W czasie karnawału, a szczególnie w zapusty Borowiacy, tak jak i ich sąsiedzi - Kociewiacy, Kaszubi, Krajniacy radowali się i weselili, a w karczmach rozbrzmiewała muzyka, przy której skoczne tańce trwały do późnej nocy. - Nasilenie beztroskiej zabawy przypadało na ostatnie dni karnawału - czyli na zapusty. Wesołe grupy przebierańców, w skład których wchodziły takie postaci, jak biało odziana śmierć z drewnianą kosą, czarny diabeł, skrzydlaty anioł z konopnymi włosami, żołnierz, żandarm, babodziad, bocian, koza, czasami też listonosz wędrowały po wsi od chałupy do chałupy, kończąc tą zabawę w karczmie - opowiada Maria Ollick.
Przeczytaj także:Toruń hucznie uczcił swięto Trzech Króli
- Ostatni dzień karnawału zwany ostatkami obchodzono bardzo hucznie. Oprócz barwnych korowodów przemierzających wieś, tańców, przyrządzano sute i tłuste jadło: mięsiwa, kiełbasy, kraszone ajntopy, (gęste zupy), pumle (pączki), ruchanki (racuchy) i kuchy, by najeść się do syta przed trwającym czterdzieści dni postem. Nie żałowano sobie napojów alkoholowych. Zabawa mogła trwać jedynie do północy - dodaje regionalistka.
Zwyczaj ten już dawno zniknął z krajobrazu Borów, jedynie w nielicznych środowiskach żyje i jest kultywowany, np. w Suchej w gminie Lubiewo. By go ożywić, ulicami po raz trzeci przejdzie barwny korowód zapustnych przebierańców wspólnie z dziećmi i młodzieżą z tucholskich szkół.
Najlepsze artykuły za jednym kliknięciem. Zarejestruj się w systemie PIANO już dziś!
Czytaj e-wydanie »