chcą jakieś gratisy. Wiecznie im mało. A czy pracownicy tych sklepów pracują gratisowo? To szanowni klienci, pomyślcie trochę o tych pracownikach.

J
Janusz

Janusze w akcji jednym słowem

P
Panna Anna

Redaktora zapraszamy do Szkoły Podstawowej. Tak tragicznej relacji dawno nie czytałam. Prosimy redakcję Gazety Pomorskiej o redagowanie i uważne czytanie artykułów przed publikacją.

 

Wstyd.

M
Misia

Polska cebulandia, żałosne.

P
Pko

Z tresci artykulu zapamietalem Pana ktory ciagle pytal o dlugopis. LOL. Cebulandia.

L
Lasko

I czym się podniecacie???
Jak byłoby otwarcie Polskiego sklepu to co innego .
A tak niemiaszki mają tylko zysk.

M
Mania

Zgadza się niestety nasz naród to straszne bydło nie obrażając bydła nie potrafią się zachować jak z jakiegoś buszu, porozwalają, porozpiepszają zostawią i pójdą bo myśli że jak przyjdzie do sklepu to mu wszystko wolno

N
Nemo

no niestety, bałagan jaki jest w sklepach sieci Biedronka, Lidl i podobnych, gdzie towary wystawiane są koszach jest ogromny a wynika on z kompletnego braku kultury, chamstwa i prostactwa naszego ludu. Porozrzucane rozpakowane opakowania, opakowania luzem, w rzeczach twarogi, kiełbasy jogurty, wziął się rozmyślił, rzuci byle gdzie, na promocjach ciuchy w lodówkach, wszystko wygląda jak po wojnie....bydło nie dojrzało do tego typu sklepów, bo te są dla ludzi....

z
zubek

do anonim z g.9 00
spadaj do siebie ruski trolu

G
Gosc

NAJ. GŁUPSZY NARÓD ? POL LACZEK. WSTYD !!!!

Dodaj ogłoszenie