O wyborze Damiana Pilackiego na prezesa Spółdzielni Mieszkaniowej poinformował przewodniczący rady nadzorczej Spółdzielni Henryk Mollin. Zapomniał poinformować jednak o piątkowym zamieszaniu z jego wyborem.
Prądzyńska - bezprawie
Teraz Anna Prądzyńska, przewodnicząca komisji skrutacyjnej informuje o poczynaniach Mollina, które uznaje za bezprawne.
- W pierwszym głosowaniu wygrał Jacek Kowalik, który dostał siedem głosów, drugi z sześcioma głosami był Damian Pilacki - mówi "Pomorskiej". - Zgodnie z regulaminem rady nadzorczej par. 12., pkt. prezesem zostaje osoba, która uzyskała pierwszy wynik. Poinformowałam więc, że prezesem został Jacek Kowalik. Wówczas pan Mollin zarządził drugie głosowanie, powołując się na uchwałę podjętą przez radę nadzorczą.
Prądzyńska przekonuje, że uchwała rady nadzorczej nie jest wiążąca, bo większą moc prawną ma regulamin przyjęty na walnym. - W protokole komisji nie znalazło się moje zdanie o wyborze Jacka Kowalika na prezesa, zostało pominięte - mówi Prądzyńska. - Nie podpiszę się pod tym protokołem.
Prezes-nieprezes
Uwaga, bez protokołu Mollin będzie miał poważne kłopoty z wpisaniem prezesa Pilackiego i wiceprezesa Agaty Zachwiei (wybranej w poniedziałek) do Krajowego Rejestru Sądowego.
Jakby było mało kłopotów, na poniedziałkowej radzie nadzorczej przyjęto rezygnacje wszystkich członków poprzedniego zarządu. Krótko mówiąc, w Spółdzielni jest prezes-nieprezes (Damian Pilacki), a nie ma zarządu.
Co na to prezes Pilacki? - Chciałoby się to pozostawić bez komentarza - odpowiada. - Mogę jednak powiedzieć, że jest to świadectwo, które sobie wystawiła pani Prądzyńska i niektóre osoby. Trudno komentować takie zachowanie.
A przewodniczący rady Mollin? - Komisja skrutacyjna to nie tylko pani przewodnicząca Prądzyńska, ale i trzech pozostałych członków - mówi. - Nie będziemy mieli kłopotów z rejestracją w KRS.
Mollin jest zdania też, że prezes powinien być wybrany bezwzględną liczbą głosów. Tak było w drugim głosowaniu (Pilacki- 9, Kowalik-5). - Regulamin przyjęty przez walne dotyczy wyboru całego zarządu, a my przecież w piątek wybieraliśmy prezesa. W związku z tym opieraliśmy się na uchwale rady - mówi.
Frymark - liczy się prawo
Prądzyńska zgłasza też wątpliwości dotyczące wyboru w poniedziałek wiceprezesa - Agaty Zachwiei. - Nie spełniła warunku dotyczącego pięcioletniego doświadczenia na stanowisku samodzielnym - informuje "Pomorską".
Tymczasem Mollin mówi, że brakowało jej tylko dwóch miesięcy do września, a Jacek Kowalik tego warunku nie spełnia w ogóle.
O zdanie zapytaliśmy jeszcze jednego członka rady nadzorczej Mirosława Frymarka. - Par. 12 pkt. 5 regulaminu mówi wyraźnie, że przeważa większość głosów, czyli tak, jak się stało w pierwszym głosowaniu. Jednak uważam, że moja opinia nie liczy się. Liczy się prawo, które trzeba respektować - mówi Frymark.