Problem z wykupem mieszkania. Bydgoszczanka: - Gmina utrudnia mi wykup za 10% wartości nieruchomości

Katarzyna Piojda
Katarzyna Piojda
Bydgoszczanka liczyła, że wykupi mieszkanie od gminy za 10 procent wartości nieruchomości. Przeliczyła się...
Bydgoszczanka liczyła, że wykupi mieszkanie od gminy za 10 procent wartości nieruchomości. Przeliczyła się... Szymon Starnawski/zdjęcie ilustracyjne
Mieszkanka Bydgoszczy chciała wykupić mieszkanie od gminy. Formalności dopełniła. Wzięła kredyt na wykup, pieniądze wpłaciła. Na 3 godziny przed ostatnim spotkaniem u notariusza, miasto je odwołało. Od 2015 roku procedura zawieszona.

Zobacz wideo: Przy ul. Królowej Jadwigi będą nowe mieszkania

Wykup mieszkania w Bydgoszczy

Bydgoszczanka ma syna. I ma pracę. Do szczęścia brakuje im własnego mieszkania. Mieszkają w komunalnym, znaczy: gminnym. Gmina, czyli Bydgoszcz, umożliwia najemcom wykup mieszkań. Tak też miało stać się w przypadku kobiety. Nie stało.

W jej bloku prawie wszyscy lokatorzy wykupili mieszkania od miasta. W 2013 i ona była na dobrej drodze do wykupu.

- Po kilku latach oczekiwania, we wspomnianym 2013 roku, podpisałam z Urzędem Miasta Bydgoszczy protokół z negocjacji. Po spełnieniu wszelkich warunków mogłam zostać właścicielem mieszkania, które jest jeszcze gminne, a w którym od lat mieszkam z synem - wspomina obecnie 35-latka.

Pieniądze za wykup mieszkania na koncie urzędu miasta w Bydgoszczy

W 2015 roku przelała na konto ratusza ponad 20 tysięcy złotych. Tyle miało kosztować mieszkanie z uwzględnieniem 90-procentowej bonifikaty. To żaden wyjątek. Tak stanowią przepisy. Bydgoszcz zezwala najemcy na wykup mieszkania komunalnego za 10 procent ceny rynkowej.

- Urzędnicy potwierdzili otrzymanie przelewu ode mnie - dodaje czytelniczka. - Pozostało czekać na spotkanie z notariuszem. Ono natomiast 3 godziny przed planowanym rozpoczęciem zostało odwołane przez pracownika urzędu miasta. Do dzisiaj nie doszło do skutku, chociaż według pracownika ratusza cała sprawa miała zostać zakończona za 2, maksymalnie 3 miesiące. Minęło tyle lat, a sprawa utknęła.

Pech. - Sąsiadka, która 2 czy 3 tygodnie przede mną składała wniosek, przebrnęła przez procedurę bezproblemowo. Od lat cieszy się swoim „M”. Mnie do śmiechu nie jest.

Nie bez przyczyny zrezygnowano ze spotkania, mającego doprowadzić do finału.

- Pani notariusz, prowadząca sprawę, krótko przed tym spotkaniem dopatrzyła się, że sąd odmówił założenia księgi wieczystej dla mojego mieszkania - wyjaśnia 35-latka. - To z powodu toczącej się wtedy od pół roku sprawy sądowej, dotyczącej sprostowania części wspólnej naszego bloku.

O tym, na czym polega prostowanie udziałów w nieruchomości, mówi Magdalena Marszałek, rzecznik Administracji Domów Miejskich w Bydgoszczy. - Inwentaryzacja wraz z prostowaniem udziałów odbywa się w budynkach wspólnot mieszkaniowych, w których współwłaściciele posiadają niezgodne udziały w częściach wspólnych, zarówno na potrzeby samych wspólnot, jak i gminy Bydgoszcz, prowadzącej postępowanie w sprawie sprzedaży lokali mieszkalnych, użytkowych czy gruntów.

Pomiary faktyczne a prostowanie udziałów w nieruchomości

Pani rzecznik kontynuuje: - Inwentaryzacja polega na przedstawieniu faktycznych pomiarów nieruchomości, które ze względu na zmieniające się przepisy oraz nowoczesne techniki mierzenia mogą się różnić względem pierwotnych, czyli wykonywanych tradycyjnymi metodami. W wielu budynkach, na przestrzeni lat doszło także do licznych przebudowań i remontów, które należy uwzględnić, a które to istotnie wpływają na zmieniające się powierzchnie, zarówno pojedynczych lokali, jak i części wspólnych danej nieruchomości.

Na początku procedury w drodze przetargu wyłoniona zostaje firma wykonująca inwentaryzację, tzn. pomiary. Miasto za to zapłaci. - Po pomiarze, jeżeli żaden właściciel lub najemca nie wnosi uwag, dochodzi do notarialnego sprostowania udziałów poszczególnych lokali, w efekcie do zmian w księgach wieczystych - zaznacza Magdalena Marszałek.

A najemczyni zaznacza, że u niej ten etap nie nastąpił. - Przygotowanie przez urzędnika Wydziału Mienia i Geodezji umowy, wiedząc, że może ona nie zostać zrealizowana, jest w moim odczuciu oszustwem.

Wydział Mienia i Geodezji Urzędu Miasta Bydgoszczy nie ma sobie nic do zarzucenia

Urząd miasta nie ma sobie nic do zarzucenia. - Nie usłyszałam słowa „przepraszam”. Co więcej, przedstawiciele ratusza w kilku pismach, w tym od dyrektora Wydziału Mienia i Geodezji, wręcz domagali się ode mnie wydania dyspozycji zwrotu wpłaconej kwoty tytułem wykupu. Gdybym zezwoliła na taki ruch ze strony miasta i ono oddałoby mi pieniądze, temat pewnie byłby zamknięty, a wykup niemożliwy.

W ratuszu zasłaniali się też nawałem pracy. Twierdzili: - Czas realizacji wniosków o nabycie lokali mieszkalnych uzależniony był m.in. od ich liczby, która w latach 2011-2014 wpłynęła do urzędu i wyniosła niemal 1400 sztuk. Zatem bezsprzecznym jest, że liczba determinuje taki, a nie inny czas jego realizacji.

- Ale nikt po wpłacie na konto gminy tytułem wykupu mieszkania nie czeka na rozstrzygnięcie tylu lat, co ja.
- W toku prowadzonej korespondencji jeden z urzędników potwierdził, że wycena mojego mieszkania została dokonana na podstawie, uwaga!, zdjęć wykonanych przez pracownika rzeczoznawcy i dokonanej 2 lata wcześniej wyceny.

Niedoszła właścicielka 3-pokojowego mieszkania szukałam pomocy w różnych instytucjach. - Zwróciłam się do Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Zleciło przeprowadzenie kontroli wewnętrznej. Nie dopatrzono się nieprawidłowości.

Urzędnicy z bydgoskiego ratusza działali w dobrej wierze

Napisała również do Ministerstwa Sprawiedliwości. - Przekazało sprawę do prokuratury. Według niej „pracownicy ratusza działali w dobrej wierze”. Potem znowu zwróciłam się do Ministerstwa Sprawiedliwości. W odpowiedzi dostałam poradę, tzn. mam wynająć adwokata i on poprowadzi moją sprawę.

Kwestia przerwanej procedury wykupu lokalu trafiła do Naczelnego Sądu Administracyjnego, który przecież sprawuje kontrolę nad działalnością lokalnej i regionalnej administracji publicznej. - Nadal nic. Mój wniosek o zwolnienie z kosztów sądowych został odrzucony razem z pozwem.

Pojawił się następny wątek. - Wykupu dokonywałam jako samotna matka. Dostarczyłam do urzędu potwierdzenie zrzeczenia się przez byłego małżonka praw do mieszkania. Urzędnicy m.in. właśnie tym zasłaniali się, tłumacząc swoją opieszałość.

O pieniądze, nie tylko te czekające na koncie od lat („te niech czekają”), też chodzi. - Zaciągnęłam kredyt, żeby zdobyć kwotę na wykup mieszkania od gminy. Do połowy bieżącego roku będę go spłacała. Do tego płacę komunalny czynsz, chociaż od 7 lat powinien on być znacznie niższy, ponieważ występuje różnica między stawkami czynszu za mieszkania gminne i prywatne. Tzn., co miesiąc płacę 1130 zł, a gdyby mieszkanie należało do mnie, czynsz wynosiłby około 600 zł.

Rzeczniczka ADM: - W przypadku tej nieruchomości trwa postępowanie sądowe dotyczące korygowania udziałów w częściach wspólnych. Wznowienie wykupów możliwe będzie po ostatecznym skorygowaniu udziałów.

Podobne przypadki chodzą po ludziach. Inna bydgoszczanka też miała plan wykupu mieszkania za 10 proc. - Po śmierci babci zamieszkałam w jej kawalerce - opowiada. - Główny najemca musi spełnić warunki dotyczące wykupu. Jeden z nich to ten, że mieszka przynajmniej 3 lata w lokalu. Dopiero po tym okresie ma prawo starać się o wykup. Odczekałam, wniosek złożyłam.

Myślami wybiegała w niedaleką przyszłość. Marzyła, jak umebluje swoje, tak naprawdę swoje, mieszkanie. Czar prysł. - Dostałam odmowę - mówi. - Urzędnicy wskazują na zmianę przepisów. I na to, że nie ma dokończonej sprawy prostowania udziałów w nieruchomości. Pierwsi lokatorzy z bloku, dzisiaj już emeryci, w latach 70-tych po taniości wykupywali od gminy mieszkania. Prawie wszyscy stali się właścicielami mieszkań, które zajmują. Tylko jakoś mnie właścicielką zostać nie wolno.

Rada Miasta Bydgoszczy decyduje o wysokości bonifikaty do wykupu mieszkań

Bywa, że procenty - tak, właśnie one - psują osiągnięcie celu. Kolejna mieszkanka Bydgoszczy coś o tym wie. - W 2017 roku złożyłam w urzędzie dokumenty z nadzieją na wykup mieszkania. Wtedy bonifikata wynosiła 30 proc. Urzędnik powiedział, że jeśli wstrzymam się teraz z decyzją, to za kilka miesięcy skorzystam. Mówił, że Rada Miasta pracuje nad nową uchwałą, ta zaś będzie korzystniejsza dla przyszłych wykupujących, gdyż umożliwi im wykup mieszkania za 10 proc.
Postanowiła zaczekać. - Fakt, przepisy się zmieniły, lecz na nowych zasadach akurat ja mieszkania już wykupić nie mogę - wzdycha.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie