Głosami posłów PiS Sejm uchwalił ustawę, która zakłada przeprowadzenie wyborów prezydenckich poprzez głosowanie korespondencyjne. Elekcję wyznaczono na 10 maja (za niecałe cztery tygodnie). Wątpliwości co do możliwości sprawnego ich przeprowadzenia mają politycy opozycji, ale też pocztowcy.
- Jest wiele niejasności. Poczta Polska ma skuteczność doręczania na poziomie 95 procent. W przypadku wyborów korespondencyjnych ta skuteczność musi być 100-procentowa - przyznaje osoba z kierownictwa Poczty Polskiej w Lublinie.
Projekt zakłada, że listonosze powinni dostarczyć pakiety wyborcze w terminie od siedmiu dni do dnia przypadającego przez dniem wyborów. Każda osoba uprawniona do głosowania powinna znaleźć w przesyłce kopertę zwrotną, kartę do głosowania, kopertę na kartę do głosowania, instrukcję głosowania korespondencyjnego oraz oświadczenie o osobistym i tajnym oddaniu głosu.
Przesyłki mają zostać dostarczone listami poleconymi. Przeciętny listonosz w Lublinie jest w stanie dostarczyć ok. 60 poleconych i 500 listów dziennie. Zwolnienie go z obowiązku roznoszenia zwykłych listów pozwoliłoby mu zwiększyć liczbę roznoszonych poleconych, ale i tak pocztowców jest zbyt mało, żeby wszystkim obywatelom dostarczyć karty do głosowania jednego dnia.
- Na pewno będziemy musieli uzyskać wsparcie podmiotów zewnętrznych, na przykład wojska, żeby proces dostarczania i odbioru kart do głosowania był sprawny - przyznaje pocztowiec.
Na ten temat trwają rozmowy przedstawicieli Poczty Polskiej z wicepremierem Jackiem Sasinem. Sprawne przeprowadzenie wyborów ma być głównym zadaniem nowego prezesa Poczty Polskiej. Ostatnio został nim dotychczasowy wiceszef MON Tomasz Zdzikot.
Jednak problemy są bardziej prozaiczne. - Nie każdy ma skrzynkę na listy. W niektórych blokach w Lublinie są jedynie skrzynki ogólne, które z łatwością może otworzyć postronna osoba. To wpływa na skuteczność dostarczania przesyłek - mówi pracownik lubelskiej poczty.
Po oddaniu głosów pakiety wyborcze mają trafić do gminnych komisji wyborczych. Te będą weryfikować ważność dostarczonych kart w szczególności weryfikując imię i nazwisko wyborcy oraz numer PESEL z danymi zawartymi w spisie wyborców. Natomiast karty do głosowania mają zostać wrzucone do urny wyborczej. Kiedy już wszystkie się tam znajdą, zacznie się liczenie głosów.
W skład gminnych komisji wyborczych wchodzić będzie, w zależności od wielkości gminy, od trzech do 45 osób. Zdaniem naszego rozmówcy, to za mało.
- Ubolewam nad tym, że zlikwidowano obwodowe komisje wyborcze. Jestem sobie w stanie wyobrazić niewielką gminę, w której głosy liczy 3-9 członków gminnej komisji, ale w przypadku gmin tak dużych, jak Lublin, liczenie kart może potrwać kilka dni. Gdyby były obwodowe komisje to zliczanie odbyłoby się szybciej - twierdzi pocztowiec. I dodaje: - Zegar tyka. Podchodzimy do sprawy krytycznie. Jeszcze wiele można poprawić w projekcie.
Nad projektem ustawy ma pochylić się Senat.
- Święconka w Waszych domach. Pokażcie nam swoje koszyczki
- Groby Pańskie w Lublinie. W tym roku za zamkniętymi drzwiami
- „Smoleńsk. Pamiętamy". Tak CSK obchodzi rocznicę katastrofy
- Rocznice katastrofy smoleńskiej. Uroczyste pogrzeby, marsze
- Koronawirus. Policjanci kontrolują nawet na dziełach sztuki!
- Zaczęło się wielkie odkażanie Lublina. Zobacz zdjęcia
