Handlowcy nie są zadowoleni z nowej siedziby targowiska. Dociera tu znacznie mniej klientów niż docierało na stare targowisko przy ul. Hallera. Na starym pozostało tylko osiem pawilonów nietrwale związanych z podłożem. Wkrótce i ich właściciele będą zmuszeni opuścić to miejsce. Władze zmuszą ich do tego nie wprost, ale poprzez podatek - 600 złotych za dzień handlowania.
Wykopać ze starego
Decyzję w tej sprawie podjęli radni w minioną środę. Na sesję przybyło kilkunastu handlowców, wśród nich właściciele pawilonów przy ul. Hallera. Mieli zamiar wyrazić swój sprzeciw. Uspokoiła ich jednak odpowiedź, jakiej na pytanie radnego Jana Thiede udzielił naczelnik Mirosław Leszczyński. Stwierdził bowiem, że 600-złotowy podatek płacić będą tylko handlujący z ręki, kosza, wozów i skrzynki. Radni podjęli uchwałę.
Handlowcy z Hallera zamierzali wystąpić po sesji i wyrazić swoje niezadowolenie. Po informacji Leszczyńskiego uznali jednak, że nowy przepis ich nie obowiązuje. - _Podejrzewamy, że radni będą szukać teraz innego wyjścia, by nas wykopać ze starego targowiska - _mówili po wyjściu z sesji.
Radni chcą mieć porządek
Skontaktowaliśmy się z naczelnikiem Leszczyńskim. Wyjaśnił nam, że radni wprowadzając 600-złotową opłatę dla handlujących poza targowiskiem chcieli uporządkować sytuację w mieści. Dotąd zbyt często zdaniem radnych można było spotkać sprzedających czereśnie i ryby na chodnikach. Nowy przepis dotknie jednak również i właścicieli pawilonów przy ul. Hallera. Będą musieli płacić 600 złotych dziennie lub przenieść się na nowe targowisko.