Pasażer jak detektyw

Maja Erdmann
Za każdą minutę połączenia z informacją zapłacimy  2,6 zł. Wykręcenie alternatywnego numeru będzie nas kosztować 10 złotych.
Za każdą minutę połączenia z informacją zapłacimy 2,6 zł. Wykręcenie alternatywnego numeru będzie nas kosztować 10 złotych. fot. sxc
Aż 10 złotych zapłacimy próbując przez telefon dowiedzieć się, o której odjeżdża nasz pociąg. Informacja PKS jest tańsza, ale do każdej spółki musimy dzwonić osobno.

Na dworcach PKP nie ma już telefonicznej informacji o rozkładzie jazdy pociągów. Kolej podpisała umowę z firmą telekomunikacją i mamy dwa wyjścia. Albo zadzwonimy na 0 300 300 000, ale musimy się liczyć z tym, że poczekamy kilka minut na połączenie z informacją. Za każdą minutę zapłacimy 2,6 zł. Miły głos w słuchawce daje nam też alternatywne wyjście. Drugi numer telefonu 0 300 900 115. Jednak lepiej go nie wykręcać! Za połączenie zapłacimy bowiem 10 złotych.
Można oczywiście wybrać się na dworzec kolejowy i samemu przeanalizować rozkłady. Inne wyjście to skorzystanie z internetu. To pewne i tanie. Takiej możliwości nie mają jednak ci, którzy chcą wybrać się w drogę po regionie autobusem.

Droga wiedza
Od kiedy przedsiębiorstwo przewozów autobusowych przekształciło się w szereg spółek, życie podróżnego podrożało i skomplikowało się. Każda spółka ma bowiem własny sposób na informowanie podróżnych o połączeniach autobusowych. W naszym regionie najdrożej informacje sprzedaje PKS Bydgoszcz. Za połączenie z informacją trzeba zapłacić 2,06 złotego. W Toruniu telefon na transportową infolinię kosztuje tylko 30 groszy. Inne spółki PKS nie wyciągają od nas pieniędzy. Na przykład w Chojnicach wszystkiego dowiemy się za cenę normalnego połączenia w ramach TP SA.

Internet niepewny
Jest jeszcze internet. Tylko jeżeli zamierzamy się przesiadać to nie uzyskamy pełnej informacji. - Różne rozkłady, różnych przewoźników ciągle się zmieniają, a my nie mamy tych informacji skorelowanych - mówi Marcin Panko, z bydgoskiego PKS. - Musielibyśmy zatrudnić cały sztab ludzi, żeby temu podołać.

Sprawdziliśmy. Chcieliśmy pojechać z Bydgoszczy do Lipna. W internetowym rozkładzie jazdy PKS Bydgoszcz ledwo pięć połączeń. Nie ma możliwości zapytania o podróż z przesiadką. Tymczasem na tablicy dworcowej w Toruniu czytamy, że do Lipna jest w ciągu dnia autobusów kilkanaście. Trzeba tylko do Torunia dojechać.- Nie przekazujemy informacji o naszych kursach do Bydgoszczy, bo każdy z przewoźników ma swoje strony w internecie - mówi Józef Kiełbasiński, ze spółki Veolia Transport w Toruniu. - My mamy tylko informacje z naszego dworca.

Zrób to sam
Żeby więc znaleźć optymalne rozwiązanie trzeba dzwonić do kilku spółek. Załóżmy, że chcemy dojechać z Torunia do Sypniewa.

Najpierw dzwonimy na infolinię przewoźnika w Toruniu. Tam dowiadujemy się, że bezpośredniego autobusu nie ma. Ale sprytnie pytamy o autobusy do Bydgoszczy.
Pierwszy etap za nami. Potem dzwonimy za 2,06 zł do PKS w Bydgoszczy i dowiadujemy się o połączenia do Sępólna. Na koniec szukamy w książce telefonicznej numeru na dworzec autobusowy w Sępólnie. Tam nam powiedzą jak dojechać do Sypniewa. Dlaczego nie pytamy o połączenie do Sypniewa w Bydgoszczy? Ano dlatego, że podadzą nam godziny odjazdów autobusów należących do PKS Bydgoszcz.

Tymczasem do Sypniewa z Sępólna możemy również pojechać liniami PKS Chojnice, czy Słupsk. Ale o tym wiedzą tylko na dworcu w Sępólnie, a nie w Bydgoszczy.

Tabliczki przeterminowane
Podróżujący po Polsce autobusem może mieć jeszcze jeden problem. Na tabliczkach przystankowych nie zawsze widnieją aktualne dane.
PKS Bydgoszcz wpisuje swoje kursy, ale może zdarzyć się, że chojnicki już swoich poprawek nie naniesie. Podróżujący okazjonalnie często się dziwią, że na przystankach zatrzymują się wozy, o których nie ma ani słowa w rozkładzie.
Przewoźnicy rywalizują też cenowo. Ci, którzy często jeżdżą autobusami na tej samej trasie wiedzą już kto wozi drogo, a kto taniej.

Dla wyjeżdżających od czasu do czasu mamy informację: planując wydatki na podróż trzeba się liczyć z dużą zakładką. Na przykład bilet Bydgoszcz - Sępólno Krajeńskie kosztuje od 7,20 do 12,40 zł. W zależności od przewoźnika.

W tej sytuacji można tylko pozazdrościć podróżującym w innych krajach Unii. Na przykład w Niemczech na całą trasę z przesiadkami kupuje się jeden bilet w kasie, a do tego kasjer dodaje dokładną mapę podróży z godzinami odjazdów z poszczególnych dworców. A tam, jak u nas, przewoźników jest wielu.

Wyższe mandaty od skarbówki z początkiem maja

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie