Społeczność przy ul. Rolniczej już myśli o stworzeniu boiska, miniklubu, w którym dzieciaki z osiedla mogłyby spędzać wolny czas i uzupełnieniu zieleni. Skąd ten zapał? Mocnym impulsem okazał się program aktywności lokalnej. Realizuje go Cistor w ramach projektu Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie "Motywacja - Odpowiedzialność - Praca - Rozwój".
Czytaj także: Toruń. W CISTOR-ze pomogą Ci wrócić na rynek pracy
Coraz lepsi sąsiedzi
Program objął 20 osób. 13 z nich to podopieczni MOPR-u, pochodzący ze środowisk zagrożonych wykluczeniem społecznym. W ciągu kilku kolejnych weekendów grupa brała udział w zajęciach z prawnikiem i animatorem, ale też robi coś dla swojego osiedla - od podstaw buduje plac zabaw.
Szybko okazało się, że chętnych do pracy jest znacznie więcej niż zakłada projekt. - Ludzie natychmiast się zintegrowali, chociaż wcześniej sąsiedzi nie robili niczego wspólnie - mówi Agnieszka Jaskulska, która bierze udział w PAL. - Nawet starsza młodzież, która zwykle popala papierosy po kątach, garnęła się do pomocy. Myślę, że integracja nie skończy się wraz z projektem. Mamy dużo do zrobienia.
Nie zawsze się udaje
Mariusz Zielaskowski z toruńskiego MOPR-u jest ostrożnym optymistą. Przyznaje, że nie wszędzie udaje się tak szybko zaktywizować społeczność. Dobrze wyszły wcześniejsze działania na Winnicy i ul. Mickiewicza, ale gwarancji sukcesu nie ma nigdy.
- Zawsze towarzyszy mi obawa, że uczestnicy nie przyjdą na zajęcia, że nie będą ich interesować np. spotkania z prawnikiem, bo korzyści z udziału w nich nie są wymierne - mówi. - Przy ul. Rolniczej frekwencja była stuprocentowa, ale z pochwałami poczekajmy do końca projektu. Ciekaw jestem, co mieszkańcy będą chcieli zrobić w przyszłości. Mam nadzieję, że będą działać także bez wsparcia instytucji.
Praca na parę lat
Program jest już na finiszu. Jutro uczestnicy wyznaczą sobie zadania na kolejne miesiące. Będą również kończyć budowę placu i kontynuować przygotowania do festynu dla dzieci, który 3 września zwieńczy ich działania.
Agnieszka Jędrzejewska, która również uczestniczyła w programie aktywności lokalnej, ma nadzieję, że to nie koniec zmian przy Rolniczej: - Nie wierzę, że jednorazowa akcja jest w stanie na zawsze zintegrować nasze środowisko. Ale myślę, że jeśli podobne działanie odbywałyby się systematycznie, np. raz w roku, zmiany mogłyby się utrwalić. Na razie zobaczymy, jak będziemy dbać o nasz plac. Własną pracę szanuje się bardziej, więc powinno być dobrze.
Mariusz Zielaskowski zapowiada, że za rok MOPR wróci na Rolniczą. Bo ważne, żeby ludzie korzystający z pomocy społecznej, nie byli bierni. - Zawsze pozostanie grupa osób nastawionych roszczeniowo wobec instytucji - mówi. - Dobrze przygotowany projekt pozwala tę postawę zmienić, choć oczywiście nie w miesiąc i nie w rok. Może też sprawić, że ludzie z dwóch światów - dobrze sytuowani oraz ci zagrożeni wykluczeniem - będą sobie pomagać.
Czytaj e-wydanie »