Pani Pelagia Gebler urodziła się 27 marca 1914 roku w Icken w Niemczech. Swoje setne urodziny przyszło jej obchodzić w Domu Pomocy społecznej w Inowrocławiu.
Pracownicy i pensjonariusze DPS-u przygotowali dla niej wspaniałą imprezę. Był tort, występ chóru Aksamit, kwiaty, prezenty i życzenia. Byli wreszcie zacni goście z wicestarostą Mirosławą Kucol i prezydentem Ryszardem Brejzą na czele. Przybyła również delegacja z Ośrodka Pomocy Społecznej w Pakości. - Ona zawsze mówiła, że panie z opieki są jej rodziną - wspomina Justyna Steczyk, opiekunka z OPS w Pakości.
Pani Pelagia ostatnie lata spędziła w Radłowie koło Pakości. Mąż jej zmarł. Dzieci nie miała. Zaprzyjaźniła się więc z opiekunkami ośrodka pomocy społecznej.
- Zawsze traktowałyśmy ją jak naszą babcię, a ona nas jak swoje wnuki. Przez to, że pani Pelagia była taka sympatyczna, miła i serdeczna, bardzo chętnie ją odwiedzałyśmy. Człowiek uzależnia się od takich ciepłych osób - przekonuje Justyna Steczyk.
W domu pani Pelagii były kilka razy dziennie. Spędzały z nią czas, rozmawiały, śmiały się, zabierały do miasta. - Często siadaliśmy na ławce na Rynku i obserwowaliśmy ludzi. Lubiła w ten sposób spędzać czas - zdradza pani Justyna. Wydaje się, że dobrze ją poznała.
Zobacz także: Kazimierz Malinowski lubi rozmawiać i wciąż spaceruje o laseczce. Skończył 100 lat
- Była bardzo religijna. Zasady chrześcijańskie zawsze były dla niej priorytetem. Lubiła kawę i dobre ciasto. Czasami sięgała po czerwone wino. Pasjami rozwiązywała krzyżówki. Miała nawet zeszyt, w którym spisywała trudniejsze wyrazy. Segregowała je hasłami. Uczyła się ich na pamięć - opowiada.
Z wielkim trudem żegnała się z panią Pelagią. Wiedziała jednak, że musi trafić do domu, w którym specjaliści zapewnią jej 24-godzinną opiekę.
Pani Pelagia szybko zyskała sympatię pracowników i pensjonariuszy DPS-u w Inowrocławiu.
- Obecnie pani Pelagia cierpi na niedosłuch, niedowidzenie. Ma problemy z pamięcią oraz ograniczoną sprawności ruchową. Pomimo tych ograniczeń jest pogodna, często się uśmiecha i obserwuje co się dzieje wokół niej - zauważa Maria Licznerska, dyrektor DPS.
Licznie zebrani goście zaśpiewali dla pani Pelagii: "Dwieście lat!". Życzyli kolejnych lat
przeżytych z uśmiechem na twarzy. Do tych życzeń dołącza się również redakcja "Gazety Pomorskiej".