Prezes Plewako: - Poradziliśmy sobie z podmokłym gruntem

BARBARA ZYBAJŁO-NERKOWSKA
Prezes szpitalnej spółki Stanisław Plewako zapewnia, że wykonawca poradził sobie z podmokłym terenem, na którym powstanie nowa część lecznicy.
Prezes szpitalnej spółki Stanisław Plewako zapewnia, że wykonawca poradził sobie z podmokłym terenem, na którym powstanie nowa część lecznicy. BARBARA ZYBAJŁO-NERKOWSKA
Udostępnij:
Nasi Czytelnicy alarmują, że szpitalna inwestycja kosztować będzie dużo więcej, niż zaplanowano. - Szpital powstaje na wodzie - informują pełni obaw mieszkańcy.

Trwa rozbudowa szpitala. Prace mają się zakończyć jeszcze w tym roku, a od listopada w planie jest powolna przeprowadzka i częściowe oddawanie oddziałów. Na razie przy budynku widać ogrodzoną nieckę, nad którą góruje żuraw.

- Ciekawe, jak wyglądać będzie budowa, skoro tam wszędzie wychodzi woda - mówią Czytelnicy. - To niedobrze wróży, bo wiadomo, że jak pojawia się taki problem, to budowa będzie droższa, niż przewidywano.

Więcbork wiadomości

- Problem został już zlikwidowany - zapewnia prezes spółki Novum-Med Stanisław Plewako. - Wprowadzono aktywny drenaż, a płyta została dobrze zaizolowana. Prezes zapewnia, że nie będzie problemów z wilgocią. - W tej chwili kładzione są potężne warstwy izolacyjne - mówi Plewako. - To tak, jakby ktoś budował kadłub okrętu. Do tego powstały studzienki, z których będzie można odprowadzać wodę drenami, jeśli zajdzie taka potrzeba. - Jesteśmy otoczeni jeziorami, a teren jest podmokły - przyznaje Plewako. - Głównym problemem są cieki wodne, ale były wykonane wiercenia i woda nie będzie stanowić problemu. Jak nas zapewnił prezes, nie będzie też większych kosztów związanych z wodnymi perypetiami.
Na razie prace są opóźnione ze względu na mrozy. Wykonawca musi się jednak uporać z robotą do końca roku, bo inaczej czekają go dotkliwe kary finansowe. - Prace prowadzi firma z potencjałem, więc na budowie może być dziesięć, ale i 150 osób, więc o dotrzymanie terminu jestem spokojny - mówi Plewako.

Na razie dobudowywana część szpitala to tylko dziura w ziemi z wylanym betonem. Od listopada zaplanowano tam pierwsze przeprowadzki, bo barak musi być wyburzony. - Będziemy się starać o cząstkowe zgody na funkcjonowanie oddziałów - dodaje Plewako.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie