Przykry zapach naszych rzek

Marek Weckwerth
Okropnie zaśmiecona Struga Lubicka pod Toruniem nie jest wyjątkiem na kajakowych szlakach Kujaw i Pomorza
Okropnie zaśmiecona Struga Lubicka pod Toruniem nie jest wyjątkiem na kajakowych szlakach Kujaw i Pomorza Marek Weckwerth
Ze śluzy Miejskiej w Bydgoszczy wypływają na Brdę kajakarze, a wraz z nim ogromne ilości śmieci, które wcześniej schwytane zostały w komorę śluzy niczym w sieć.

Tak było w sobotę, gdy kajakarze uczestniczyli w kujawsko-pomorskiej inauguracji sezonu turystycznego.

- Ależ przywieźliście nam wodę. A jaki zapaszek! - zdziwili się jak jeden mąż kajakarze z grupy witającej spływających kolegów przy mostach Solidarności. Zdziwił się też kapitan brytyjskiego statku, który płynął z Berlina, przez Bydgoszcz do Torunia.

To niestety świadectwo naszego stosunku do rzek i ekologii w ogóle. Bo choć państwo i samorządy wiele się już zrobiły, by czystość wód poprawić, to mentalności ludzi zmienia się zbyt wolno.

Nie ma chyba w regionie leżącego nad rzeką miasta czy wisi (tę charakterystykę można rozszerzyć na cały kraj), którego mieszkańcy (oczywiście część z nich) nie traktowaliby wody jak wielki śmietnik, który pochłonie wszystkie nieczystości. Bywa, że wyrzucają odpadki na zapleczu gospodarstw, bezpośrednio na brzeg. Dlatego brzegi dosłownie zarzucone są śmieciami.

- Spójrzmy to, co dzieje się w toruńskim Grębocinie, gdzie rozpoczyna się szybki odcinek Strugi Lubickiej. Ilość śmieci wrzucanych do rzeki zapewne przez okolicznych mieszkańców przyprawia o zawrót głowy - stwierdza Krzysztof Dybowski z Kayak Extreme Team "Orzeł" Bydgoszcz.

Kilka lat temu Struga Lubicka - dopływ Drwęcy - została odkryta jako jedna z najszybszych rzek regionu, toteż stała się prawdziwym poligonem dla wytrawnych kajakarzy. Niestety jej czystość nie poprawia się. Tysiące pustych butelek, styropian, zbutwiałe deski tworzą trudne do sforsowania, nawet dla doświadczonych wodniaków, przeszkody.

- Austriacy uczyli się 30 lat tej prostej prawdy, że śmieci nie należy wyrzucać do rzek. My też w końcu się nauczymy - twierdzi Jacek Goszczyński, naczelnik Wydziału Monitoringu Wojewódzkiej Inspekcji Ochrony Środowiska w Bydgoszczy.

Pomogą nam zapewne kary nakładane przez straże miejskie i gminne, bo - trzeba przypomnieć - w ubiegłym roku weszła w życie tak zwana ustawa śmieciowa, która problem odpadków z gospodarstw domowych pozostawia w gestii gmin.

Mała świadomość ekologiczna obywateli to jedno, a drugie to negatywny wpływ zanieczyszczeń rolniczych.

Do roku 2015 nasz kraj ma spełnić wymogi Ramowej Dyrektywy Wodnej, którą przyjęliśmy na siebie w Traktacie Akcesyjnym do Unii Europejskiej. Jak na razie tylko jedna trzecie rzek Kujaw i Pomorza spełnia te wymogi i - co ciekawe - sytuacja od kilku lat nie poprawia się (sic!). Aż 60-70 proc. naszych wód jest zanieczyszczonych związkami azotu i fosforu, które znajdują się m.in. w ściekach i wodach spływających z pól. To powoduje eutrofizację, czyli użyźnienie wód, które jednak w skrajnych przypadkach prowadzi do śmierci biologicznej.

Największe przekroczenia norm związkami azotu pochodzenia rolniczego notuje się na Kotomierzycy (Kotomierzance) - dopływie Brdy, Strudze Żaki - dopływie Drwęcy, Zgłowiączce i Tążynie - dopływach Wisły.

Spore zagrożenie spływem zanieczyszczeń rolniczych występuje w dorzeczu Noteci na pograniczu Kujaw i Wielkopolski. To ze względu na duże obszary upraw i występujący na tym obszarze deficyt wód.

Od lat najlepsze wskaźniki czystości ma dorzecze Brdy, co jest naturalne - rzeka główna i jej dopływy przepływają przez Bory Tucholskie, obszary rolnicze nie są zbyt duże, mało jest przemysłu.

Wyjątkiem jest niewielki ciek Kicz znajdujący ujście w Brdzie w podtucholskim Piszczku. Co prawda oczyszczalnia ścieków w Tucholi spełnia normy, ale rzeczka nie radzi sobie z przyjęciem tak dużej ilości gorszej jakości wody. W efekcie Kicz cuchnie, a nieprzyjemne wrażenia utrzymują się jeszcze na kilkusetmetrowym odcinku Brdy i to tuż przed uroczyskiem "Piekiełko".

Znaczą poprawę czystości odnotowano w ostatnich latach na Drwęcy. Wszystkie miasta leżące nad tą rzeką uregulowały gospodarkę ściekową.

Wisła - największa rzeka kraju i regionu - nie jest już tak mocno zanieczyszczona, jak w okresie PRL-u. - Poziom substancji chemicznych charakterystycznych dla produkcji przemysłowej (a bada się 40 substancji) jest od lat na stałym poziomie, nie przekraczającym dopuszczalnych norm.

Nieruchomości z Twojego regionu

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie