https://pomorska.pl
reklama
MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Piotr Całbecki: - Ujawnię setki akt, o które zabiegali członkowie Stowarzyszenia "Metropolia Bydgoska"

mc
(po lewej stronie), przewodniczący Stowarzyszenia "Metropolia Bydgoska": - Chcieliśmy sprawdzić, czy Bydgoszcz nie jest marginalizowana przez marszałka województwa.
(po lewej stronie), przewodniczący Stowarzyszenia "Metropolia Bydgoska": - Chcieliśmy sprawdzić, czy Bydgoszcz nie jest marginalizowana przez marszałka województwa. Fot. Andrzej Muszyński
- Cieszymy się, że choć w części przyznano nam rację - mówi Jacek Moniuk, działacz Stowarzyszenia "Metropolia Bydgoska".

- I tak jednak złożymy odwołanie od dzisiejszego wyroku - dodał Moniuk wczoraj, chwilę po rozprawie w Sądzie Administracyjnym

- Cieszymy się, że choć w części przyznano nam rację - mówi Jacek Moniuk, działacz Stowarzyszenia "Metropolia Bydgoska". - I tak jednak złożymy odwołanie od dzisiejszego wyroku - dodał wczoraj, chwilę po rozprawie w Sądzie Administracyjnym.

Stowarzyszenie domagało się od marszałka województwa udostępnienia analiz dotyczących planu utworzenia metropolii bydgosko-toruńskiej. Członkowie grupy zażądali też wyliczeń pokazujących, ile pieniędzy z Unii Europejskiej w ciągu ostatnich jedenastu lat trafiło do gmin w regionie.

- Chcieliśmy sprawdzić, czy Bydgoszcz nie jest marginalizowana przez marszałka województwa - tłumaczy Eryk Bazylczuk, przewodniczący "Metropolii Bydgoskiej". - Nasze obawy wynikały między innymi z doniesień prasowych. Nie zgadzamy się na to, by na jednego mieszkańca Torunia przypadało 119 zł rocznie z funduszy unijnych, a na każdego bydgoszczanina - tylko 18 zł.

Marszałek odmówił udostępnienia całości żądanej dokumentacji. Ograniczył się do przedstawienia wyliczeń, które już wcześniej zostały opracowane w Urzędzie Marszałkowskim. Działacze stowarzyszenia skierowali skargę do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, które z kolei podtrzymało stanowisko marszałka.

- Mieszkańcy mają prawo do informacji prostych, czyli gotowych dokumentów znajdujących się w archiwach urzędu - zaznacza sędzia Anna Klotz. - To nie dotyczy analiz, których opracowania żądali członkowie stowarzyszenia.

Wyrok komentuje Marek Żmuda, prezes toruńskiego SKO: - Gdy otrzymamy listownie orzeczenie w tej sprawie, zdecydujemy, czy złożyć odwołanie do sądu.

Piotr Całbecki, marszałek województwa już jednak zapowiada: - Decyzje sądu przyjmuję ze spokojem. Przekażemy Stowarzyszeniu setki stron kopii dokumentów, o które wnioskowało.

Komentarze 3

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

c
co za dewot
Najpierw ograbi z pieniędzy,oszuka,zamataczy,zmanipuluje a póżniej między biskupy?
d
dora
Całbecki urząd marszałkowski traktuje jak swój prywatny folwark.Czy ten człowiek nie patrzący w oczy żadnemu z rozmówców w końcu znajdzie się na śmietniku historii tam gdzie jego miejsce albo za kratkami?
Brawo panowie Bazylczuk i Moniuk,wielu bydgoszczan jest z was dumnych.
A
Andrzej Adamski
Radość umiarkowana, ale radość.
Ciągle "łaknę i pragnę sprawiedliwości".
Andrzej Adamski
Wróć na pomorska.pl Gazeta Pomorska