Hodowcy ślimaków nie mają problemów z sąsiadami, bo produkcji mięczaków nie towarzyszą uciążliwości zapachowe ani hałas. Jednak jest to trudna hodowla.

 

- Większość ślimaków sprzedajemy głównie poza nasz kraj - do Hiszpanii, Portugalii, Włoch i Francji - mówi Dariusz Szałkowski, współwłaściciel firmy w Kobylance (powiat grudziądzki, woj. kujawsko-pomorskie). - To dobry biznes, polecam go innym, ale  trzeba się wiele uczyć, by uniknąć błędów w hodowli. 

 

Hiszpanie to lubią, Polakom też może się opłacić taki biznes

Pomysł na hodowlę ślimaków w Kobylance zrodził się 7 lat temu.

- Córka z zięciem chcieli otworzyć swój biznes, zastanawiali się, co wybrać - wspomina pan Dariusz, który obiecał im pomoc. -  Mamy sporo rodziny w Hiszpanii. Tam chętnie jedzą ślimaki, hodują je. Poza tym podglądaliśmy rolników w Polsce, a w naszym kraju jest około trzystu hodowli tych mięczaków. 


Zapalili się do tego pomysłu. - Miało być pięknie, a na początek spadło na nasze barki głównie wiele pracy i nauki - dodaje z uśmiechem. 

 

Kupili ziemię pod inwestycję. Teraz mają  3,5 ha. To powierzchnia całej fermy, na której znajdują się: hale produkcyjne, magazyny, tunele foliowe, parki hodowlane, biura, oraz dom, w którym mieszkają. Chcieliby powiększyć gospodarstwo o półtora hektara.  

 

- Osobom, które decydują się na hodowlę ślimaków na początek wystarczy zaledwie trzysta metrów kwadratowych działki, bo na takim obszarze można wyhodować ok. 1 tony mięczaków - wyjaśnia Dariusz Szałkowski. Jego zdaniem mniejsza skala produkcji pomoże zminimalizować ryzyko powstania dużych strat, jeśli popełni się błąd. A początkujący hodowcy nie są w stanie takich potknięć uniknąć, bo to czas nie tylko nauki, ale i zdobywania doświadczenia. 

- My też na początku popełnialiśmy błędy, które dotyczyły choćby karmienia i systemów nawadniających - mówi Dariusz Szałkowski. - Bo na przykład chlor ślimaki zabija, one  najlepiej się czują,  jeśli odczyn jest obojętny (pH wynosi 7). Nie znoszą kwaśnej gleby (potrzebują dużo wapnia, by muszle były odpowiednio zbudowane), a pole nie może być zachwaszczone. 

 

Skorupiaki przetrwają tam, gdzie środowisko jest czyste

Ślimaki są niczym barometr zanieczyszczenia środowiska. Żyją tam, gdzie jest najlepiej, najczyściej. - Co prawda, nie mamy jeszcze certyfikatu gospodarstwa ekologicznego, ale zamierzamy się o to postarać, bo i tak od lat nie stosujemy środków chemicznych, a nasi klienci z Francji coraz częściej dopytują czy mamy certyfikat - mówi pan Dariusz. - Opryski chemiczne? Niemożliwe! Mięczaki by tego nie przeżyły! 

 

Zatem nawet przygotowanie roślin w tunelach foliowych (w nich oseski przebywają od marca do maja) czy w zagrodach hodowlanych (gdzie młode ślimaki żyją od końca maja), wymaga dużo pracy. W zagrodach na wolnym powietrzu rolnicy spod Grudziądza uprawiają dla ślimaków perko (to odmiana rzepaku przeznaczona do skarmienia przez zwierzęta w postaci zielonki), groch, sałaty, słoneczniki, mieszanki na zielonki. 


Zagrody muszą być odpowiednio ogrodzone. - Wbrew pozorom ślimaki są świetnymi uciekinierami - mówią rolnicy. - Co prawda, nie poruszają się szybko, ale potrafią wspiąć się po każdej niemal ścianie czy płocie. 

 

Poza tym ich brzuchonogi jedzą paszę skomponowaną według receptur hiszpańskich hodowców. - Stosujemy ją od kilku lat - twierdzą hodowcy z Kobylanki. - Daje znakomite efekty w odbudowaniu kondycji ślimaków po hibernacji oraz przy znoszeniu jaj - dodają. Przygotowanie tej paszy zlecają specjalistycznej firmie i są z tej współpracy zadowoleni. 

Smaczne i zdrowe, byle to zrozumieć

- Także ze względu na to, iż taka hodowla odbywa się w warunkach ekologicznych - bez użycia środków chemicznych - uważamy, iż mięso ślimaków należy do najzdrowszych - mówią. Hodowlą zajmuje się pięciu członków ich rodziny, promocją mięsa tych mięczaków zajmuje się każdy z nich, ale najbardziej Arkadiusz Szałkowski.

 

To on odwiedza różne imprezy kulinarne, także festyny i targi, podczas których serwuje pyszne dania ze ślimaków. - Chętnych do ich spróbowania nie brakuje - opowiada pan Arkadiusz. - Smak mięsa ze ślimaków można porównać np. ze smakiem żołądków drobiowych z nutą orzeszków ziemnych lub grzybków. Wiele zależy też od przypraw. Nie zdarzyło się, żeby ktokolwiek wypluł przygotowane przez nas ślimaki. Niektórzy do nas wracają i to jest najważniejsze. 

 

- Są jednak i tacy, którzy twierdzą, że nigdy takiego „świństwa” nie skosztują - mówi ojciec pana Arkadiusza. - Okazuje się jednak, iż nigdy ślimaków nie spróbowali. A przecież to bardzo zdrowa żywność. Ma dużo więcej zalet niż inne mięsa konsumpcyjne! Są tam np. nienasycone kwasy tłuszczowe ( takie jak omega 3), aminokwasy oraz składniki mineralne, które są łatwo przyswajalne dla organizmu człowieka. Jest też wysoka zawartość  protein (korzystna np. dla sportowców) i niska zawartość tłuszczu ( ok. 1 proc. ). Zatem jedzenie tego mięsa jest bardzo korzystne dla organizmu, ponieważ zapobiega miażdżycy i zakrzepicy, obniża poziom cholesterolu. Poza tym zawiera dużo wapnia, fosforu, magnezu, potasu, sodu oraz witaminy z grupy B, które korzystnie wpływają na układ nerwowy i sercowo-naczyniowy. 

 

Branża kosmetyczna coraz bardziej ceni śluz pozyskiwany ze ślimaków, bo zawiera on naturalny kolagen, alantolinę oraz kwas glikolowy. Stosowany jest on przy produkcji np. kremów przeciwzmarszczkowych. 

 

W Kobylance postawili na mięczaki afrykańskie 

W gospodarstwie położonym 5 km od Grudziądza zajmują się hodowlą ślimaków z rodzaju Helix. - To Helix Aspersa Müller oraz Maxima - mówi Paweł Przybyłek (zięć pana Dariusza). Helix Aspersa Müller charakteryzuje się dobrymi walorami smakowymi, oraz krótkim przewodem pokarmowym. -  Mięso tego gatunku jest w całości konsumowane - wyjaśnia pan Dariusz. - W przypadku Helix Aspersa Maxima konieczne jest obcięcie większej części układu pokarmowego podczas obróbki.


Maxima najbardziej smakuje Francuzom, zaś Müller -  Hiszpanom, Portugalczykom oraz Włochom.

 

Hodowcy z Kobylanki (przy gospodarstwie działa także ich spółka cywilna zajmująca się skupem i sprzedażą mięczaków) chętnie pomagają innym rolnikom zainteresowanym hodowlą. Chcą wypromować ślimaki w Polsce. - Przecież taka hodowla, przy spełnieniu pewnych warunków, może być jak kopalnia złota - twierdzą. - W Polsce za kilogram żywych ślimaków można otrzymać w skupie od 9 do 12 zł, w Europie Zachodniej w sklepach ślimaki kosztują około 8 euro. Jednak, żeby jesienią móc zebrać ślimaki do sprzedaży, trzeba przez cały roczny cykl bardzo uważać, by nie popełnić błędu, bo można wiele stracić. Dlatego to może być dobry biznes dla tych, którzy nie boją się pracy ani ogromu wiedzy do przyswojenia. Fachowcy mogą wiele zyskać. 

 

Może zyskać także środowisko, a nawet mieszkańcy wsi. Bo ślimaki są ciche, tunele czy zagrody, w których żyją nie śmierdzą tak jak np. chlewnie, czy miejsca składowania obornika. - Szkoda tylko, że hodowcy ślimaków nie mogą liczyć np. na unijne dopłaty na modernizację gospodarstw - dodają. - W Polsce jesteśmy niedoceniani. Ale i tak robimy swoje. I inwestujemy za swoje!

 


Już jest dostępny nowy numer magazynu Strefa AGRO - czerwiec 2017. Dowiedz się, jak go otrzymać