Walka trwała kilka miesięcy
Pan Kociołek przez kilka ostatnich miesięcy walczył z urzędnikami o usuniecie studzienki kanalizacyjnej, którą na jego działce samowolnie wybudowali sąsiedzi. Są do niej odprowadzane nieczystości z budynku graniczącego z jego nieruchomością.
- Jestem zadowolony, że decyzja powiatowego inspektora nadzoru budowlanego w końcu zapadła - mówi przedsiębiorca.
Sporna działka przedsiębiorcy znajduje się przy ulicy Wolności 49. Kupił ją w 2003 roku. Wówczas nie znajdowała się na niej żadna studzienka.
Na mapach nie była również wyrysowana sieć kanalizacyjna. Mężczyzna chciał tam postawić budynek, w którym mieściłaby się apteka, bank i gabinety lekarskie. Piętro budynku natomiast miało być zagospodarowane na mieszkanie. Póki co na razie tak się nie stanie.
Po pierwsze: - Pozwolenie na budowę już wygasło - mówi Alfred Kociołek. Po drugie: przedsiębiorca w listopadzie ubiegłego roku odkrył studzienkę kanalizacyjną na swoim terenie. Jak? Zupełnie przypadkiem. Na jego działce znajdowało się rozlewisko odpadów. - Wtedy zauważyłem studzienkę po raz pierwszy. Kiedy nabyłem ten teren nie było jej tam - przekonuje Kociołek. Jak twierdzi pan Alfred urzędnicy prosili go, aby nie ruszał tematu ze względu na zbliżające się wybory.
Starosta: - Sprawa nie ciągnęła się długo
Mężczyzna czekał dwa miesiące. Miał nadzieję, że w tym czasie sprawa rozstrzygnie się na jego korzyść. Niestety przez dwa miesiące nie zostały wydane żadne decyzje, które miałyby przywrócić nieruchomość do stanu pierwotnego.
Mężczyzna szukał pomocy w różnych instytucjach. Swoje pisma wysłał m.in. do prokuratury, wojewódzkiego inspektora nadzoru kartograficznego i geodezyjnego, starosty powiatu wąbrzeskiego oraz sanepidu.
- Niestety większość z urzędów uznała, że moja sprawa nie jest najważniejsza. Co więcej prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania. Pracownicy starostwa również się ociągali. Nie odpowiadali na moje pisma - denerwuje się wąbrzeski przedsiębiorca.
O pomoc poprosił również radnego powiatowego Bogdana Koszutę, który w jego sprawie złożył dwie interpelacje na sesji rady powiatu.
Krzysztof Maćkiewicz, starosta powiatu wąbrzeskiego nie chciał komentować całego zamieszania. - Nie będę rozmawiał w sprawach indywidualnych na łamach prasy. Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że całe postępowanie trwało za długo. Tyle musiało trwać - ucina starosta Maćkiewicz.
Udało nam się skontaktować z jednym z trojga właścicieli sąsiadującej z terenem przedsiębiorcy nieruchomości. Zapewnił nas, że studzienka została wybudowana już 25 lat temu. Z dziennikarką "Pomorskiej" nie chciał rozmawiać przez telefon.
Do sprawy wrócimy.