Reforma edukacji w Bydgoszczy? Koszty, zwolnienia i chaos - uważają politycy PO [zdjęcia, wideo]

(MP)
Bydgoscy radni: Monika Matowska, Bernadeta Różańska-Majchrzak, Agnieszka Bąk, Lech Zagłoba-Zygler, Janusz Czwojda i Jakub Mikołajczak mówili wczoraj o obawach samorządów, nauczycieli, rodziców i uczniów. - To nie jest reforma, a deforma edukacji - stwierdził radny Mikołajczak.
Bydgoscy radni: Monika Matowska, Bernadeta Różańska-Majchrzak, Agnieszka Bąk, Lech Zagłoba-Zygler, Janusz Czwojda i Jakub Mikołajczak mówili wczoraj o obawach samorządów, nauczycieli, rodziców i uczniów. - To nie jest reforma, a deforma edukacji - stwierdził radny Mikołajczak. Filip Kowalkowski
Politycy Platformy Obywatelskiej skrytykowali reformę edukacji. Wskazali, że w Bydgoszczy będzie ona oznaczała koszty, zwolnienia i chaos.

Bydgoscy radni: Monika Matowska, Bernadeta Różańska-Majchrzak, Agnieszka Bąk, Lech Zagłoba-Zygler, Janusz Czwojda i Jakub Mikołajczak mówili wczoraj o obawach samorządów, nauczycieli, rodziców i uczniów. - To nie jest reforma, a deforma edukacji - stwierdził radny Mikołajczak.

- Jej koszty poniosą samorządy. Tylko w Bydgoszczy na samą adaptację budynków wraz z wyposażeniem wydanych zostanie 10 milionów złotych.

Czytaj więcej: Bydgoscy radni przeciwko reformie edukacji [zdjęcia, wideo]

Na sytuację nauczycieli zwracał uwagę Lech Zagłoba-Zygler, wiceprzewodniczący Rady Miasta. - Jestem nauczycielem z 35-letnim stażem. W czasie konsultacji powinna obowiązywać zasada „Nic o nas, bez nas”. Tymczasem głos nauczycieli został pominięty. Stąd nasza decyzja o przyłączeniu się do akcji o referendum. Minione lata pokazały, że wiele gimnazjów osiągnęło wysoki poziom nauczania. I ten dorobek nauczycieli i uczniów ma pójść na marne? A co z podręcznikami, z których dotychczas korzystali uczniowie? Pójdą na przemiał. Inna sprawa to zwolnienia nauczycieli. Choć miasto robi co może, to i tak nie wszyscy znajdą zatrudnienie.

O niepokojach rodziców mówił radny Janusz Czwojda. - Bydgoska oświata jest wysoko oceniana, ale na początku wdrażania reformy będzie bałagan - stwierdził. - I tego właśnie boją się rodzice. Wracamy do czasów PRL-u. Szkoła nie będzie uczyła samodzielnego myślenia. Na dodatek może się okazać, że w podstawówkach konieczna będzie praca na dwie zmiany. Poza tym znikną profilowane gimnazja.

Monika Matowska dodaje: - Ta reforma zmniejszy szansę uczniom na dostanie się do wymarzonej szkoły. W Europie wydłuża się edukację, a u nas przeciwnie.

Radni klubu PO przyłączają się do ogólnopolskiej kampanii „Nie Psujcie Szkoły”. - Do 31 marca planujemy zebrać 500 tys. podpisów pod wnioskiem o referendum - poinformowała radna Agnieszka Bąk.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

l
luk

Ej nie wiem kto ma rację, ale mam pytanie: gdyby ten Pan z wąsami i grzywką uczył w szkole to nie balibyście się puszczać tam wasze dzieci?

l
leki się skończyły?

Sam ze sobą panie oborowy z PGR-u Toruń tak dyskutujesz .wklejając ciągle to samo??

d
debil po UKW

Gimnazja to zło.

1) Kiedyś w 8 lat przerabiano więcej niż teraz w 9, np. w programie matematyki 8 klasy były funkcje trygonometryczne, w gimnazjum już nie (siostra w tej samej szkole miała, ja nie, różnica polegała jedynie na tym, że ona była w systemie 8 klasowym, ja w 9). Podobnie z fizyką, kiedyś każdy (przynajmniej w mieście) miał szansę podłączyć proste obwody elektryczne, czy skorzystać z mierników (inna sprawa, że nie każdy coś z tego rozumiał) i wiedzieć przynajmniej jak prawidłowo podłączyć amperomierz, a jak woltomierz (i mówię tu o praktyce, a nie teorii).

2) Wystarczy porównać dawne podręczniki i zbiory zadań dawniejsze i dzisiejsze. Taki Kaczorek i Słówko, albo Massalscy albo Hennel napisali perfekcyjne zbiory zadań, ale zamiast nich w szkole przerabiane są zadania dla kompletnych głąbów.

3) Rachunek różniczkowy w liceum (że o całkowym nie wspomnę, zresztą ogólnie analiza matematyczna) dziś mało kto ma, a kiedyś to był standard, nawet w klasach niematematycznych. Nawet jeśli ktoś ma, kończy się on na prostych granicach funkcji, pochodnych funkcji wymiernych (ale nie złożonych) i ekstremach (chwała Bogu, że chociaż zadania optymalizacyjne jeszcze są - mam nadzieję).

4) Do tego dochodzą jeszcze problemy z młodzieżą (bo zdolny uczeń musi siedzieć z głąbem kolejny rok), "restart" materiału (bo przecież trzeba dostosować poziom do wszystkich i ktoś mógł nie mieć tabliczki mnożenia w podstawówce) i nieprzygotowaniu nauczyciele (studia pokończyli już gimnazjaliści właśnie i spora część z tytułem magistra nie poradziłaby sobie z zadaniami przygotowującymi do studiów na kierunkach ścisłych sprzed lat) i mamy naprawdę marne perspektywy na przyszłość.

5) Jakimś dziwnym trafem na większości liczących się uczelni zaczęto wprowadzać w pierwszym semestrze repetytoria z matematyki czy fizyki, bo poziom tak bardzo spadł. To nie jest żart. Przykład z Uniwersytetu Jagiellońskiego: Wprowadzon o MATEMATYKĘ ELEMENTARNĄ i fizykę i zajęcia wyrównawcze (jak dla upośledzonych), bo poziom w szkole średniej drastycznie spadł w stosunku do tego co było przed reformą Handkego (żydzi wiedzą jak nas niszczyć od środka). Doskonale działający system zastąpiono tym czymś i co ? Jest dużo, dużo gorzej.

 
A
Arnold

Mendy z PO i innych partii kryminalnych zawsze będą miały coś na przeciw. Rozgrabili prawie całą Warszawę i Polskę to teraz dóppa im lata,bo nareszcie może pójdą za kratki i to oby jak najszybciej i na jak najdłużej. Te barany,które nie mają i nie będą miały dzieci na tematy edukacji niech lepiej zamilczą,bo ją sprowadzili na dno ubecko-lewackie.

Dodaj ogłoszenie